Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Nie wiem czy dobrze, że tworzę ten wątek. Jeżeli moderacja stwierdzi, że ten wątek jest bez sensu, to proszę bardzo może go usunąć.
Chciałbym się Was zapytać, jaki jest powód utraty Waszego wzroku. Wiem, że to jest sprawa indywidualna i ten, kto nie będzie się chciał wypowiadać w tym wątku, to nie musi się w nim po prostu wypowiadać.
Nikogo nie zmuszam. No ja to po prostu nie widzę dlatego, że byłem szczęśniakiem i leżałem w inkubatorze i po prostu to mi wzroku szkodziło.
I mam poczucie światła w lewym oku tylko, no ale mam i to jest najważniejsze dla mnie, że światło przynajmniej widzę. No, tak więc tyle.
Cześć! No, takiego wątku to jeszcze nie było.
Jeśli chodzi o moją przyczynę utraty wzroku, to jest tak, że ja się urodziłam bardzo wcześnie,
w koniec 6, początek 7 miesiąca ciąży mojej mamy.
Ja miałam retinopatię wczesnaczną.
Była mi na przykład to, że zaraz po porodzie,
znaczy zaraz jak mnie mama urodziła,
to zdali mnie do inkubatora,
za dużo tlenu mi brali do oczu,
przez to, że trochę mnie te oczy zepsuły, przez za dużą ilość tlenu.
I tak to wygląda.
Bo tak to jest, że po prostu jak się w tym inkubatorze jest, to po prostu są te oczka naświetlane, czy tam co, i po prostu no niestety, no nie zawsze dbane o to po prostu, o te naświetlane te oczka, czy co, no i tak to jest, kurde, chociaż, szczerze powiem, prawe oko jest w gorszym stanie niż lewe właśnie.
W prawym oku to ja, to ja już, bo jak ogólnie to ja widziałem gdzieś do piątego roku życia, czy jakoś tak, czy do czwartego, nie po prostu oko mychało, nie wiem dokładnie, ale prawym okiem to, ja już w ogóle przestałem widzieć, kiedy miałem dwa, czy trzy lata, czy nawet wcześniej, prawe oko to było uszkodzone, kurde, od samego początku chyba, porodu, czy tak mi się wydaje.
No ale lepiej.
W prawym to ja widziałem, ta, nie pamiętam to uczucie, nawet niektóre kolory pamiętań mam nadzieję, że mi to nie wyparuje.
A u mnie to jest w ogóle ciekawy przypadek a propos wzroku, bo dwa lata temu się tak naprawdę dowiedziałem, dlaczego mam takie problemy ze wzrokiem.
Dlatego, że wszyscy mówili zanik nerwu, zanik nerwu, zanik nerwu. No i to było do 2016.
W 2016 wyszło, że to nie jest zanik nerwu, tylko barwnikowe zwyrodnienie siatkówki. To jest choroba genetyczna.
Niestety, jak na dzisiejszą medycynę, to nie ma przed tym ratunku. I to jest tak, albo od małego, tak jak u mnie się stało, albo między 10, a chyba 20, czy 30, albo 40 i później.
Bo to różnie, to się różnie uaktywnia.
U mnie jedyny ratunku, czego na razie nie ma, jest przeszczep siatkówki. Gdyby to było, no to bym widział.
No a dowiedziałem się po tym, bo dlatego, że mama zaczęła tracić wzrok i wujek zaczął jakoś tam mrużyć ojciec w słońcu i w ogóle coś tam było, dostał skierowanie.
No i właśnie potem wyszło, że genetyczna choroba, a nie jakiś tam zanik nerwu.
Mama to ma, babcia to miała, dwóch wujków nagle zaczęło się skarżyć.
Jeden wujek ma 50, drugi ma 62.
Więc no poprostu, a babcia miała, jak to się zaczęło robić, też coś jakieś 50 parę.
Czyli u nich poprostu, u mamy się zaczęło 10 lat i w górę, a u wujków i babci gdzieś tak 50 lat.
Wujek w sumie, ten co ma 50 to gdzieś tak 2-3 lat razy.
Wujek w sumie ten co ma 50 to gdzieś tak 2-3 lat razy.
Wujek w sumie ten co ma 50 to gdzieś tak 2-3 lat razy.
temu, czyli 47.
A drugi wujek
no to jakoś tak od niedawna znowu.
Gdzieś też 60, chyba 61
zaczął właśnie tam mieć
problemy i kazali mu
zrobić okulary.
Więc to tak w skrócie.
Moja przyczyna utraty wzroku jest taka, że jestem z 6 miesiąca ciąży, że tak powiem. To była pierwsza sytuacja taka.
Druga sytuacja była też taka, że niestety, ale były ze mną duże problemy, bo miałem ciągle bezdechy i ciągle musieli mi prawie reanimować.
Pomijałem kilkukrotne zatrzymanie akcji serca, wskutkiem czego przez 3 miesiące leżałem w inkubatorze i niestety dali mi za dużo tlenu, co zniszczyło mi te oczy.
Aczkolwiek widzę tylko światło, na lewe oko tak już praktycznie wcale tego światła nie widzę, ale te gałki oczne, które ja mam są niestety zniekształcone.
Wyglądają tak jak wyglądają i też od małego mi nie rosły, więc tak to niestety wygląda.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Ja nie widzę, bo moja mama przechodziła cytomegalię podczas ciąży i generalnie tak to się prezentuje.
I tyle w sumie. Ja przepraszam za te wszystkie tutaj te, ale ja tu coś muszę sprawdzić.
Matyś witaj w klubie
brawnikowe zwyrodnienie siatkówki
w sumie uaktywniło się już
w 7 klasie podstawówki
pierwsze objawy
oczywiście nie zdiagnozowane poprawnie
dopiero w wieku 18 lat
zdiagnozowali
u mnie to jakiś czas widziałem w miarę dobrze
dla mnie było około 25 stopni
dla mnie widziałem cały świat
jeszcze do 2 lata wstecz widziałem dość dobrze
choć pole widzenia to było około 5 stopni
w tamtym roku to już było
dość nieciekawie
zrobiło się gdzieś około 3 stopni
ale jeszcze dawałem radę
także bez laski
jedynie tylko wieczorami
to już od dawna bo po ciągu nie widziałem
typowe objawy barwnikowego zwyrodnienia siatkówki
a w tym roku
już laska
to jest już taki nieodzowny towarzysz
także już
z kijkiem cały czas
a co do nadziei
choroba jak ma swoje chimery
i lubi stać
że tak powiem w miejscu
a jak już ruszy to najczęściej z kopyta
lub właśnie skokowo tak jak u mnie
ale nie wiadomo jak to będzie teraz bo
dość ciekawie to się posunęło mocno
choć
jakieś tam nadzieje są
na razie nie ma
znaczy na razie ucichło
w tym roku ponoć mają być jakieś wyniki
ciekawe czy coś będzie słychać
Włosi opracowali jakiś
sposób
to znaczy sposób
opracowali
sztuczny implant siatkówki
przejmuje rolę
martwej siatkówki
przechwytuje
światło zamienia je na impuls
elektryczny i wysyła do mózgu
testy na szczurach
wyszły pozytywnie
w tym roku
w tamtym roku mieli to robić na ludziach
pierwsze jakieś
testy i w tym roku mieli wyniki
także
jakieś tam nadzieje jest
ale co będzie to nie wiadomo
na razie idzie kół ciemności
u mnie jest tak że
w tej chwili widzę jeszcze
na tyle że
widzę kształty ludzi
choć twarzy już nie rozpoznaję
no nie widzę już
na tyle
żeby rozpoznawać
krawężniki i tak dalej
tak że wszystko się zlewa w jedną całość
tak wygląda to
tak wygląda to u mnie
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Urodziłem się teoretycznie zdrowy, nic mi nie było.
Dopiero gdy miałem kilka miesięcy zaczęły się robić problemy.
Wykryto wodogłowie, z którym walczono, ale oczywiście zwalczono je trochę jak się okazało za późno,
bo skutkiem tego wodogłowia był zanik nerwu wzrokowego.
Mówiąc takim prostym językiem okazało się, że moje nerwy wzrokowe nie stykają się bezpośrednio z mózgiem do końca.
Co być może jest przyczyną też tego, że w wieku 9 lat
na splocie tych nerwów wzrokowych wykryto guza mózgu glejaka.
U mnie jest taka historia, nie jest to do końca choroba oczu,
tylko tych właśnie kabelków, które te oczy łączą.
O tyle ma to jakiś plus,
że
, moja wada wzroku się nie zmienia.
Jest tak jak jest.
Wizyty u okulisty raczej nie mają zbyt wielkiego sensu.
Idzie się właściwie po papierek, no bo cóż tu wielce kombinować.
Tak jak widziałem jak byłem mały, tak widzę się dzisiaj.
Na lewe oko prawie nic nie widzę.
Jakieś mini zarysy.
No a na prawe, nie wiem w ilu procentach może,
może coś tam 50, coś procent, może więcej.
Ciężko mi jest to określić, ale pracuję na komputerze z programem powiększającym.
No i oczywiście mówiąc.
No i oczywiście mówiąc.
No i oczywiście mówiąc.
Tak to u mnie w skrócie wygląda.
Tak to u mnie w skrócie wygląda.
No u mnie to jest chyba genetycznie, bo i to może nawet z obu stron, bo mój ojciec miał jaskrę, ja mam też jaskrę, no i w rodzinie matki też jakieś tam zaćmy były, nie zaćmy, cuda, niewidy.
Chociaż ja z tego co wiem nie mam zaćmy, ale no nie wiem, może nawet to jest tak, że wszyscy się tak zajęli tą jaskrą, że o zaćmie to już się nawet nie mówi.
Nie jest tak jak już u kilku osób było, po prostu urodziłam się jako wcześniak.
Z rożytnym patem wcześniaczem urodziłam, ważyłam 89 lat, tak na marginesie.
W każdym bądź razie straciłam wzrok z powodu tego, że w inkubatorze przedawkowali tlen.
Pozdrawiam.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Z tego co wiem, to w dawnych latach 80., może wczesnych 90., a i oczywiście wcześniej, zdarzało się to dość często, że właśnie wcześniaki w Ikubatorze traciły wzrok.
Przykre, no ale cóż, dzięki Bogu, że już teraz to się raczej nie zdarza.
Dziękuję.
no z tego co rozumiem
to właśnie lwice się tak zdarzyła
to na pewno nie był początek lat dziewięćdziesiątych
tylko już dwutysięczne lata
a tak w ogóle
to jak was tak sobie słucham i myślę o tych
moich znajomych na przykład Zowińsk
to tak dochodzę do wniosku
że kurde tych wrześniaków
to chyba
nie wiem
bardzo dużo jest naprawdę
tak wiecie w okolicach powojnia
że tak się wyrażę to
było dużo takich którzy utracili wzrok
bo się miały
a teraz to wrześniaków chyba taka grupa jest
Wiesz, no teraz na pewno jest ich trochę mniej, nie, no ale kiedyś, kiedyś to tak, zwłaszcza, że jak, nie wiem, takie wcześniaki rodziły się w mniejszych miejscowościach, to one miały, no ciężko miały, nie, no bo lekarze pewnie nigdy się wcześniej, z takich, mówię, z takich małych miejscowości, no to pewnie nigdy się wcześniej nie spotkali z czymś takim, to zanim się skapnęli o co chodzi i co tam trzeba zrobić, to to było trochę poza późno, tak myślę.
Witajcie! Ja też jestem wcześniakiem. Retinopatia wcześniacza i leżałam w inkubatorze.
No tylko u mnie to jest taka kwestia, że lekarze mnie nie dopilnowali, bo mi się w ogóle odklejała siatkówka.
No i ci lekarze powiedzieli, jak ta siatkówka się już prawie odkleiła.
I to było stanowczo za późno, bo gdyby powiedzieli wcześniej, jak ta siatkówka się zaczęła odklejać,
no to może by mi ten wzrok jakoś uratowali, chociaż częściowo.
No w każdym razie, ja kiedyś jak byłam mała widziałam kolory, jakieś kontury.
No teraz na dzień dzisiejszy w lewym oku mam poczucie światła, prawym nie widzę nic.
No bo dostałam zaćmy jeszcze na dodatek.
No, to tyle ode mnie.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".