@Sanklip a pamiętasz lowbatterylowbatterylowbattery popisane na całej kartce w mountbattenie? D Głowica to zacinała się, noo, bardzo często. Co do metkownicy, spoko sprawa, ale wyobraźcie sobie pisać na takim czymś maturę, O o.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
W tych padłach musiałeś blaszkę od papieru podnieść do góry, włożyć kartkę tak by się nie zaginała i by prawie dotykała marginesów, opuścić blaszkę i wkręcić. -- (pates): Więc tak. Miałem ja w swoich rękach sporo tego tałatajstwa. Zaczynałem oczywiście od starych, dobrych perkinsów metalowych, których zdaża mi się jeszcze używać. Raz kolega lekko takowego uszkodził bawiądz się wózkiem, nie blokowwał się, znaczy jak się go w lewo przesuwało wracał na prawo. Z innej nie wiadomo czemu wypadła jakaś blaszka i nie chciał wybijać 6 punkta. Plastikowe perkinsy miałem, używałem, ale to nie to. Moundbatten aka karabin maszynowy, za ciężki, za wielki i za głośny, ale jako dukarka się nadaje/nadawał, działa do dzisiaj, nawet akumulator co ciekawe jest sprawny. Wszelkie Ewy to szajs, kolega grał sobie na żyłce takiej maszyny :D. Nigdy nie mogłem jakoś tam papieru wsadzić, nie wiem czemyu. Jeszcze mam w domu smart braillera, ale to takie od biedy.
Moundbattena używać dane mi było 3 lata w podstawówce w szkole masowej, gdzie taką właśnie maszynę kupili. Do teraz pamiętam jednego gościa, który był trochę świrnięty i zawsze powtarzał za maszyną słynne brak papieru xD. Czasem potrafiła się zawiesić i wysypać całe dwie kartki komunikatami w stylu Help me, ale to dobry sprzęt był, tylko że głośny. W domu zawsze korzystałem z Tatry, i uważam, że ich jakość HM... To tak, jak zamiast Panasonica kupić Panascanica czy coś podobnie brzmiącego będące podróbką. fJedna maszyna była wielokrotnie naprawiana przy czym po którejś wysyłce na Litwę czy w inne miejsce i oczekiwaniu czasem około 2 miesięcy żeby po 2 tygodniach znów się zepsuła szlak nas trafił i naprawialiśmy ją u osoby, która serwisowała zwykłe maszyny do pisania. Drugą Tatrę dostałem z jakiegoś projektu, to podziałała może pół roku i zupełnie padła. Perkinsy to najlepsze, co jest jak mowa o maszynach, chociaż ostatnio poszli w plastikowe, i wg mnie to nie może się dobrze skończyć :D, nawet taka dobra firma zeszła na psy. Jak mowa o starych maszynach, to korzystałem z Eriki i Pichty o ile to nie jest to samo, bo przecież podobne. Jeśli miałbym wybierać, to na pierwszym miejscu Perkins, na drugim stare wspomniane wyżej maszyny, a na trzecim dopiero Tatra.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Od 2008 mam Tatre i do tej pory działa. Raz była naprawiana, wierszowanie nie działało, to znaczy, że podczas przekrencania wałka nie było tego pyknięcia. Mam też Perkinsa, dostałem go ze szkoły chyba w 2014. Żeczywiście dobrze wybija punkty, ale Tatra nie wiele gożej i jakby szybciej mi się na niej piszę i ciszej chodzi.
Ja w szkolę na pewnych zajęciach miałem okazję wypróbować Moundbattena i działał prawidłowo, nic się nie zacinało, nie zawieszał się. Ale pisało mi się dziwnie,jak dla mnie klawiatura źle chodzi, za mały skok i duży opór.