Ja nie bardziej niż wtedy, kiedy nasze drogi się przetną. Jest kilku studentó w Poznaniu, są obok Owińska. Trochę ludzi, niekoniecznie tylko starszych czy słabowidzących, należy do PZNu. Jest nawet nie najmniejszy klub młodych, któremu zdarza się coś robić. Ja do tego tworu nie należę, ale z innymi chętnymi śpiewam w chórku, któremu związek niejako patronuje. Ogólnie jest tak, że absolwenci Owińsk nierzadko zostają w Poznaniu, choćby dlatego, żę czasem ktoś z Owińsk pomoże im znaleźć pracę w okolicy. Co za tym idzie, nic nie stoi na przeszkodzie tym, którzy chcą kontynuować szkolne znajomości. W Poznaniu są też dwie spółdzielnie. Ludzie, którzy tam pracują znają się jak łyse konie i siłą rzeczy też utrzymują kontakt, zapewne nie tylko służbowy. Choćby w tym PZNowym chórku jest kilka osób, które tam pracują albo pracowały, do tego jeszcze dobrych kilku po Owińskach. To jest generalnie niezbyt małe, ale funkcjonujące jak wioska towarzystwo - ci po Owińskach, którzy mają styczność z PZNem albo spółdzielniami. Ale to dotyczy raczej starszego pokolenia, tych, którzy mają np rodzica w tym towarzystwie lub też tych, którzy się aktywniej udzielają. Taki mam tego obraz jak patrzę z boku jako dziecko osób, które do tego towarzystwa mogę zaliczyć. Poza tym tak sobie dumam, że właśnie to towarzystwo to raczej ludzie tak od 40 w górę. Kiedy myślę o młodszych, to raczej prędzej klub młodych PZN mi się nasuwa. To z takich bardziej grupowych znajomości. A co do osobistych, to tak, też są. W moim, powiedzmy, otoczeniu też.