Mam flashback z 2018 i 2019, kiedy to zchlana babka mnie pod kluczem zamkneęła, żadnego wifi, kasy na karcie, fuck -- (johnson): Nie. To nie możliwe. Stara zhlana. Nie dam rady nic zrobić. Mam nadzieję, że nie wywali się tak z całym krzesłem. Nie podniosę jej! Brat nie wróci i nie pomoże! Kurwa co to za życie! Ja się boję! Ledwo do łóżka z człowiekiem ją doprowadziłem! Z nerwów cały latam.
Misiek nie właśnie w tym rzecz, że kablem. Nie wiem czy bluethooth audio działa tu co kolwiek dźwięk po prostu się ścisza i podgłaśnia na syntezie, mogę ci to nagrać kjak chcesz prywatnie.
Znam ten ból. Nasz świętej pamięci pieseł mieszaniec bernardyna z czymśtam też szalał jak jeszcze były zimy.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Nic się nie stało. Polacy nic się nie stało. Tak mogę powiedzieć o dzisiejszym telefonie brata apropo sytuacji z przed dwóch dni. Człowiek dosłownie wyjebane, jak by tego w ogóle nie było. Sory, ale tak będę pisał na ten temat. Do muzgu mu nie przemówię, bo nie wiem jak. Człowiekowi, który jest ze mną też nie ufam do końca przez pewne sprawy i na odwyk nie mogę jej narazie odesłać. Fakt, wyjeżdżając tak se może też źle zrobiłem, ale ja sam se nie poradzę i w tym powinien pomóc raczej brat, a nie jakiś obcy koleś. Dobra. Ni ma co. Szkoda mi swojej starej tu może poniżać, no ale mam tego dość. Może jak stanie się jakiś cud, pojedziemy do anglii, zrobi się jakiś przetrzep rodzinny i w końcu ten angielski odwyk da się zrobić, tylko nie wiem, czy znowu będzie bardziej zależało na mojej kasie, a nie na rodzinie.