PSE Forum mieszane

smaki z dziecinstwa.

Założony przez optymistka 191 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 4 z 10

#61

Transkrypcja

To dlatego właśnie ja za hałabą tak średnio o to właśnie chodzi, tak bardzo średnio, no bo ja osobiście, jeśli miałbym coś teraz słodkiego gdzieś, to wystarczyłoby mi zwykłe principolo, tasie mleczko albo wafle. No i tyle.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#62

Transkrypcja

O masakra, o nie. No to ja tylko w sumie Nutelli to tylko parę łyżek. Teraz co do Nutelli, są chyba te w szklankach, bo to są te tak zwane oryginalne, ale są też te chyba w słoikach. No te w słoikach się bardziej opłacają. Bo nie wiem, gdzieś coś mała mówiła, że w szklankach są Nutelle jeszcze. Ale są też te inne Nutelle, czy te kremy. Nie wiem, czy to jest Nutella, czy to nie jest Nutella, ale są te małe słoiczki i są te takie duże słoje. Tego, więc chyba ta ze szklankami Nutelle jeszcze gdzieś jest, ale nie wiem, bo w sumie my to rzadko kupujemy Nutelle, chociaż kiedyś będę musiał sobie kupić i zjeść. Oczywiście nie całą na raz.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#63

Transkrypcja

No tak, jak byłem mały to właśnie taką Nutellę potrafiłem całą naraz zjeść, ale to jak miało się dziesięć, jedenastu, dwanaście lat, więc to można śmiało rzec bardzo stare dzieje, więc tutaj tak to wyglądało w tamtych czasach. Czy teraz byłbym w stanie Nutellę zjeść? Nie, raczej nie sądzę, żebym był w stanie zjeść całą Nutellę naraz.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#64

Transkrypcja

A no to kiedy się potrafiłem cały torcik wedlowski zjeść przez noc, tylko że wydało się tym, że pobrudziłem pościel, bo po prostu chciałem go całego zjeść, nie chciałem się z bratem podzielić, ani z nikim, to po prostu babcia poszła spać, bo ja z babcią mieszkałem, no to wziąłem ten torcik i do łóżka, tylko że po prostu pobrudziłem pościel, no i wyszło, że zjadłem torcik. Bo oczywiście mądry ja wyrzuciłem narzędzie zbrodni, czyli papier i pudełko po torciku przez balkon z szóstego piętra.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#65

Transkrypcja

No tak, najlepiej, żeby nikt niczego nie wykluczył, to najlepiej takie rzeczy wyrzucać przez walkę. No ale co do właśnie torcików wedlowskiego, to swego czasu też bardzo lubiłem torcik wedlowski, aczkolwiek to była jedyna chyba słodka rzecz, którą bardzo rzadko jadłem. Natomiast jeszcze tak mi się teraz przypomniało, że jak byłem jeszcze trochę mniejszy, to potrafiłem nawet dwa torty na raz zjeść. Znaczy, torta i całego zjeść, w zależności od tego jaki był. No i potrafiłem na 100% jeszcze, czasami było tak, że aż nawet jeszcze z dwie dokładki, to bez problemu potrafiłem sobie jeszcze zjeść. Także jak ja byłem mały, to wygląda na to, że byłem po prostu bardzo za słodkim, bo zawsze pamiętam, tylko już teraz nie pamiętam w jakich to było latach, w każdym razie zawsze pamiętam, że było tylko kupisz mi coś słodkiego, coś słodkiego i bardzo długi czas jeszcze pamiętam, że miałem fazę na lewitańskie ciastka. Było ich pięć w opakowaniu, to były wafle takie po prostu. I zawsze jak ktoś z rodziców szedł do sklepu, to w miarę możliwości zawsze mi te ciastka kupowali. Chociaż co prawda wolałem familijne, bo było ich więcej, ale że tak powiem, tymi również mnie pogardziłem.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#66

Transkrypcja

A wiem, które lewiatańskie wafle. Kiedyś jak mieszkałem w Skale, byłem blisko Lewiatana, to czasami zdarzało mi się te wafle zjeść. No dobra, są tylko rzeczywiście mało ich. Familijne się opłacają bardziej, bo jest ich rzeczywiście więcej. A w ogóle opłacają się, jeżeli chodzi o wafle w Oszą, jest zawsze taki dwupak wafli. I to jest rzeczywiście, tam chyba jest, nie wiem ile, 500 gram w jednym takim paku. Nie wiem, to nie jest, to jest jeszcze większe niż familijne. Zawsze są jakieś kawowe, niekawowe. O, to, to się jeszcze, że powiedziałem, jeszcze bardzo opłaca. No ale to jest tylko tylko w Oszą i bodajże w Carrefourze, bo jakieś w Arkadii kupowałem te wafle, jak jeszcze mieszkałem na Bielanach. To miałem blisko do Arkadii parę przystanków. No tak, co do, co do właśnie zjedzenia czegoś i... albo wyrzucałem przez okno jakieś czekoladę, bo na to zjadłem. No albo załóżmy gdzieś tam. Wiesz, tam wyrzucałem na dziesiątym piętrze, gdzieś do maszynowni to wrzucałem. A co do zjedzenia torta? Hmm. W sumie, nie no, dwa kawałki, trzy może bym zjadł. Czy całego, to nie wiem, ale jeden, dwa kawałki bym zjadł. Tak jak w tamtym roku 2019 na moich urodzinach, no to chyba dwa kawałki zjadłem na moje urodziny. I ten tort został, szczerze go, dużo. No to jeszcze go zjadłem. Zjadłem na śniadanie, żeby się nie popsuł. No ciekawe to, to śniadanie, ale się zjadło.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#67

Transkrypcja

No tak, tort na śniadanie, no cóż, niektórzy tak lubią sobie zjeść torta na śniadanie, natomiast jeszcze co ja tutaj miałem do powiedzenia, jak byłem mniejszy, tam byłem chyba w gimnazjum jeszcze, nie, w podstawówce, tak, potem kolega chodził z nami do gimnazjum, potem chyba już nie, aczkolwiek nie, nie dam za to ręki uciąć, ale chyba coś takiego, dlaczego zmierzam, generalnie sytuacja była tego typu, że ten kolega, ten kolega mógł jeść tylko rzeczy bezglutenowe, bezglutenowe, czy jakoś tak, a z racji tego, że raz mi dał spróbować i mi to zrobiło, to zasmakowało bardzo, nie wiem, po prostu jakoś niektóre rzeczy bezglutenowe lubię jeść, a tu było jakieś wafle, no to czasami się zdarzało, że mu tam coś zwędziłem potajemnie, jak to z tobą jakieś tam rzeczy, to jak dobrze pamiętam, to zazwyczaj było coś słodkiego, więc, jak dobrze pamiętam, to właśnie, to było zazwyczaj coś słodkiego i, jak na początku byłem przeciwny temu, bo sobie wmawiałem, że to nie będzie mi smakować, bo to jest ochytne, bo to niedobre i w ogóle, tak jak to spróbowałem, to powiedziałem, jejku, jakie to jest dobre i czasami się tam coś zdarzyło zwędzić temu koledze.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#68

Transkrypcja

A no tak, jest coś takiego jak bezglutenowe jedzenie, to jedzą ludzie, którzy mają celiakię. To jest taka choroba, która właśnie nie tolerancja glutenu. No a co dotarło na śniadanie? No trzeba było go skończyć. Skoro w sumie akurat była możliwość go zjedzenia, to czemu by nie, żeby się nie popsuł, bo niestety bita śmietana bardzo się szybko psuje. Dzień, dwa i już tak naprawdę można rzeczy z bitą śmietaną wyrzucić. Więc jak są jakieś takie rolady z bitą śmietaną, które uwielbiam normalnie, no to na zasadzie jeden dzień, dwa dni i do wyrzucenia, bo potem bita śmietana się po prostu psuje. No i dlatego czemu torta zjeść, żeby właśnie uniknąć, a ja stwierdziłem, no szkoda tortu, co ma się marnować. Bo miało być więcej osób na urodzinach, ale wyszło inaczej, no i zostało. Co do zwętrzania. Zwędzenia kolegom czegoś, to też się czasami zdarzało, jak się samemu nie miało czegoś, to czasami też się tak coś podwędziło, to jakieś wafle ryżowe, albo nie wiem, jakiegoś jedno, dwa ciastka, no i tak to było.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#69

Transkrypcja

No co do rzeczy ze śmietaną, to tutaj faktycznie trzeba uważać, bo to się może zepsuć i potem już się to niestety nie nadaje do zjedzenia w jakimkolwiek stopniu.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#70

Transkrypcja

No więc dlatego rzeczy ze śmietaną jeść najszybciej jak się da, bo inaczej to źle.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#71

Transkrypcja

No tak, chociaż ja za bitą śmietaną to nie przepadam, ale znam osoby, które na tyle uwielbiają bitą śmietanę, że nawet jedzą z nią parówki. Tak, osobiście znam kogoś, kto, nie wiem jak teraz, ale ktoś, kto kiedy jedł, znaczy ta osoba jadła parówki normalne z ledówki z bitą śmietaną.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#72

Transkrypcja

no nie parówki z bitą śmietaną no to jest ciekawe ja mam czasami taką fazę jak jestem gdzieś w jakimś dużym markecie kupuję sobie po prostu bitą śmietanę w spreju i po prostu zjadam jak jeszcze w Ząbkach mieszkałem jeździliśmy gdzieś do Makro to podstawowa rzecz to była bita śmietana w spreju i po prostu ją zjadałem można powiedzieć nagminnie no teraz to w sumie nie wiem może w Biedronce by była bita śmietana w spreju kiedyś będę to sobie kupię i sobie też tak zjem bo to uwielbiam

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#73

Transkrypcja

O nie, nie, nie, nie, nie. Właśnie ta osoba, którą tutaj mam na myśli, ona jadła właśnie parówki z bitą śmietaną w spreju. I szczerze powiedziawszy, ja to po raz pierwszy usłyszałem, a jeszcze ta osoba to jadła przy mnie, to ja mówię, nie, nie, nie. Normalnie brała parówkę z ledówki, bita śmietana, spłyskiwała i po czym to jadła. No super. Czy ta osoba tak je teraz? Nie mam bladego pojęcia, ale ja nigdy w życiu bym tego nie ruszył. Nigdy. No cóż, jedni lubią to, a drudzy lubią coś innego. I tak to wygląda.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#74

Transkrypcja

Nie, no parówki z bitą śmietaną w sprayu, szczerze, no też bym nie ruszył, ale załóżmy naleśniki z nutellą i z bitą śmietaną w sprayu, omniam, uwielbiam właśnie naleśniki z nutellą i bitą śmietaną, no to co innego, ale parówki z bitą śmietaną, no nie, tak samo, czasami robiłem sobie, kupowałem suche wafle, andruty, dałem na to nutellę, smarowałem tą nutellą, pryskałem bitą śmietanę, też to rozsmarowałem, zamykałem drugim waflem i tak jadłem, no to to mniam.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#75

Transkrypcja

Nalaśniki z nutellą oczywiście zjem jak najbardziej, bo uwielbiam, ale bez bitej śmietany

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#76

Transkrypcja

O tak, ja nie lubię naleśników z zbiutą śmietaną, ale właśnie z Natalią to bym zjadła. No i tak, jeszcze tyton naleśników to uwielbiam z troskawkami. Nie wiem jak wy, ale ja tak.

<3 :* <3

#77

Transkrypcja

Otóż ja, jeżeli chodzi o mnie, ja nie lubię w ogóle naleśników na słodko, tylko strzelam, ale takich, jeżeli chodzi o takie wynalazki typu Nutella czy coś takiego, chyba. Cóż, a jeżeli chodzi o takie połączenia jak, nie wiem, parówki z bitum i z bitaną, niekoniecznie. Ale słyszałam i osobiście jadłam śledzie w czekoladzie, bardzo dobre, takie z nietypowych połączeń. I jeszcze jajko, co tu było? A, i ananasa, prawda, z sałatką, z grechem i połączenie z ananasem. No to też mi to smakuje, a nie każdemu to podchodzi, prawda, też. Tak. Z takich udziwnień bardziej. No to chyba tyle o co ja mam. Zresztą, tak jak mówię, różne smaki, co osoba to smak. Także z tej strony tyle, no cóż.

#78

Transkrypcja

Nie no, po śledzie w czekoladzie to bym naprawdę, przepraszam, ale bym tego w ogóle nie tknął. Poza tym tutaj też z takich moich dziwnych konsumpcji, że tak powiem, to w dzieciństwie bardzo lubiłem jeść naleśniki z czekoladą. I tu naleśniki z pasztetem. Nie wiem dlaczego, ale po prostu lubiłem jeść takie naleśniki z pasztetem. Akurat to bardzo lubiłem też jeść. Tak to wyglądało wtedy, pamiętam, z tego czasu. Pozdrawiam.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#79

Transkrypcja

No nie no, śledzie w czekoladzie... Chociaż znam takie osoby, które placki ziemniaczane słodzą. Także różne są takie guściki, nie?

#80

Transkrypcja

Ja na ten przykład lubię placki ziemniaczane z cukrem. W dzieciństwie, jak mama smażyła placki na przykład, to zawsze musiałem mieć placki z cukrem. Teraz, na dzień dzisiejszy na przykład, też bym zjadł placki z cukrem, ale mogłyby być i bez cukru. Placek ze śmietaną bym nie tknął, a znam takie osoby, które lubią placki ziemniaczane ze śmietaną.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.