To ja już wiem. Balony. Ich nadmuchiwanie, zabawy nimi. Trauma z dzieciństwa
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
To z moim wujkiem byś chyba nerwicy dostała. Dorosły chłop, a siorbie, chlipie, parska, beka, smarka... Obrzydliwe... -- (skrzypenka): A ja bardzo nie lubię, jak ktoś mlaska, wywołuje to we mnie ogromne obrzydzenie, albo piszczące zabawki, jak się ktoś nimi długo bawi, głośnego dmuchania, wszelkkich chrobotów, muszę pomyśleć, czego jeszcze nie lubię.
A no, mlaskanie, jak tak czasem się komuś zdarzy, jak np szybko je, mój kuzyn tak ma chociażby, to jakoś tam przeżyję. Ale jak jedno z dzieciaków u mnie tak mlaska, ciamka - otwiera szeroko usta i zamyka w szybkim tempie jedząc coś, no masakra to jest. Nie umiem opisać tego, ale normalnie jebca można dostać jak się to słyszy. No i ostatnio jakiś dźwięk sygnał poważnej awarii w laptopie, taki wysoki, donośny, nie wiem może bios.
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Ooo taaak, @Cinkciarz, też trochę to mam, ale w dzieciństwie było dużo gorzej. Starsi bracia uwielbiali się nade mną znęcać, nadmuchując balon i puszczając go bez zawiązywania. To takie jakby pierdzenie, fakt, że to było mokre od śliny i jeszcze, że leciało w mojastronę doprowadzał mnie do histerii. Teraz, wiadomo, histerii brak, ale reakcją na to pierdzenie nadal będzie raczej skrzywienie mordy z odrazy.
Może nie jest to dźwięk ogólnie najgorszy, ale mnie potrafi torturować, zwłaszcza gdy się do końca nie wyśpię i generalnie mnie różne rzeczy bardziej rażą. Jest to dźwięk głośnych, grupowych oklasków wokół mnie.
Oj taak, wiertarka zwłaszcza przy migrenie to jest koszmar. -- (Monte): Dźwięk wiertarki to jest masakra. Kiedy go słyszę, mam ochotę wyć w niebogłosy.
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Przy migrenie każdy dźwięk, włącznie z buczeniem lodówki jest najgorszy na świecie. DLa mnie przez mizofonie straszne są wszystkie wydawane przez ludzi. Tj. hrupanie, mlaskanie, ciamkanie, siorbanie, a nawet coś, co ktoś może nazwać dość cichym jedzeniem męczy mnie niesamowicie.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Normalnie nie mam nic do dźwięku syreny strażackiej, jeżeli wyje daleko, ale kiedy mieszkałam w ośrodku, straż pożarna znajdowała się po za murem, po drugiej stronie ulicy, ale dokładnie na przeciwko żeńskiego internatu. I kiedy chodziłam do podstawówki i gimnazjum, która znajdowała się niedaleko internatu albo gdy przebywałam akurat przed internatem lub gdy miałyśmy otwarte okna w grupie, a syrena zaczynała wyć, czułam się tak, jakby ktoś wbijał mi szpilki w uszy.
Wszelkie dźwięki bardzo głośne jak syreny powodują u mnie problem z orientacją, ale dźwięki, które doprowadzają mnie do szału to mlaskanie, ciamkanie, ale najgorszym jest podciąganie nosem, jak ktoś wciąga gluty brrrrrrr.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
-- (Numernabis):No tak, ten dźwięk zdecydowanie nie jest fajny, choć może do najgorszych bym go nie zaliczyła osobiście, raczej do obrzydliwych. Wszelkie dźwięki bardzo głośne jak syreny powodują u mnie problem z orientacją, ale dźwięki, które doprowadzają mnie do szału to mlaskanie, ciamkanie, ale najgorszym jest podciąganie nosem, jak ktoś wciąga gluty brrrrrrr.
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.