Pytanie zasadnicze: Skąd onimają wiedzieć co niewidomi potrafią, a czego nie skoro nigdzie o tym nie mówią, w szkołach nie uczą, ci ludzie nie mają styczności na codzień z osobami niewidomymi, nie mają pojęcia o oprogramowaniu ułatwiającym nam życie, znają nas jedynie z ulicy z białą laską i to również sporadycznie.
Niby tak, ale tak sobie myślę, ile nam zdarzyło się różnych wpadek, bo o kimś tam nie pomyśleliśmy itd. Niby jesteśmy jakoś tam bardziej wrażliwi na takie rzeczy, ale jakby tak uczciwie poszukać to coś mi się wydaje, że wielu z nas również różności można wytknąć w tej materii.
A wystarczyło by porozmawiać jak z normalnym człowiekiem, a nie z góry podchodzić jak do trędowatego. Wiem wiem, z niewszystkimi się da, ale zawsze warto próbować.
Miśku, ale jak porozmawiać, właśnie to robią, pytają czy potrafimy się samodzielnie podpidać? A są tu tacy co się od razu oburzają, są inne pytania o to czy po trafimy to czy tamto, skąd mają wiedzieć czy faktycznie potrafimy, pytają więc, bo mają pierwszy raz do czynienia z niewidomym w danej sytuacji i nie chodzi tu o traktowanie nas jak ułomków, owszem, tacy ludzie również są, ale ci nie tylko niewidomych tak traktują.
Ale to akurat jest bardzo zasadne pytanie. Poczytajcie sobie wątek "podpis". Okazuje się, że nawet tu na Eltenie jest wiele osób, które podpisać się nie potrafią albo robią to kompletnie nieczytelnie.
Tu nawet nie chodzi o pytanie, czy umiem się podpisac, bo to nie zawsze jest logiczne, tylko o te wszystkie sytuacje jakie miałam pomiędzy. A to w ramce się ni zmieściłam, a to zjeżdżałam w dół przy podpisie, przecież ostatnio nawet opowiadałam gdzieś o jeździe z kartą parkingową. NO tak nie powinno być.
No cóż, wolę, jak ktoś się mnie zapyta, niż zapyta osoby, która mi toważyszy, wtedy zniosę dużo więcej nawet głupich pytań, bo jak mówią nie ma głupich pytań, są głupie odpowiedzi. A co do tych ułomków, nie tylko niewidomych tak traktują, sporo innych niepełnosprawności też, albo odmładzają, albo infantylizują i takie tam. Uważaj, bo chłopczyk tu idzie. Chłopczyk, który ma 24 lata. Pozdro. :P
-- (Lowca_Androidow): Miśku, ale jak porozmawiać, właśnie to robią, pytają czy potrafimy się samodzielnie podpidać? A są tu tacy co się od razu oburzają, są inne pytania o to czy po trafimy to czy tamto, skąd mają wiedzieć czy faktycznie potrafimy, pytają więc, bo mają pierwszy raz do czynienia z niewidomym w danej sytuacji i nie chodzi tu o traktowanie nas jak ułomków, owszem, tacy ludzie również są, ale ci nie tylko niewidomych tak traktują.
Podpis podpisem, ale gdy korzystasz u kogoś z kibla, a ten ktoś przed twoim wejściem podnosi ci deskę nie myśląc czy słusznie czy nie, no to chyba trochę coś nie halo.
Miśku, nie do końca, wyobraź sobie, że widzisz, nie wiesz jak się zachowuje niewidomy, jak korzysta z toalety, czy potrafi trafić do kibla czy go oleje z każdej strony :D, czy może siada do sikania, postaw się w roli takiej osoby. Wiem, że dla nas może to być irytujące, ale my też ich potrafimy zirytować soją postawą kiedy mamy do nich pretensje dla nich bezpodstawne. Trochę wyrozumiałości, a będzie łatwiej nam wszystkim.
-- (papierek): to niech pytają, ale najlepiej nas, a nie osoby pośrednie. :P
--I niejednokrotnie otrzymają odpowiedź, że tak, umiem się podpisać, a co potem wychodzi? Coś nieczytelnego, a niewidomemu wydaje się, że umie, kto jak nie opiekun, przewodnik czy jak kto woli ma o tym wiedzieć?
Tak, ale w obu przypadkach istnieje takie ryzyko więc nie dziw się komuś, że jak niewidomy idzie do klopa to podnosi mu deskę, nie zna zwyczajów i jest przesadnie bojaźliwy, trzeba mieć to na względzie.
A co powiecie na to, gdy człowiek niewidomy jest prócz tego w domu pomocy społecznej? Tak celowo to piszę "prócz tego". Bo kiedy mieszkałam w takim domu miałam sytuację, że osoby normalnie ze mną rozmawiały, nawet im nie przeszkadzało to, że nie widzę, ale gdy chciały nawiązać bliższy kontakt, to niewidomy i jeszcze z domu pomocy społecznej, to już było za dużo. Usłyszałam, że tracą czas na rozmowę z menelami i to jeszcze ślepymi. Tu przepraszam, ale cytuję. Od tej pory się wstydziłam bliższego kontaktu. Rozmowa, owszem, ale nic więcej. A jakby nie dość tego niektórzy (ale to tylko kilka osób), lubiło sobie zaglądać do kieliszka i przez różne ekscesy psuło opinię o innych.
Nie wiem jak do tego doszło, więc tu się nie wypowiem. W każdym razie nikt nikogo nie jest w stanie wsadzić do domu pomocy społecznej bez ubeswłasnowolnienia, a i tak bez wyraźnych podstaw nie da się tego od tak sobie załatwić. Może sytuacja jest inna, gdy taka osoba jest totalnie bezdomna i żyje na ulicy.
@Misiek, czy potrafisz wyjaśnić, jaki sensowny związek ma Twojawypowiedź z wypowiedzią Iwkan, do której się, jak rozumiem, odnosisz oraz z tematem tego wątku?
A co on jest twoim sześcioletnim dzieckiem, że reagujesz? -- (Zuzler): @Misiek, czy potrafisz wyjaśnić, jaki sensowny związek ma Twojawypowiedź z wypowiedzią Iwkan, do której się, jak rozumiem, odnosisz oraz z tematem tego wątku?
Może to by ludzie sobie broń Boże nie pomyśleli, że niewidomy w domu pomocy społecznej to taka oczywista sprawa i że kogoś sobie można wsadzić od tak sobię. A wiem, że są ludzie myślący w ten sposób.