4 likes
No i co? Jak więcej dostanie osoba niewidoma to ją wypuszczą czy nie?
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
1 likes
niektórzy widzący pracują bo muszą z czegoś najzwyczajniej w świecie żyć! i myślą nie kategoriami pracy, rehabilitacji, ale pieniędzy wpływających na konto. resztę mają w nosie.
1 likes
To dlaczego negujesz pomysł uświadamiania rodziców?
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
1 likes
Nie niektórzy, tylko wszyscy.
A właściwie wszyscy po za typowymi januszami i grażynami.
-- (pioter998):
niektórzy widzący pracują bo muszą z czegoś najzwyczajniej w świecie żyć! i myślą nie kategoriami pracy, rehabilitacji, ale pieniędzy wpływających na konto. resztę mają w nosie.
--
A właściwie wszyscy po za typowymi januszami i grażynami.
-- (pioter998):
niektórzy widzący pracują bo muszą z czegoś najzwyczajniej w świecie żyć! i myślą nie kategoriami pracy, rehabilitacji, ale pieniędzy wpływających na konto. resztę mają w nosie.
--
2 likes
To się da rozwiązać, na prawdę nie jedynym wyjściem jest rozdawnictwo, owszem ja znam osobę dorosłą, która jest niepełnosprawna i jakoś tak boi się szukać pracy, wynika to owszem z problemów rodzinnych, ale to dało by się przepracować z psychologami i każdym kim trzeba. Dawanie pieniędzy to jest ostateczność do, której nie należy dopuszczać.
1 likes
Ty chyba masz naprawdę jakiś problem z rozumieniem czytanego tekstu. A w którym momencie ja go zanegowałam? Napisałam tylko, że to nie zawsze rozwiązuje sprawę.
-- (mustafa):
To dlaczego negujesz pomysł uświadamiania rodziców?
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
--
-- (mustafa):
To dlaczego negujesz pomysł uświadamiania rodziców?
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
--
1 likes
W tym wypadku nie chodzi akurat o obawę, tylko o wyraźne ograniczanie wolności. Ta osoba chce pracować.
-- (grzegorzm):
To się da rozwiązać, na prawdę nie jedynym wyjściem jest rozdawnictwo, owszem ja znam osobę dorosłą, która jest niepełnosprawna i jakoś tak boi się szukać pracy, wynika to owszem z problemów rodzinnych, ale to dało by się przepracować z psychologami i każdym kim trzeba. Dawanie pieniędzy to jest ostateczność do, której nie należy dopuszczać.
--
-- (grzegorzm):
To się da rozwiązać, na prawdę nie jedynym wyjściem jest rozdawnictwo, owszem ja znam osobę dorosłą, która jest niepełnosprawna i jakoś tak boi się szukać pracy, wynika to owszem z problemów rodzinnych, ale to dało by się przepracować z psychologami i każdym kim trzeba. Dawanie pieniędzy to jest ostateczność do, której nie należy dopuszczać.
--
1 likes
Nie, po prostu z twoich wypowiedzi wynika, że oczekujesz jakiegoś jednego uniwersalnego rozwiązania. Tak uniwersalnego jak danie każdemu 3000 zł na rękę.
-- (Krzycha):
Ty chyba masz naprawdę jakiś problem z rozumieniem czytanego tekstu. A w którym momencie ja go zanegowałam? Napisałam tylko, że to nie zawsze rozwiązuje sprawę.
-- (mustafa):
To dlaczego negujesz pomysł uświadamiania rodziców?
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
--
--
-- (Krzycha):
Ty chyba masz naprawdę jakiś problem z rozumieniem czytanego tekstu. A w którym momencie ja go zanegowałam? Napisałam tylko, że to nie zawsze rozwiązuje sprawę.
-- (mustafa):
To dlaczego negujesz pomysł uświadamiania rodziców?
Przecież to rozwiązałoby pewne problemy, nie?
-- (Krzycha):
Znamy wspólnie co najmniej jedną, taką osobę, u której dobrze wiesz, że to nie jest, bierzesz i idziesz, bo wiadomo, jak to się skończy.
-- (mustafa):
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha):
A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?
--
--
--
--
--
1 likes
Kolejna bzdura. Jak z moich wypowiedzi może wynikać, że oczekuję jednego, uniwersalnego rozwiązania, skoro przez cały czas trąbię o tym, że nie należy wszystkich ludzi wrzucać do jednego wora i mierzyć jedną miarą. Naprawdę, nie chce mi się rozmawiać z kimś, kto nie rozumie, co się do niego pisze. Może, nie wiem, zwolnij sobie gadacza, czy co?
3 likes
No to znów: psycholog, ale przede wszystkim dla tej ograniczanej osoby, żeby nauczyłą się większej asertywności, wsparcie jakiejś fundacji albo niech by nawet opieki społecznej, ukierunkowane na wyciągnięcie tej osoby z domu i zapewnienie jej warunków, w których nie będzie się bać postawić na swoim, a w razie co pomoc w samodzielnym stanięciu na nogi, np. jakieś mieszkanie treningowe. Może pójdzie na to mnóstwo pieniędzy, ale za to komfort psychiczny i przydatność takiej osoby patrząc długoterminowo może być duża.
A możesz podać więcej informacji odnośnie mieszkań treningowych? W necie nie ma tego zbyt dużo.
Edited
3 likes
A może nniektórym tutaj prowadzącym dyskusję przydałaby się jakaś pomoc w nabyciu choć drochę nie tyle asertywności co empati
4 likes
Tak Lowco, samokrytyka to dobra rzecz.
Krzycho, wybacz, ale z uwagi na fakt, że sama nie musiałam nigdy korzystać oraz nie mam styczności z osobami, które by to robiły, nie orientuję się w konkretach, dotyczących mieszkań treningowych. Jeśli jednak miejsca w nich oferowane są także osobom niepełnosprawnym, to już wygląda zachęcająco. Jeśli natomiast wzięłaby się i zabrała jakaś sensowna fundacja albo i opieka społeczna do utworzenia takich miejsc konkretnie tylko dla niepełnosprawnych, z uwzględnieniem osób, pragnących się usamodzielnić i wyrwać sod skrzydełek mamy albo innych niesprzyjających rozwojowi warunków, to już podstawa do tego w tym kraju istnieje. Nie byłaby to nowina.
Krzycho, wybacz, ale z uwagi na fakt, że sama nie musiałam nigdy korzystać oraz nie mam styczności z osobami, które by to robiły, nie orientuję się w konkretach, dotyczących mieszkań treningowych. Jeśli jednak miejsca w nich oferowane są także osobom niepełnosprawnym, to już wygląda zachęcająco. Jeśli natomiast wzięłaby się i zabrała jakaś sensowna fundacja albo i opieka społeczna do utworzenia takich miejsc konkretnie tylko dla niepełnosprawnych, z uwzględnieniem osób, pragnących się usamodzielnić i wyrwać sod skrzydełek mamy albo innych niesprzyjających rozwojowi warunków, to już podstawa do tego w tym kraju istnieje. Nie byłaby to nowina.
1 likes
A tak, że jak napisałem, że większy socjal dla tych na prawdę niezdolnych do samodzielnej egzystencji to nie, bo dla każdego niewidomego.
W taki właśnie sposób, może wynikać.
Twoje trąbienie jest tylko w jedną stronę.
Jak ludzie jakoś tam ogarnięci mówią, że tych mniej zaradnych powinno się aktywizować i że takie osoby powinny pracować jak każdy to „nie mierz wszystkich jedną miarą”, ale socjal nagle jest rozwiązaniem dla wszystkich tak dobrym, że już nie trzeba szukać lepszego.
I weź może odnoś się do konkretów, a nie Urządzasz sobie tutaj popis osobistych wycieczek.
-- (Krzycha):
Kolejna bzdura. Jak z moich wypowiedzi może wynikać, że oczekuję jednego, uniwersalnego rozwiązania, skoro przez cały czas trąbię o tym, że nie należy wszystkich ludzi wrzucać do jednego wora i mierzyć jedną miarą. Naprawdę, nie chce mi się rozmawiać z kimś, kto nie rozumie, co się do niego pisze. Może, nie wiem, zwolnij sobie gadacza, czy co?
--
W taki właśnie sposób, może wynikać.
Twoje trąbienie jest tylko w jedną stronę.
Jak ludzie jakoś tam ogarnięci mówią, że tych mniej zaradnych powinno się aktywizować i że takie osoby powinny pracować jak każdy to „nie mierz wszystkich jedną miarą”, ale socjal nagle jest rozwiązaniem dla wszystkich tak dobrym, że już nie trzeba szukać lepszego.
I weź może odnoś się do konkretów, a nie Urządzasz sobie tutaj popis osobistych wycieczek.
-- (Krzycha):
Kolejna bzdura. Jak z moich wypowiedzi może wynikać, że oczekuję jednego, uniwersalnego rozwiązania, skoro przez cały czas trąbię o tym, że nie należy wszystkich ludzi wrzucać do jednego wora i mierzyć jedną miarą. Naprawdę, nie chce mi się rozmawiać z kimś, kto nie rozumie, co się do niego pisze. Może, nie wiem, zwolnij sobie gadacza, czy co?
--
1 likes
No, i znowu piszesz głupoty, bo ja cały czas powtarzam, że jestem za pracą i samodzielnością i ludzi do niej namawiam, co w kilku przypadkach się udało.
Jakie to żałosne że niewidomi cieszą się z możliwości pracy za gówniane pieniądze. Rehabilitacja przez pracę doprowadzi do garba, ja rehabilituję się nad morzem nic nie robiąc w hotelu wolę to niż zapisywać się w dziejach ludzkości.
1 likes
Renta plus minimalna płaca, to już nie takie góniane pieniądze, zwłaszcza z 500 plusem, wychodzi z tego dobra średnia krajowa, a nie każdy musi pracować za najniższą krajową, tak tylko wspomnę.
W każdym razie m.in. taki jak ten post wyżej utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że trzeba kłaść nacisk na tworzenie rozwiązań pomagającym niewidomym w pracy, a nie tylko dawać im pieniądze.
W każdym razie m.in. taki jak ten post wyżej utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że trzeba kłaść nacisk na tworzenie rozwiązań pomagającym niewidomym w pracy, a nie tylko dawać im pieniądze.
balteam, Na to żeby być w tym hotelu nad morzem na pewno nie wystarczyła by mi najniżasza krajowa i żałosna renta od Państwa. Musiałem na to zapracować czyli uzyskać dochód 6 000PLN na rękę bo hotel miał 4-gwiazdki a do tego lubię piwo.