Heja. Tutaj może porozmawiamy sobie o śmiesznych nazwiskach i różnych śmiesznych sytuacjach z nimi związanych. Więc może zacznę od pierwszej: Jeden nauczyciel w podstawówce jeszcze opowiadał mi, że w Laskach, czyli w ośrodku dla niewidomych, w którym się uczę, a konkretnie w tej sytuacji chodzi o dom chłopców, zadzwonił pewnego pięknego dnia niejaki Sgtanisław Długozima, który chciał jakąś sprawę załatwić. Przedsatawia się grzecznie, jak wymaga kultura, a z drugiej strony słuchaki: - Aja jestem Długielato. - Trzask przerwanego połączenia.
Współczuję tym, którzy mają długie imiona i nazwiska. No na przykład weźmy Anastazja Konstantynopolitańczykiewiczówna. No pprzecież się to w urzędowych rubryczkach nie zmieści.
Albo kiedyś był ksiądz o nazwisku Szatan, a drugi był Małolepszy i spotykają się kiedyś gdzieś tam, ten Szatan mówi, że nazywa się Szatan, a ten drugi: - A ja Mało Lepszy.
Ja znam.... Ewelinę Niewiem.. a sama jestem Barszczyk.. to jak była lista na warsztatach wokalnych, to myśleli, że to jadłospis ;d bo potem była Golonka........tzn był....
No i poznałam się z kolegą żurkiem przez kolegę o nazwisku żołądek... ;d
Najciekawsze zestawienia imion i nazwisk, napotkanych przez moją mamę: Eulalia Małolepsza i Roland Małolepszy, Kimberli Węgiel, Maria Kura. Kolega ze szkoły nazywał się Zadupny, a jeden znajomy Kutas, ale zmienił na Jankowski.