1 polubień
Niejednokrotnie niepełnosprawni pozostają bez zatrudnienia przez dłóższy, lub krótrzy okres czasu. Czym się wówczas zajmujecie? Jak pożytkujecie czas?
3 polubień
Siedzeniem w domu i robieniem szeroko pojętego niczego albo jeżdżeniem po znajomych, żeby nie siedzieć w domu i nie robić niczego, a od czasu do czasu łapaniem okazji na prace zleceniowe lub umowy dzieło w rodzaju tyflopodcastów. To też jest jakiś sposób na życie :)
Jak nie praca to bruk, Fejs Bruk. :D
agakrawcow
#4 ·
1 polubień
Książki, komputer, telewizja, no to, co normalnie robią ludzie, którzy nie pracują.
2 polubień
CO nietóre fundacje mają program zajęć, żetak powiem integrujących dostosowany dla osób, które mają czas w tygodniu rano, np w u mnie PZN jest otwarty jakoś rano.
2 polubień
Cóż, aktualnie nie pracuję, ale mam co robić i wcale mi się nie nudzi. Odprowadzić/ przyprowadzić dziecko z przedszkola, posprzątać, obiad ugotować, trochę popisać, dwa razy w tygodniu iść z dzieckiem na zajęcia dodatkowe i pewnie parę innych rzeczy jeszcze by się znalazło.
2 polubień
Sądzę, że ie odróżniamy się w tym od widzących, którzy pracy nie mają
3 polubień
@Łowca, dokładnie, ja tam w niczym nie różnię się od odsetka matek, które nie pracują.
Może teraz wyjdzie, że się czepiam, ale jakoś do widzących, że na bezrobociu siedzą nikt obiekcji nie ma.
I żeby nie było, nie twierdzę, że autorka wątku czepianie się ma na celu, to tylko taka moja mała uwaga.
Może teraz wyjdzie, że się czepiam, ale jakoś do widzących, że na bezrobociu siedzą nikt obiekcji nie ma.
I żeby nie było, nie twierdzę, że autorka wątku czepianie się ma na celu, to tylko taka moja mała uwaga.
3 polubień
Mówisz, że do niepełnosprawnych się czepiają? Raczej odnoszę wrażenie, że puszczają płazem, myśląc sobie "no tak, a co taki nieszczęśnik tam takiego może".
2 polubień
@Zuzler, trochę zbyt skrótowo potraktowałam wypowiedź, miałam na myśli nas niewidomych konkretnie. Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że pracujący niewidomy lubi się poczepiać tego, który tyle szczęścia nie ma i nie pracuje. Nie twierdzę, że tak ma każdy, ale jest pewna grupa, której to jednak dotyczy.
a to już nadaje się do wątku o kontaktach niewidomych z niewidomymi :)
--Cytat (Kat):
@Zuzler, trochę zbyt skrótowo potraktowałam wypowiedź, miałam na myśli nas niewidomych konkretnie. Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że pracujący niewidomy lubi się poczepiać tego, który tyle szczęścia nie ma i nie pracuje. Nie twierdzę, że tak ma każdy, ale jest pewna grupa, której to jednak dotyczy.
--Koniec cytatu
--Cytat (Kat):
@Zuzler, trochę zbyt skrótowo potraktowałam wypowiedź, miałam na myśli nas niewidomych konkretnie. Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że pracujący niewidomy lubi się poczepiać tego, który tyle szczęścia nie ma i nie pracuje. Nie twierdzę, że tak ma każdy, ale jest pewna grupa, której to jednak dotyczy.
--Koniec cytatu
3 polubień
Generalnie wszystkie formy spędzania wolnego czasu, jakie się zamarzą, tylko wolny czas jest nieograniczony. Są też osoby, które chodzą na warsztaty terapi zajęciowej, kursy w fundacjach, jeżdżą na wszelkie wydarzenia, również dedykowane niewidomym, jak np Reha, byle się wyrwać z domu. Ale spory odsetek nie wychodzi nawet z domu, bo w sumie po co, dlaczego i z kim.
1 polubień
czeba coś robić żeby nie zgupieć. Ja tam bym wolała prace. Beż pracy to człowiek gupieje i zamyka sie w domu.
1 polubień
Siemka. Ja jak nie miałem pracy przez około 2 lata to zapisałem się do jakiejś szkoły policealnej, po której nie mogłem wykonywać tego zawodu ale chciałem tak sobie tam iść żeby poznać jakichś fajnych ludzi. Słuchałem tyflopodcastów, którymi po jakimś czasie zaczynałem żygać no i faceboonio a tak to dzień jak co dzień.
Dla pewnych jednostek spam na Eltenie, tworzenie multikont i wylewanie swojego jadu na naszą społeczność i ten program, to dopiero zajebista rozrywka.
2 polubień
Myślę, że nawet nie pracując, można się rozwijać: doskonalić umiejętności, realizować pasje, nawiązywać ciekawe - oby - znajomości...
3 polubień
Można też zawsze chwycić się ostatniej deski ratunku i iść jak kolega powyżej do jakiejś szkoły albo na studia.