Witajcie! Mówiłam, że na tym forum chętnie zobaczę też instrumentalistów, więc zakładam wątek ze swojej działki. Na perkusji gram mniej lub bardziej 11 lat, od początku na zestawie, od czterech uczę się również na różnych bębnach innych, na których się gra rękami, różnych kongach itd., a od marca posiadam własny cajon i również się na nim uczę. Kto z was gra? Uczycie się u kogoś, a może sami? Wolicie zestaw, czy ręczne granie? Zapraszam do wypowiedzi.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Kurcze, zazdroszczę, jak kiedyś, jako młodzik też miałem zajawkę i chciałem się nauczyć, nie miałem kasy na własny zestaw,ale pewnego razu zobaczyłem ogłoszenie o kursie nauki gry na perkusji, udało się namówić rodziców i dostałem kasiorę na pierwszą wpłatę, mój kumpel również i wybraliśmy się aby się zapisać na kurs, ale po drodze zobaczyliśmy plakat, że na stadionie Wisły Kraków jest pokaz kaskaderski - popisy samochodowe i motocyklowe - za ciężkiej komuny to było coś i zamiast na kurs poszliśmy na te pokazy, kasa poszła na bilety na stadion haha I tak się zakończyła moja przygoda z perkusją haha Niecopoza tematem bo nie jestem muzykalny - choć coś tu nawiązałem do perskusji, a i grać umiem doskonale na nerwach - to mi wychodzi świetnie :)
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Ja w ogóle zaczęłam grać przez pomyłkę. WIem, że to brzmi dziwnie, ale historia była taka, że w przedszkolu, pewnie na jakimś koncercie szkoły muzycznej, usłyszałam ksylofon. WYdał mi się wtedy instrumentem wprost cudownym, wiele się od tamtego czasu nie zmieniło, no ale wymyśliłam sobie wtedy, że ja chcę na tym grać. No więc rzeczywiście, poszłam do takiej zerówki szkoły muzycznej i zapisałam się na lekcje, które nazywały się perkusja, a polegały na tym, żę mała Maja uczyła się zagrać wlazł kotek i jedzie pociąg na ksylofonie. No i potem, jak poszłam do Lasek, praktycznie od razu było wiadomo, że pójdę do muzycznej i praktycznie od razu ja powiedziałam, że na perkusję. Z tym, że tamtejszy nauczyciel nie wiedział o moich ksylofonowych wymysłach i zaczął mnie uczyć, jak normalnych ludzi, na zestawie. Mówię normalnych, bo jak mi ktoś niewidomy się nauczy dobrze grać na ksylofonie, to ja mu życzę wszystkiego najlepszego, no ale jest to rzadkością. No i jakoś mi tak ten zestaw został. Nawet nie pamiętam tego momentu przełomu, kiedy uznałam, że ja jednak rzeczywiście chcę to robić. A szkoda, że nie pamiętam, bo to jednak ważna część mojego życia. Tak na koniec linki do 2 filmików z ksylofonem, jakby ktoś nie wiedział cóż to takiego. https://youtube.com/watch?v=VY457t-bneY
W zasadzie ja i perkusja to taka zabawa była. Ale jaka ciesząca! Zaczęłam w zasadzie też przez przypadek. Zaczęłam po prostu się kręcić w okolicy nauczyciela muzyki i sugerować, że bym chyba chciała na czymś się uczyć grać. Równie dobrze mógł mi zaproponować klawisze, co zresztą mogłoby obu stronom wyjść na dobre xd, bo on bardziej klawiszowy, a ja prawdopodobnie mogłabym się bardziej popisać w tym, ale wyszło jak wyszło i było. Takiego prawdziwego kopa do tego samodzielnych ćwiczeń dała mi koleżanka ze szkoły. Raz poszłam po prostu tam, gdzie ona ćwiczyła sama i mnie powaliło. Wróciłoby się do tego, wróciło, tylko teraz studia mam, a przede wszystkim słabo z dostępem do sprzętu. Czasem sobie tylko wyciągam pałeczki, stolnicę i podkładkę od Eriki i gram na takim ala padzie. :)
Też coś kiedyś pobębniłem, ale wybitnie hobbystycznie. Nawet mam chyba zgraną kasetę z próby i fragmenty haha koncertu. Nazywało się to to Takd i parę coverów popularnych do orzygania grało.
ale trochę duży i cośkolwiek mało przenośny no i w domu trochę nie teges chyba, że elektroniczny, ale wtedy i pały inaczej chodzą i dźwięk nie ten więc ja jakoś zrezygnowałem, albo raczej to jest na zasadzie, że jeśli gdzieś coś dorwę to chwilę może, ale tak bez ćwiczeń to tak sobie wychodzi :d. Chyba najbardziej oryginalną sytuacją i miejscem, w którym grałem to moje własne wesele :d. Oczywiście nie cały czas tylko ze dwa czy trzy kawałki z zespołem pod sam koniec, ale zawsze!
Akurat to bardzo zależy od tego, jaki się ten elektroniczny zestaw ma i jakie są te pady. Są i takie, że poćwiczysz sporo, a dźwięk zależy tylko i wyłącznie od tej konsoli sterującej, albo można i przez komputer dać lepsze próbki. Ja mam elektroniczny. Czy ja wiem, czy większe wrażenie robi... znaczy nie no, rozumiem, o co ci z tym chodzi, Zuzler, ale powiem ci, że odkąd zaczęłam się uczyć na czymś więcej niż zestaw wiem, że to też takie proste nie jest. Nuno, jak ogarniałeś marimbę?
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Nie no jasne. Dlatego też szacun proszem pana, szacun. W zasadzie z graniem na zestawie chodzi mniej więcej o to samo: przecież nie zobaczymy gdzie konkretne coś się znajduje, trzeba na wyczucie
Tak, tylko konkretnego czegoś jest tam zdecydowanie mniej i da się zatuszować błąd, a na marimbie, czy ksylofonie, ogólnie, jak to mój nauczyciel mówi, na klockach, jest to trudniejsze, bo tam melodię grasz, więc słychać bardzo bardzo.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
I co by tam było, prezentacje? No i tak, pewnie, że łatwiej to zatuszować, ale już jak ktoś ma ambicje bycia ą ę zajebistym, to też się pewnie da nauczyć, tylko mi się tak zdaje, że jednak nie do końca chyba da się to dokładnie opanować po niewidomemu. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie, bo chciałabym uwierzyć, że to jest jednak instrument całkowicie dla nas dostępny.