Inne

Herbata

Started by Zuzler 93 posts last post 1 month ago Page 1 of 5

#1 6 likes

Dyskusje o kawie, yerbie i alkoholu już mamy. To teraz na herbaty przyszedł czas.
Dla mnie pewnym zaskoczeniem i niedawnym, dość przyjemnym nawet odkryciem jest sam fakt, że nawet taka liściówka za 5 zł z Biedry od ekspresówki za też same 5 zł z Biedry to spora różnica. To się da pić! Tak normalnie, nawet bez cukru i upiększaczy! Nie rozumiem natomiast nadal swego rodzaju snobizmu osób, które uważają, że herbaty nie wolno niczym skazić, bo traci wszelkie walory smakowe. To znaczy w sumie rozumiem, ale tylko o tyle, że jeśli już się wyda te kilkadziesiąt złotych na 100g jakiegoś wymysłu, to nie po to, żeby potem i tak złamać ten wart majątek smak jakimiś dodatkami.
Zakładam wątek, nie posiadając jakichś konkretnych pytań i oczekiwań, po prostu intryguje mnie, co i czy w ogóle cokolwiek napiszą tu ludzie bardziej światli ode mnie i w temacie obeznani. Ja sobie chętnie poczytam. :)

#2

Herbata ostatnio gości u mnie m.in. zielona typu gunpowder, fajna jest, nie słodzę i nie przyprawiam niczym.
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#3 1 like

Herbata oczywiście bez cukru. Wyżej cenię jednak czarną od zielonej. A jak jeszcze jest wędzona jak Lapsang czy inna to już pełnia szczęścia.

#4

Dzień dobry! Jeśli chodzi o mnie to ja lubię pić każdą niemalże herbatę pod warunkiem, że herbata musi być owocowa. Nie ma znaczenia czy to bia,ła czy czerwona lub zielona bądź czarna. To nie ważne. Musi być owocowa. Bardzo polubiłem białoruską herbatę owocową o smaku leśnej jagody, gdzie były same suszone owoce. Ja herbaty bez słodzenia to nie umiem pić. Od jakiegoś czasu jak pije sobię herbate to słodzę nią greckim miodem pomarańczowym. Ostatnio znalazłem również herbatę białoruską o smaku ananasowym. Herbata ananasowa posłodzona miodem pomarańczowym to genialne połączenie. Do kanapek ostatnio piję herbatę rozpuszczalną. To jak na razie tyle odemnie.
Pozdrawiam
Pozdrawiam

#5

Ze zwykłych to lubię Liptona i Dilmaha. Smakowe, owocowe i ziołowe to wszelkie, chociaż zdarzają się takie nie do picia. O ile kawę piję goszką, o tyle herbatkę od zawsze słodzę dwie łyżeczki cukru, lub czasem z miodem. Na wszelkie wynalazki i nowe propozycje też jestem jak najbardziej otwarty.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#6 1 like

Oj, Lipton się zeszmacił ostatnio, zwłaszcza jeżeli chodzi o czarą herbatę. Nie, to już nie jest stary dobry Lipton.
Osobiście muszę polecić Achmad Tea, to chyba jedyna czarna, którą jakoś lubię.
A co do Earl Graya, którego także bardzo cenię, zwłaszcza mocnego i słodkiego, to chyba najlepsza jest Dilmah.
Lubię też herbatkę malinową z Herbapolu, chociaz nie jest to już ten sam Herbapol, od kiedy się sprzedał za granicę. :(
Zieloną herbatę oczywiście bardzo lubię i piję sypaną, bez cukru, słodzonej zdecydowanie nie lubię, choć moja mama tak ją pije.
Co do herbat smakowych, to bardziej lubię je kupować, niż pić. :)
Nie znalazłam jeszcze takiej, która zachwyciłaby mnie na tyle, by przy niej pozostać, choć próbowałam wielu tzw. świątecznych, zimowych itp.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#7

Niestety prawda, Lipton przez ostatnie lata trochę się popsuł, ale Saga to to jeszcze nie jest.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#8

A co jest nie tak z Sagą? Mi tam smakuje.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#9 3 likes

O kurczaczki, takie maleńki, śliczne i żółciutkie. Połowa z was herbatą nazywa coś, co herbatą nie jest. XD
Nie jestem z tych, co to herbatę tylko czystą i koniecznie sto gramów za sześćdziesiąt złotych. Lubię earl Grey'a, zieloną z ananasem, czy zwykły czarny Cejlon z mango. Ale owocowe, ziołowe mieszanki to nie jest herbata, tylko herbatka co najwyżej. W ekspresówkach jest wybredna jak tylko kot potrafi. Uznaję tylko te z organtyny, na jedwab mnie niestety nie stać i w kształcie piramidki. Aha, no i w środku muszą mieć całe liście, a nie pył złożony z liści, łodyg, ziemi i robaczków, słowem wszystkiego tego, co przeszło przez najdrobniejsze sita.

Nie wiem, czy nie zrobić na swoim blogu jakiegoś kącika herbaciano-kawowego, bo żeby wyjaśnic wszystkie niuanse herbaty, musiałabym tu zamieścić pewnie ze dwadzieścia dłuuuuuugich wpisów. :d
Miarą miłości jest miłość bez miary

#10

Będę czytać na pewno :)
Happy hacking

#11 1 like

Tak tak wiem, Lipton to nie herbata, dachowiec to nie prawdziwy kot, a miniwieża to nie sprzęt audio. Snobizm, snobizm i jeszcze raz przewrót w dupie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#12 1 like

Hm. To dołóż jeszcze do wyliczanki, że mleko z kartonu to nie mleko. :P
Miarą miłości jest miłość bez miary

#13 3 likes

A może, żeby jeszcze bardziej sprowokować burzę, czyli to co lubisz najbardziej, że człowiek bez wzroku to nie człowiek.
Happy hacking

#14 1 like

Misiaczku, grabisz sobie. ;)

#15

Saga to parówki wśród kiełbasy. Najgorszy rodzaj herbaty.
-- (daszekmdn):
A co jest nie tak z Sagą? Mi tam smakuje.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#16 1 like Edited

Cóż, tylko czekałam, aż zgłosi się ktoś, kto zauważy ten niuansik. :D Ja np. wiem, że jedno to nie drugie, co mi w ogóle nie przeszkadza nazywać tak wszystkiego.
Spójrz na to inaczej:
Na Cocacolę mówisz Cola, prawda? Bo to część jej nazwy. A na ile napojów też odruchowo mówisz Cola?
Albo "Ptasie Mleczko" na mleczko z Milki czy innej Goplany?
Także no, na luzie. :)
-- (Tygrysica):
O kurczaczki, takie maleńki, śliczne i żółciutkie. Połowa z was herbatą nazywa coś, co herbatą nie jest. XD
Nie jestem z tych, co to herbatę tylko czystą i koniecznie sto gramów za sześćdziesiąt złotych. Lubię earl Grey'a, zieloną z ananasem, czy zwykły czarny Cejlon z mango. Ale owocowe, ziołowe mieszanki to nie jest herbata, tylko herbatka co najwyżej. W ekspresówkach jest wybredna jak tylko kot potrafi. Uznaję tylko te z organtyny, na jedwab mnie niestety nie stać i w kształcie piramidki. Aha, no i w środku muszą mieć całe liście, a nie pył złożony z liści, łodyg, ziemi i robaczków, słowem wszystkiego tego, co przeszło przez najdrobniejsze sita.

Nie wiem, czy nie zrobić na swoim blogu jakiegoś kącika herbaciano-kawowego, bo żeby wyjaśnic wszystkie niuanse herbaty, musiałabym tu zamieścić pewnie ze dwadzieścia dłuuuuuugich wpisów. :d

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#17

Zapraszam na swojego bloga. Powstał pierwszy wpis w kategori herbata.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#18

Paulinux nie mam pojęcia zkąd takie stwierdzenie pojawiło się w twej głowie, ale mniejsza. Miłej zabawy, ale już nie ze mną.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#19

Mam ostatnio fazę na herbatę, albo, jak kto woli, na napary. Testuję herbatę o nazwie Tureckie Jabłuszko, która pachnie upajająco, ale smakuje jak Żywiec Zdrój jabłkowy, a także grzańce z firmy Lord Nelson.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#20

To jakaś taka sztucznawa?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.