Witajcie. A ja pamiętam z dzieciństwa zapach przygotowań przed świętami bożego narodzenia. Mieszkaliśmy w starym budownictwie, gdzie podłoga była drewniana. Więc zapach mytej podłogi mieszał się z zapachem prawdziwej choinki, , gotowanej szynki, bo trzeba ją było w domu gotować, pieczonych ciast, szczególnie drożdżowego, i upy grzybowej. I jeszcze innych potraw. I to pomieszanie wcale nie przeszkadzało, ale nadawało swoistą świąteczną atmosferę, której już dzisiaj nie da się powturzyć. A w tle słychać było kolędy. I tego nie da się wymazać z pamięci.
Zapach piwnicy, zapach nowych książek w księgarni i zapach ugotowanego kiślu, były jeszcze chińskie zapachowe gumki do mazania, miały specyficzny zapach, pierwsze chińskie piórniki, takie plastikowe, miękkie od góry i zamykane na magnesik.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
tk, wiem o jakie gumki chodziło, można było się zaciągać tym zapachem.
-- (Numernabis): Zapach piwnicy, zapach nowych książek w księgarni i zapach ugotowanego kiślu, były jeszcze chińskie zapachowe gumki do mazania, miały specyficzny zapach, pierwsze chińskie piórniki, takie plastikowe, miękkie od góry i zamykane na magnesik.
A ja uwielbiam zapach truskawek takich rosnących na krzaczku jeszcze, ogrzanych słoneczkiem, to taki prawdziwie letni zapach, no i zapach lasu w ogólności.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.