WIecie, poza mruczeniem, koty wydają jeszcze jden kochany i piękny dźwięk, czyli mrauczenie. Takie, wiecie, mrrau albo przynajmniej mrr, które ogólnie jest fajne, ale najbardziej lubię wersję, w której ten dźwięk podwyższa się pod koniec, jest jakby pytający. Uwielbiam to, bo odbieram to jako koci szczery, przyjazny uśmiech albo pozytywną zaczepkę.