No to ja tutaj się posłużę, nie wiem czy to gwara, czy to raczej takie określenia regionalne, ale takimi kilkoma określeniami z mojej łódzkiej gwary, ja ją tak nazywam, chociaż to chyba bardziej są określenia regionalne bardziej niż sama gwara, ale niektóre są całkiem ciekawe.
No to ja Wam tak powiem i sobie możecie zgadnąć, co to znaczy, może zgadniecie, a może nie.
No to powiem tak.
Galancie dzisiaj tych wpisów przeczytałam.
Dzisiaj też wyrzucałam różne tytki.
Jeszcze zepsułam.
Zepsuła mi się ekspres i musiałam iść na krańcówkę.
No to taka próbka, raczej łatwa do rozszyfrowania, pewnie zgadniecie.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
I jeszcze powiem, że co do tej, nie wiem, czy to zapomniałam, czy to gwara, czy to coś tam to wielkopolskie, o czym Zuza mówiła, to znam akurat dosyć dobrze, bo moja rodzina ogólnie pochodzi z dawnego województwa poznańskiego, czyli z wielkopolskiego.
Co prawda wyprowadzili się stamtąd jeszcze przed moimi narodzinami, ale mieszkali tam i moja babcia mówiła tym właśnie dialektem, gwarą, czy jak tokolwiek nazwać.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
No widzisz, po waszymu torebki papierowe, a po naszymu foliowe, zwykłe lub też można jeszcze tak powiedzieć o papierowych właśnie. Na foliowe też mówimy po prostu foliówka.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Nie, siatka to jest z materiału, te plastykowe to foliówki. A te grube reklamówki. Przynajmniej ja je tak nazywam. A tytka to z niemiecka w ogóle, bo po niemiecku torebka to tyte, z odpowiednim umlautem, których ja nie umiem wstawiać na klawiaturze kompa chyba trzeba mieć niemiecki układ klawiatury. W każdym razie u z kropkami, czy kreskami. No i oczywiście odpowiedni rodzajnik, ale niestety nie wiem jaki, bo te rodzajniki zawsze mi się mieszają. Pewnie słowo tytka pochodzi jeszcze z czasów wojny. Zostało przekształcone, czy może raczej spolszczone i tak się wcieliło.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Obstawiam raczej pochodzenie z czasów zaboru pruskiego, w którym Wielkopolska się znajdowała. Co do reklamówki się zgodzę, ale czasem nazywaja tak i siatki. A takie materiałowe to torby. Gdyby torba była z oczkami, pewnie byłaby też siatką.
Dla mnie torba to taka większa torebka, albo podróżna. A siatka to taka materiałowa do robienia zakupów. Pewnie kiedyś były z oczkami. Może tak być jeśli chodzi o Wielkopolskę, ale jak to jest z Łodzią i przyległościami nie wiem do czego przyznaje się bez bicia, temat zaborów nudził mnie śmiertelnie. Nie pamiętam więc co pod jakim zaborem było.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Chodziło o dużo wpisów, torbę i ulicę na końcu czy taką małą, już nie pamiętam dokładnie co oznaczała krańcówka. :D Ale tak jak Zuzler mówi, w gwarze Poznańskiej tytka to torba, siatka what ewer.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Daszku, Krańc\ówka to [pętla po Łódzku/ O ulicy nic tam nie było, ani małej, ani dużej. Był jeszcze ekspres, który się popsuł i lajpo, które ktoś mógł mi zrobić.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
This site uses cookies to enhance your experience.