podpisuję się pod tym cyt TEN PAN MA RACJĘ koniec cytatu a poza tym wszystko bez wyjątków co było w trójce cała powtórka z rozrywki, parafonia kabaretu długi zespół adwokacki dyskrecja elita 60 minut na godzinę zsyp korek tej smoleń i to nie koniec --Cytat (cinkciarzpl): Kabaret dudek jak dla mnie wymiata system. Z takich śmiesznych słuchowisk o specyficznym typie poczucia humoru polecam na pewno Rodzinę Poszepszyńskich. Miazga.
--Koniec cytatu
Orkiestra gra jeszcze tańczą,i drzwi są otwarte dzień warty dnia a to życie zachodu jest warte.
Do moich ulubionych sketchów dołączył niedawno sketch kabaretu Kałasznikow pod tytułem "Aplikacja mobilna". Z rosyjskich to bardzo polubiłem sketche braci Shumaher, a dokładniej mówiąc jakie trudności spotykają rosjanina przy próbie przekroczenia granicy polsko-rosyjskiej jadąc do Niemiec, a drugi sketch w ich wykonaniu to jak Rosjanin próbuje zamówić jedzenie w amerykańkiej restauracji wdając się przy tym w dyskusję z anglojęzycznym kelnerem. Oba te sketche można znaleźć na rosyjskiej społeczności w wątku głosowym jumor napisanych rosyjskimi literami. Oprócz tego podobają mnie się jewszcze z rosyjskich sketchy "Uralskije pielmieni" oraz "Babuszka i wnuk", a także jak rodzina wybiera się w gości do siostry, szwagierki,ciotki i córki obecnej pani domu. Wszystkie te sketche można znalęźć jak już wspomniałem na rosyjskiej społczności w wątku jmor. Jak ktoś zna rosyjski to polecam. Pozdrawiam
Temat rzeka... :) Stare Ani mru mru, starzyParanienormalni, Praktycznie wszystko od Neonówki (tych najbardziej lubię), Nowaki, stare i niektóre nowe skecze Łowców . b, stare i niektóre nowe skecze Kabaretu moralnego niepokoju, Kabaret młodych panów, Niektóre od Smile, Kabaret skeczów męczących jest świetny też i innych nie pamiętam, choć pewnie jeszcze coś by się znalazło. :D
Uwielbiam Neonówkę, szczególnie ten z Bogiem i pijanym diabłem w roli głównej. Coś takiego chyba było.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Nie mam ulubionego kabaretu ani skeczu, natomiast w zasadzie w tematykę wpisują się standuperzy. A moim królem królów standupu jest Abelard Giza. Oglądałam trochę kabaretu Limo, który współtworzył, ale to jednak nie było to, niestety.
Ja także nie oglądam zbyt często, ale mam wrażenie, że ostatnio o wiele trudniej jest wychaczyć dobry skecz, niż dawniej. Natomiast fajny i chyba jedyny Standup miał raz Niekryty Krytyk - polecam.
Ze stand upów lubie gościa co zwie się Mateusz Socha i Adam van wendler. Co do tego drugiego to nie mam pewności jak się go dokładnie pisze, ale ten kto będzie chciał to znajdzie.
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano." Cormac McCarthy, "Droga"
Kurde, do czego mnie te pisanki zmuszają... PO obejrzeniu przed chwilą tego i owego od Kabaretu Moralnego Niepokoju muszę przyznać, że mają oni piękne momenty, np. skecze "Biblioteka" i "Holandia" je zawierają, ale nadal... Gizy nie przebiją. :)
Niee, standup nieee! To jest tak: jakiś gość opowiada coś nawet śmiesznego. Oczywiście wtyka bluzgi wszędzie i w dużych ilościach, bo to przecież podnosi poziom humoru. Następnie powtarza najważniejsze momenty, bo przecież może ktoś nie zrozumiał, albo nie usłyszał albo się nie wyśmiał porządnie. Potem jeszcze raz powtórzy tak żeby było dłużej i jeszcze śmieszniej. Potem zrobi kilka dygresjii do tematu, które w sumie nie wnoszą nic nowego, ale w sumie ludzie się śmieją to można kontynuować. Osobiście jednak wolę klasykę w rodzaju Tey, Dudek, Potem i tam parę innych. Oczywiście nie wszystko, jednak chyba po latach zostało to, co najlepsze i przetrwało próbę czasu. Do moich hitów należy i należał "Fiut" w wykonaniu Rywińskiego. To jest coś, czego mi bardzo brakuje. Totalna abstrakcja, ale momentami na ostro. Biorąc dodatkowo pod uwagę to, że wykonane to to zostało w roku 1971 może robić tym większe wrażenie.
Uwielbiam absurdalny klimat reportarzy penetrujących Jana Kazimierza Siwka i Sylwestra Witkowskiego. O dziwo ten cykl nigdy nie zyskał zbyt dużej popularności.