nienawidzę dźwięku wiertła u dentysty i to tego szybkiego z wodą, kiedy dentysta przepłukuje ząb. tego okropnego pisku i wrażenia jakby ci się coś w mózg chciało wwiercić.
Najokropniejszy dźwięk to jest pętla zwrotna, brrrrrrr! Anka, ja do Twwojej listy bym jeszcze Buzzera dołożył :D Aha i jeszcze do tego bym dołożyłwszelkie szumy cyfrowe, niespodziewane podczas ogólnej pracy z dźwiękiem takie jak np źle zakodowane pliki. W życiu codziennym mało jest dźwięków, które mnie irytują, no może troszkę mnie irytuje jak ktoś np siorbie zupę jedząc ją, ale nie jest to jakoś mega denerwujące, tylko troszkę.
Źle zakodowane pliki? Okropność. Miałem ostatnio takiego cholernego wavea który mi się źle wyrenderował jak się okazało. Mój stary laptop drący się że chce jeeeeeeść i brak kabla pod ręką. Siorbanie itp tesz przyjemne nie są. A, i owady wszelkiego rodzaju które bzyczą.
Mam kilka tych dźwięków które nie lubie, które były tu wymieniane, ale mój top topów znienawidzonych dźwięków to dźwięk zabijanej świni i pryskającej z niej krwi, nigdy więcej nie chce tego usłyszeć.
To co pates wspomniał, dźwięk przejeżdżającego albo ruszającego z hukiem samochodu, motocyklu. Nie mam nic przeciwko grupie fanów motoryzacji, ale gdy mnie te dźwięki drażnią, a drażnią jak mam się orientować na ulicy, przejściu dla pieszych czy naprzystanku, to wysłałbym inicjatorów takiego rodzaju hałasów w kosmos. Tam by byli cichuuutko. Hyhyhyhy. Syreny w pojazdach też mnie drażnią, w tych samych sytuacjach. To jakby widzącemu ktoś po oczach laserem jeździł. Milusio, prawda? Także tak. Drugi rodzaj dramatów dźwiękowych to jest wtedy kiedy ktoś wierci po ścianach. I jeszcze byłoby to znośne gdyby wiercił konkretnie, zrobił co ma zrobić i skończył, w miarę sprawnie. Ale jak przez godzinę ktoś robi coś co brzmi jak znęcanie się nad wiertarką (krótkie, rachityczne wiertnięcia), to doprowadza mnie to do wysokiego stanu frustracji...
Ja wprost nienawidzę tego dźwięku, kiedy pioruny walą głośno, zawsze się tego boję. Dla mnie takie głośne nagłe dźwięki, nieważne, czy to piorun czy nie to jest okropność. Głośna muzyka na imprezach to masakra dla moich uszu. W nowoczesnej muzyce jest też jakiś taki dźwięk, taki wysoki, który sprawia, że bolą mnie uszy. Nie cierpię też tego dźwięku, kiedy zgrzytają wuzki w pojazdach szynowych - normalnie zęby mnie wtedy bolą! Jak chodziłam na ceramikę, to były tam takie krzesła, przy odsuwaniu których musiałam zatykać uszy, bo dźwięk naprawdę nie był przyjemny. A właśnie, i jeszcze ten dźwięk, kiedy jest sprzężenie w mikrofonie też sprawia, że moje zęby i uszy cierpią straszliwie! I jak dzieci mojej siostry piszczą tak wysoko też nie mogę wytrzymać.
Ooo to to to. Jeszcze te starego typu to już przester w uszach gwarantowany.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Gdy to usłyszałam na Centralnym w Wawie, a wiecie jak tam jest - pogłos nie z tej ziemi i nie ma się na dobrą sprawę gdzie ten dźwięk rozejść - no, więc gdy to usłyszałam tam, to tak kusiło, żeby zacząć po prostu wyć w niebogłosy...
Pipczek piekarnika, jednego w szczególności. Dźwięk alarmu samochodowego, pstryknięcia tusz nad uchem, ścigacza, karetki pogotowia itd, hamującego pociągu, zapalniczki plazmowej, aplikacji na komary Anti Mosquito. Trzaski w słuchawkach, powstające kiedy ktoś powoli wyciąga dżeka z gniazdtka
A ja bardzo nie lubię, jak ktoś mlaska, wywołuje to we mnie ogromne obrzydzenie, albo piszczące zabawki, jak się ktoś nimi długo bawi, głośnego dmuchania, wszelkkich chrobotów, muszę pomyśleć, czego jeszcze nie lubię.