Nie no myślę, że jednak główny problem to cena w przypadku tych pointów, w tyfloprzeglądach była mowa o jakimś tańszym systemie z Izraela czy czegoś, ale to wszystko raczej testy.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Znaczy inną rzecza jst to że to jest po prostu złodziejstwo i jakby zebrał się jeden z drugim taki, to przecież takie coś zmontować za kilka smutnych złociszy można.
Tak i nie. Generalnie masz rację, ale z drugiej strony to nie jest i nigdy nie będzie "kilka smutnych złociszy". Jedną sprawą jest, że tyflofirmy na nas żerują, drugą - że to nie jest aż tak tanie, jak się wszystkim wydaje. -- (zywek): Znaczy inną rzecza jst to że to jest po prostu złodziejstwo i jakby zebrał się jeden z drugim taki, to przecież takie coś zmontować za kilka smutnych złociszy można.
Należy się zastanowić, co dla niego znaczy "tanie". I co dla Ciebie znaczy "tanie". I dla wykonawców. I dla biurokracji, zwłaszcza polskiej. Może wyprodukowanie kilku egzemplarzy jest tanie, a większej liczby - nie? A może "tanio" to jest po 500 zł/szt? A może ów pracownik miał dość firmy, w której przyszło mu spędzać sporo czasu? -- (zywek): Jest tanie, rozmawiałem z jednym z twórców.
@zywek wlicz jeszcze koszt patentów, koszt związany z tym, że jednak co by nie mówić jest to robione dla specyficznej grupy osób, a postawienie takiego czegoś wiąże się z dodatkowymi zezwoleniami, które też kosztują. Więc cena dla użytkownika końcowego może być zgoła inna, niż pierwotna cena samej produkcji.
Ba - podatki, BDO, raportowanie, księgowość, jednym słowem - polska biurokracja. Nie bronię złodziei z tyflofirm, ale wiem po produkcji śmiesznych, głupich tabliczek, że łatwo nie jest.
To nie są julitko złodzieje. Oni jak każdy inny człowiek, chcą na tym zarobić. A że jest to troszkę niesprawiedliwe, i ciężko nam się z tym pogodzić, to już inna sytuacja.
Tu znowu - tak i nie. To, że chcą zarobić, jest zrozumiałe. To, że wykorzystują sytuację, podnosząc ceny nadmiernie, już na pochwałę i przyzwolenie nie powinno zasługiwać.
Ta, księgowość... Ta, na pewno. księgowość. Nikt mi nie może zabronić pójść do urzedu patentów i coś zarejestrować. Za to płacę tam kilka złociszy raz. Nie musze ptem żadnych księgowych zatrudniać, nikt tu nie mówi o zakładaniu fundacji, żerującej na owrzodziałym organiźmie smutnych ludzi.
A skąd wiesz, że nadmiernie? Znasz koszty produkcji? WIesz, ile osób kupuje dany sprzęt? Masz pojęcie o cenie opatentowania takiego rozwiązania lub marży dla producenta danego sprzętu? Bo nie wierzę, żeby dystrybutor nic nie płacił np. Takiemu freedomowi za fakt samego dystrybuowania jawsa na innych zasadach niż w usa?
A Ty znasz koszty produkcji? Dawid np kiedyś pisał, że wyprodukowanie podróby braille sensa zamknie się w 1000 złociszach, nie 25... No jeśli za produkcję się dodatkowo jednego urządzenia płaci p 23 kafle to faktycznie, 2000 mogę sobie dorzucić do portfelika.
Jezu, Arek, Ty nie masz pojęcia o tym, czym się rządzą w Polsce MŚP... Księgowość to się prowadzi, żeby przetrwać. Przetrwać, a nie - rejestrować patenty! Żeby, chociażby, wysłać co miesiąc JPK. Wiesz w ogóle, co to jest?
Nie zakładam własnej działalności wtym kraju, bo się to zwyczajnie nie opłaca. Tłumaczę przez cały ostatni czas, że mówię o kosztach wyprodukowania... O czm, a, to tam pointów. Mnie nie interesują jotpegi, peengi i inne tego typu nikomu do niczego, a przynajmniej mi, niepotrzebne absolutnie rzeczy. Nie prowadzę działalności więc po co mam się tym interesować, hmmm? Z drugiej strony inną jest rzeczą, że jak sobie sam wyprodukuje własne urządzenia kompatybilne z SM np, to chyba nikt mi nie ma prawda zabronic bezplatnie podarować ich jednej czy drugiej instytucji publicznej. Kawałek płytki za 10 zł, kawałek głośniczka za złotych 3, odbiornik bluetooth za dolarów 14, jakąś przykra karta pamięci na soft za złotych 10 i można ruszać. A, bateryjka, za 5 złoty. Wsio. i jpk mi do tego nie potrzebne.