Forum

Złe traktowanie wychowanków w ośrodku na tynieckiej

W szkole i w pracy.

misiek

#101 ·

1 likes
Kto ma sobie zarobić? Dzieciak ma sobie zarobić na podręczniki brailowskie kosztujące fortunę? To może w ogóle niech do szkoły nie chodzą, skoro ich nie stać na podręczniki to i po co?
-- (zywek):
Nic, się, ni,komu, nie, należy! Nieh sobie zarobi, wtedy będzie mu sie należało.

--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

magmar

#102 ·

Nie miałby,
rok 1997 miałam wybór, albo uczyć się w ośrodku, gdzie wszystko powinno być przystosowane, albo uczyć się w masówce.
Wybraliśmy masówkę, nawet za cenę czytania lektur na wakacjach, bo wtedy nie było komputerów, znaczy były, no ale nie tak powszechne.
W masówce wiesz, że musisz starać się bardziej, że ona nie ma obowiązku być dostosowana.


-- (Julitka):
Magdo, weź proszę pod uwagę, że jednak chodziłaś do szkoły w innych czasach. Ba - Nuno także. Teraz wiele mogło się zmienić, a raczej zkomputeryzować. Ale, odbiegając od tego argumentu, nie oznacza to, że niewidomy takowe podręczniki miałby w masowej szkole.

--
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

daszekmdn

#103 ·

Edited 3 likes
To nie wina ośrodków. Wina prawa w Polsce czy co to tam jest, ale nie jest to na pewno zależne od placówek, a od samych drukarni i burdelu w Polsce ogólnie jak chodzi o ustawy i zmiany.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

camila

#104 ·

Edited 1 likes
Nie ma w ośrodkach działów adaptacji. Powiem więcej: w większości ośrodków - fizycznie z zatrudnionych osób, po prostu nie ma dość kompetentnych, by stworzyły taki dział adaptacji, poza tym pewnie dyrekcji byłoby szkoda ze względów finansowych tworzyć takie działy adaptacji w różnych ośrodkach. Na tynieckiej niby był dział adaptacji, ogarniany przez słownie - jedną osobę, która miała licencję do wszystkich potrzebnych programów czyt. Najnowszy Finereader lub Dugsburry. Niestety - tylko jej stanowisko miało pełną wersję tego programu. Do tej pory się we mnie gotuje jak to wspominam...
Ja jak chodziłam do masówki - tworzyłyśmy z mamą podręczniki same, dysponując crackowanym finereaderem, drukarką ze szkoły i bindownicą. ;)
ENFP

miki2137

#105 ·

Tyniecka, ach tyniecka, jest rużnie, zależy na kogo trafisz, kogo spytasz, czy dyrektor cię lubi itd. Napewno jest lepiej niż w dombrowie.
W związku z moją przesiadką na Linuxa jestem tu coraz żadziej, formy kontaktowe w wizytówce.

Julitka

#106 ·

A co z tą Dąbrową?
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

LordKiller

#107 ·

No właśnie Miki, ciekawe.
Ja osobiście to w starym internacie uważam że jest słabo zwłaszcza w klasach 1/3 bo np. zmuszali nas do prac plastycznych których nienawidziłem i w sumie nadal ich jakoś nie polubiłem.
Jeszcze np. kiedyś pani mi odpięła słuchawki z ładowarki i wzięła do świetlicy w nocy i w każdą noc we wtorek rozpinała mi kabel od telefonu i musiałem wstać i se go podłączyć znowu a ona potem i tak podłączała i tak 2, 3 razy bo potem nie przychodziła.
Bo ona gadała że będzie zwarcie czy inna pierdoła kiedy ja miałem i mam iPhone'a.
I jeszcze jak nam czytała lekturę na odrabianiu i chciałem ją zatrzymać bo to była straszna nudna to nic nie mogłem zrobić bo musiała do końca tego powalonego rozdziału.
A jak mówiliśmy że niema odrabiania to nie wierzyła.
Teraz w technikum jest lepiej trochę ale nauczyciele gorsi, zwłaszcza jedna taka co potrafi dać parę pał na raz albo taka jedna co pyta co lekcje a przedmioty mnie w ogóle nie interesują.
Od zawodowych dwóch panów mam mega, ale 1 jest trochę wkurzający bo np. się muszę z nim kłócić co jak działa w jakim programie albo powiedział że w następnym roku muszę napisać jakąś głupią symfonię a mnie to w ogóle nie interesuje a jak raz się spytał czy mam coś dla niego to powiedział że obniży mi ocenę mimo że to było nie związane z przedmiotem, a jedna baba gada że nic się nie uczę kiedy miałęm u niej 5 z kartkówki i 3 albo 2.
Albo na informatyce robimy jakieś głupoty np. kiedyś robiliśmy stanowisko dla niewidomego pracownika w danym zawodzie, bo mamy klasę dwuzawodową i musieliśmy wszystkiego szukać, albo raz se wymyśliłą że mamy zrobić wycieczkę szkolną, albo bo ona nas uczyła matmy, to kazała nam oglą∂ać filmiki z matmy.
A jak jej mó∑isz że to nie informatyka?
To poie że to informatyka bo oglądamy na kompach.
Dużo razy się z nią kłóciłem że niby jej zdaniem Mac nie czyta plików .docx a czyta i jej mówiłem że czyta ale nie przyjmowała i jedyne dlaczego to przyjmowała to że w zawodzie jak się robi profesjonalnie to Mac ale uważała że powinienem mieć windowsa a ja wcale nie chcę.
Często zwłaszcza młodszych zmuszają do imprez, ale starszych też do spotkań i wiele razy straciłem 1 przedmiot zawodowy bo np. raz był jakiś dzień słóżb kiedy straciliśmy 1 godzinę z 3 i tylko chodziłem z zatkanymi uszami a pani tylko: Już nie będą trąbić, a trąbili i potem jak poszliśmy do sali to włączyli syrenę albo no każą nam łazić na inne nudne spotkania zwłaszcza na zawodowych i najczęściej na tych zawodowych na których chciałbym być.
Ale przedmioty których nikt nie lubi to zawsze muszą się odbywać.
Najlepiej to by nas zjechali jedynkami i tyle.
Kiedyś cała klasa dostała pałę, a kolega dostawał co lekcję za brak podręcznika.
I wszyscy nauczyciele uważają że ich przedmiot jest jedyny i najważniejszy.
No może nie wszyscy, ale większość.
I tak jest fajnie.

Zuzler

#108 ·

1 likes
Akurat sporo z tego, o czym piszesz, to po prostu życie. Pała za brak podręcznika wynika jasno z tego, że na lekcjach należy go mieć. Prac plastycznych możesz sobie nie lubić, ale to nie wina internatu czy szkoły, że trzeba je robić, tylko norma, no na tym etapie edukacji po prostu jest ich więcej.

LordKiller

#109 ·

Jenda pani się kiedyś wnerwiła bo kolega ją zapytał czy idzie na operację bo taka była plotka i ta osoba się prawie całą lekcję wnerwiała i krzyczała i mówiła że będzie a potem bum, przez długi czas jej w ogóle niema i zresztą dla nas tym lepiej.

Julitka

#110 ·

No wiesz, może to dla niej była akurat wrażliwa kwestia i trudno było jej o tym rozmawiać. Nie powinna się wkurzyć, ale nie dziwcie się, niektóre rzeczy są tak przykre, że nie można o nich za dużo gadać. Może się stresowała, czy coś?
-- (LordKiller):
Jenda pani się kiedyś wnerwiła bo kolega ją zapytał czy idzie na operację bo taka była plotka i ta osoba się prawie całą lekcję wnerwiała i krzyczała i mówiła że będzie a potem bum, przez długi czas jej w ogóle niema i zresztą dla nas tym lepiej.
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Zuzler

#111 ·

A może byliście złośliwi, pytając albo nie miała powodu uważać, że pytacie bez złych intencji? Ale tak, też się zgadzam, nie powinna krzyczeć.

LordKiller

#112 ·

Nie wiem bo ja nie pytałem w ogóle.

daszekmdn

#113 ·

Edited
A co to za babki? Może znam z Tynieckiej ;) jak nie na forum to na pv :D
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

DJGraco

#114 ·

Na forum raczej nie bo rodo srodo.
No ale się coś nie coś domyślam, też mam za sobą Tyniecką.

LordKiller

#115 ·

Napiszę ci na PRV o jakie osoby mi chodzi.
-- (daszekmdn):
A co to za babki? Może znam z Tynieckiej ;) jak nie na forum to na pv :D
--

pates

#116 ·

Cuż, ja powiem tak. Spędziłem na Tynieckiej 2 lata, policealkę. Generalnie, to nie mogę nażekać całokształtowo. Warunki w internacie bardzo ok łazienka w pokoju, czysto, spać się da, miejsce na klamoty też się znajdzie zwłaszcza jak się ugadasz, tutaj spoko. Niemniej jednak oczywiście zgrzyty się zdarzały jak to w szędzie. Jedna babka lubiła się mnie czepiać że siedzę w nocy, kiedyś jej przeszkadzała spadająca z góry szafy foliówka po tym jak przepakowywałem się z powrotu z wycieczki do Austrii np, albo podobne jazdy, ale generalnie jak się umiało ułożyć i zagadać, przede wszystkim nie dawać pokazać, że jest się dominowanym albo tłamszonym, to źle nie było. Z niektórymi wychowawcami to już się miało znajomości na tyle że można było się na telefon wypisać albo nawet jak wiedzieli tam swoje co my czasem na mieście mogli robić, to ich to nie interesowało, dodatkowe tego raczej dużo nie mieliśmy, ale wycieczki spoko, czy ten Wiedeń, czy inne raczej ok ekipkęsię zbierało i się zapitalało, bez większych zastrzeżeń. Generalnie wyboru nie żałuję, czy bym jeszcze raz skorzystał pewnie tak, ale czy dłużej bym został no ciężko mi powiedzieć, może, ale raczej nie, choć to głównie z powodów zawodowo praktycznyh że tak to nazwę.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.