Polać temu panu, polać.
-- (damianzegarek):
No właśnie. Ja też się pod tym podpisuję, ale jak widać młodszym koleżankom i kolegom lekko rzeczywistość się odkleiła co smuci.
-- (skrzypenka):
Kat, rękami i nogami się podpisuję pod tym postem.
-- (Kat):
No to powiem tyle: widzący mają na pewno łatwiej, jeśli chodzi o znalezienie pracy czy przebranżowienie się w ogóle.
Zrobi sobie choćby kurs na opiekunkędziecięcą i pójdzie pracować np. do żłobka.
Inna sprawa, że ostatnio nawet widzący - szczególnie młodzi ludzie - średnio garną się do pracy, a jeśli już do niej idą, stawiają wymagania pracodawcy. Rzecz jasna nie powinno tak być, że osoba z wykształceniem musi pracować za najniższą krajową, ale od czegoś trzeba zacząć i nie będzie to wysokie C.
Kiedy ja zaczynałam swoją karierę zawodową - 15 lat temu, mogłam zarobić jakieś 600 zł na rękę, może 700, nie pamiętam, lecz było to jakieś 80 % najniższej krajowej, która i tak wynosiła jakieś marne grosze.
Pracowałam w różnych warunkach, począwszy od nawet spoko, a skończywszy na pracy grubo ponad normę.
Pracodawcy teżnie palą się do zatrudniania niewidomych, nawet masażystów, wolą fizjoterapeutów, ew. masażystów z prawem jazdy. Na pewno bym się nadała.
Co z tego, że skończyłam pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, skoro na świetlicy szkolnej czy w żłobku mnienie chcą, bo jak to. Takie są realia w Koszalinie niestety.
Ja chętnie pozbędę się świadczenia, ale niech mam możliwość zatrudnienia na takich samych warunkach jak widzący, a nie za najniższą krajową, to jedno, a drugie: niech pracodawcy dadzą równe szanse np. mi i widzącej osobie, niech potraktują nas na równych zasadach, bez uprzedzeń.
--
--
--