Ale po kolei.
Jeśli chodzi o Przeklęte Dziecko.
Nie będę mówił o fabule czy koncepcie, bo to obiektywna sprawa każdego czytelnika.
Chodzi jednak o psychologię cyklu i o samą zgodność fabularną.
A z tą są problemy, nie, to złe określenie.
Tej po prostu nie ma.
Jest tam kilka pomysłów, ale sądzę, że poziom fabularny, już nie ten głębszy, jest na poziomie zdolności myślenia i kreacji dziesięciolatka.
Co do Zakonu Feniksa.
O to właśnie w tej części chodzi.
Harry ma różne swoje problemy, genialnie jest, moim zdaniem, pokazane to, jak się załamuje jego psychika.
Tak naprawdę rzadko kiedy w innych częściach tak to widać.
A Dumbledore miał swoje powody.
Można się z nimi zgadzać lub nie, to już inna kwestia.
Ale nie było to działanie bez powodu.
PZDR
Dp