Hej, a ja tym razem uprzedzę Gadaczkę i stworzę taki wątek. W wątku o tabliczkach trochę sięo maszynach przewijało, więc postanowiłem taki założyć. Więc tak, jakie macie do nich stosunki, na jakich pracowaliście? Ja od początku swojej kariery miałem i mam w domu klasycznego Perkinsa Blaille tego ciężkiego metalowego. Porządna toto maszyna. Korzystałem jeszcze z jakiśch erik, tatr na kiju, jeśli chodzi o lekkość to tante wygrywały, ale na perkinsie siedzi mi się najlepiej i najszybciej piszę. Od długiego pisania na takiej tatrze to mnie palce potrafiły rozboleć, bo żeby dobrze punkt wybić to trzeba było mocno naciskać, a na Perkinsie pyk i punkt zrobiony.
Perkins i tylko Perkins. Reszta tych zabawek to shit jakich mało. Jeszcze ujdzie w tłumie stareńka, niebieska Pihta produkowana chyba jeszcze w latach 70, lub początku 80, ale i tak porównując do Perkinsa to przepaść. Perikns ciężkie krówsko, ale przy tym mega solidne. Ja miałem troszkę inny model od standardowego, chyba ciutkę lżejszy, z wycienciami na dole i lakier na nim taki bardziej połyskujący/ śliski, nie mat jak w standardowym Perkinsie. Gdyby po latach głowica mi się nie wytarła, pewnie miałbym go do dziś, ale że części niema, a jeśli nawet ktoś by się podiął naprawy, to krzyczał jak Cygan za matkę, dlatego z żalem ale poszedł na złom.
A w łeb? -- (Zuzler): Ech, Perkinsem w kolanko dostać... Kaleka na miejscu. A że niesiona w ręce maszyna ma zwykle spód na wysokości kolan innych przechodzących...
Takie zwalniacze miały za równo stare pichty, jak i właśnie ewy. Wszelkie nowe pichty, oraz słowackie tatry miały już tzw. śmigacz po lewej stronie od korpusu, czy jak się tam ten dziobek nazywał :P
To właśnie stara Pihta, o której pisałem. -- (Zuzler): A to takie niebieskie z płaskimi, drewnianymi klawiszami i zwalniaczem blokady żyłki na spacji to co to było?
ja mam tą nowszą erikę z perkinsa miałem przyjemność korzystać i fakt jest wygodny ale erika lżejsza w przenoszeniu. Nie wiem czy nowa erika na początku lat 2000 nie kosztowała jakoś 2000