Inne

Zwierzaki

Started by misiek 255 posts last post 7 years ago Page 11 of 13

#201

A podobno lizanie po twarzy, to ewolucyjne jest, bo małe wilki lizały po pysku wilczyce, żeby zwróciła im to, co dla nich upolowała.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#202

To pewnie w durzej mierze u szczeniąt. U dorosłych psów raczej nie, bo kiedy bym się nie przysunął pies mi zawsze poliże twarz.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#203 1 like

Kocia menda znowu pokazała prawdziwą naturę. :D
Od kilku lat brak mu jednego kła. Ktoś mu wybił. I od tego czasu jak mięsko nie pokrojone, kawałek sera za durzy to wielkie lamenty. A wczoraj? A wczoraj późnym wieczorem przyniósł sporawą mysz, zawlókł ją tam, gdzie zazwyczaj ma jedzenie, i zeżarł w całości. Został tylko woreczek żółciowy, czy co tam zostawiają najczęściej. Od tego czasu śpi.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.

#204

No nie powiem- dobry cwaniak. Dymał was przez całe lata, ale to tylko kot.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#205 1 like

dziwnym jest to, że wcześniej się tu nie dopisałam
mam laba przewodnika czarnego i w domu jest jeszcze czekoladowa labka Fionka i kot brytyjski Szako

Wszyscy żyją w harmonii i świetnie sie dogadują

#206

No to masz wesoło. Też mam aktualnie dwa pieski, ale z kotem to napewno Tofik czyli ten mały kundelek by się nie dogadał. Z resztą nie wiem czy ja bym się dogadał, więc nie eksperymentuję. Generalnie wolę psy i niech tak zostanie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#207 1 like

Moja lista niestety się od wczoraj wyzerowała. Piesek jest już ze mną tylko duszą

#208

To przykre- trzymaj się jakoś.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#209 1 like

No, po 14 latach wspólnego życia to niełatwe hehe, ale chyba daję radę. W każdym razie postanowiliśmy, że żadnego pieska, ani kotka więcej.

#210

Ja to bym jednak sobie sprawił- napewno nie od razu, ale za jakiś czas pewnie tak.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#211 1 like

Ehh, moja lista domowych lokatorów jest bardzo długa, mieszkanie na wsi zobowiązuje ;)
Pieseł, bary - był u nas najdłużej, przed nim był ktos jeszcze ale jego nie pamiętam. Bary był mieszanką owczarka Niemieckiego z czymś, nie mam pojęcia, barwy żółto-czarnej. Wielki, przyjazny, lubował się w zjadaniu padliny niestety i z dwóch metrów było czuć jak wracał z pól. Najwierniejszy kompan, spędzałam z nim bardzo dużo czasu. Nowotwór w pewnym momencie był taki, że było go widać na zewnątrz, ropiejący guz na grzbiecie, który go wykończył.
Bercik - pekińczyk, raczej domowy. Kochany, kremowy z białą łatką nad okiem. Skończył też marnie, bo jak był już starszy zasnął pod samochodem dziadka. NIe obudził się nawet jak dziadek odpalił silnik i koło przejechało mu po głowie. Jeszcze żył jak był wieziony do weta, mam nadzieję, żę mu dobrze w psim niebie. A mógł pożyć jeszcze trochę...
Emmet - jest do dzisiaj, czarno czekoladowy pies, żywiołowy, ma coś z dresa, bo uwielbia uderzać głową podczas zabawy. Raz po takich ekscesach skończyłam z rozciętą wargą i naturalnym botoksem przez tydzień ;)
Koty:
Miśka - to był kot mamy. Szary pers, o wyjątkowo kocim sposobie bycia. Typ samotnika, koneser ryby i wody bezpośrednio z kranu. W czasie rui dwa razy uciekła, ale nigdy nie przyszła z przychówkiem, taka wybredna była ;) po dziesięciu latach życia wykończyła ją białaczka z przerzutami do przełyku.
Freaky - uwielbiał gryźć, wychodzić, przeżył spotkanie z samochodem ale chyba nie do końca, bo wdało się zapalenie i znowu trzeba było się z nim porzegnać. Sympatyczny czarno-biały dachowiec.
Luka - drobny, czarny kot. Zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Pewnie wskoczył do samochodu gości, którzy przyjechali z jakimiś meblami. Też przeżył uderzenie z samochodem, ale bez żadnych obrażeń wewnętrznych.
Bezimienny kot - był u nas bardzo długo. Gdzie się go położyło, tam został. Raczej nieruchomy nie był, bo po okresie kocich godów wrócił z jakąś infekcją, reszta wiadomo jaka jest...
Trafiła nam się parka: następna Luka i Filamon, nie Filemon. Z przejęzyczenia tak już zostało ;) jedno bardzo podobne do drugiego, i skończyli oboje tak samo niestety, na drodze.
Miecia - aktualna kotka, z wyglądem prawie jak z reklamy Whiskasa. Czarno-szara, prążkowana. Młoda, gniewna, już po pierwszej rui. Tak cierpiała i leżała bez ruchu, że nawet nie była zainteresowana wyjściem na pole. Po prostu wolała przeczekać w samotności. Jest z nami od lipca 2018. Jej główne zajęcia to zabawa, jedzenie i spanie. Jeśli nie lubi wychodzić to jest szansa, że zostanie z nami na dłużej.
Trafiła nam się druga parka: Bizzie i następna Luka. Luka bardzo podobna do Miśki i z wyglądu i charakteru. Wykończył ją kolejny nowotwór, a Bizzie po kastracji, jak to kastrat, ma problemy z nerkami i przybieraniem na wadze. Na karmie weterynaryjnej, w pewnym momencie nawet na antydepresantach, z cewnikiem. Kochany, chociaż odległy. Bizzie is busy, right now, please try again later...
Więcej kotów nie pamiętam, wszystkich straconych żałuję, i obiecuję poprawę. :(
Ostatnio w lokalnym schronisku był Brytyjski grafitowy kocur, ślepy i głuchy, w sam raz dla mnie ;) myślałam o waletowaniu go w akademiku, tak lepiej niż w schronisku, ale wział go kto inny...
ENFP

#212 1 like

Właśnie to jest swego rodzaju lekarstwo, sprawić sobie psa w miarę szybko. Po śmierci Bezy, Paxi pojawiła się u nas w ciągu... może trochę ponad miesiąca. Bo chodzenie na spacer z psem, bez psa było straszne.

#213

Heh- też dawno temu miałem pieska Aresa rudo-czarnego mieszankę owczarka niemieckiego. Od rasowego był wyższy, szczuplejszy i miał troszkę inne uszy. Niestety- w wieku ośmiu lat dopadło go jakieś chorubsko i ni z tego- ni z owego stał się agresywny i niepoczytalny dla wszystkich po koleji włącznie z psem, z którym się wychowywał.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#214

moja Kawa też pije wodę prosto z kranu
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#215

ja teraz zakupiłem wilczura długo sierścistego

#216

Super psy- dbaj o niego i okarz mu dużo serca, cierpliwości i zrozumienia, a odwdzięczy ci się całą swoją psią miłością. Owczarki niemieckie to w brew pozorom bardzo wrażliwe psy, które potrzebują mnustwa uwagi.
--Cytat (mucha):
ja teraz zakupiłem wilczura długo sierścistego

--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#217

Hej. u mnie od chyba dwatysiące piątego są króliki miniaturowe. Na początku było po jednym a teraz mamy 3. Dwie dziewczyny i 1 chłopak. Malwina, Karmen i Mokate. Kiedyś mieliśmy jeszcze żółwie wodne aż 5 ale musieliśmy wydać bo samice wyrosły za nadto i nie było już miejsca żeby je rozdzielić a do dyspozycji były tylko 2 pokoje. Miałem mieć też konia ale na moje szczęście nie wypaliło. Bardzo chciałbym mieć psa. Kiedyś myślałem nawet o przewodniku ale nie wiem czy mam jakąś nadwrażliwość słuchu czy coś takiego bo nie mogę znieść szczekania jest po prostu dla mnie zagłośne. Próbowałem jakoś to pokonać ale nie potrafię. A w sumie to takie pytanko miał albo ma ktoś z Was taką przypadłość czy tylko ja jestem taki dziwny?

#218

Konia- czemu na szczęście? Ja tam chciał bym mieć konia, ale niestety nie mam warónków. Labradory mają generalnie grube głosy i jak czasem zaszczeka to całą okolicą trzęsie. XD... Owczarki niemieckie znowu mają bardziej piskliwe. Ja niemam problemu ze szczekaniem psów.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#219 1 like

Znam osobę, która też nie znosi szczekania.

#220

To chyba logiczne, że w tej sytuacji albo bym nie miał psa, albo miał bym psa rasy Basemi.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.