Jak w temacie. :) Ten temat był już przed awarią, ale wydaje mi się, że warto do niego wrócić. Moim zdaniem są dwa rodzaje denerwujących bohaterów literackich. 1. Postać, która z założenia ma taka być, np Dolores Umbridge czy Rita Skeeter z HP. 2. Postać, która w założeniu irytująca być nie miała, lecz została źle napisana i wkurza. :) Według mojej oceny do tej kategorii zalicza się na przykład Bella ze "Zmierzchu". Oczywiście przykłady w ocenie subiektywnej.
Jeśli chodzi o bohaterów literackich, którzy najbardziej mnie denerwują, to napewno zalicza się do nich Dolores Umbridge z "H P", Harlotta i Giordano z "trylogii" czasu oraz momentami Ketnis Ewerdeen z "Igrzysk śmierci". Na pewno jest ich więcej, bo ja czytam praktycznie bez przerwy, ale ci przychodzą mi do głowy w pierwszej kolejności.
Przyjaciel tworzy w nas nową przestrzeń, która prawdopodobnie nie zaistniałaby nigdy, gdybyśmy go nie spotkali. Tylko dzięki niemu rodzi się w nas nowy świat. – Anaïs Nin
Jeśli chodzi o Harrego to ten mały grubas braciszek Hrrego Dadley czy jak mu tam było. Niby go niewiele, ale wnerwia od początku rozpuszczony bachor, z resztą jego starzy też nie lepsi. Po za tym nie lubiłem Ronalda ani Hermiony Granger. Fajnie by było jak by na miejscu Rona był Malfoy, albo Ron miał by jego charakter, ale to tylko moje zdanie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Hej hej. Yennefer z Wiedźmina od samego początku mnie drażniła. Poza tym Jacob ze Zmierzchu, Skeeter i Dolores z Harry'ego, no i oczywiście ten cały Dudley z jego rodzicami włącznie. To tak na ten moment.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Noo, pewnie, nawet mu podziękował, czy coś w tymu stylu, jeśli można tak to nazwać.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
A mnie ostatnio zaczął bardzo drażnić Net z cyklu powieści Rafała Kosika "Felix, Net i Nika". Jego zachowanie w większości przypadków, zwłaszcza w drugiej połowie cyklu, mogłoby sugerować, że jest totalnym idiotą. Na pewno nie pasuje do człowieka w jego wieku i z jego doświadczeniami.
Przyjaciel tworzy w nas nową przestrzeń, która prawdopodobnie nie zaistniałaby nigdy, gdybyśmy go nie spotkali. Tylko dzięki niemu rodzi się w nas nowy świat. – Anaïs Nin
Mnie z tych, co były wymienione na pewno denerwowała Jenefer. Nie lubię takiego podejścia. Rozumiem też lekką awersję do Neta, choć wg. mnie w ostatniej części się ogarnia już. Ale fakt, gdzieś koło 9 10, albo 13 robi się strasznie wkurzający. Horacy ze zwiadowców? Cały czas? Bo mnie tylko w pierwszych częściach. Chociaż nikt i nic nie pobił dziewczyny, która jest główną bohaterką książeczki "pamiętnik księżniczki". Ja nie pamiętam, czemu ja to czytałam, ale ja bym tą dziewczynę rozniosła, słowo daję!
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Nienawidze króla Joffreya w pieśni lodu i ognia, to taki mały, rozpieszczony gnojek. Co prawda ja niejestem od niego owiele starszy, ja się tak nieazchowuje, ah.
Jenefer mnie denerwowała, Bella ze zmierzchu też, tak samo jak Jacob. Neta lubiłam, śmieszny był. JarJar z gwiezdnych wojen też był śmieszny. Ketnis Everdin nie wkurzała. Jofrey z gry o tron był okropny, tak jak Lyssa Arryn. Gideon z trylogii czasu mnie trochę irytował, podobnie jak Scharlotta. Z Olimpijskich cherosów nie lubiłam Jasona Grace'a, nawet nie wiem dlaczego.
This site uses cookies to enhance your experience.