Transcription
Witajcie, dobry wieczór, albo dzień dobry, zależy kiedy będziecie słuchać tego mojego wywodu, który może się trochę przedłużyć, bo jeśli chodzi o... ja bardzo lubię wypowiadać się na tematy religii.
I... Lwica, masz piękną wiarę i życzę takiej wiary każdemu. W sensie nie mówię tutaj, że nie chcę, żeby ludzie praktykowali w kościołach, w synagogach, w meczetach, czy gdzie tam chcą sobie praktykować,
tylko chodzi mi o to, że żeby zacząć się utożsamiać z jakimkolwiek kościołem, czy jakimkolwiek miejscem kultu itd., trzeba mieć najpierw mocną świadomość wiary,
takiej wiary jako czegoś totalnie prywatnego, czyli najpierw trzeba nawiązać więź z Bogiem, żeby móc tę wiarę tak szczerze praktykować w tych miejscach kultu,
bo ja wierzę w religię i uważam, że religia jest potrzebna człowiekowi, bo gdyby nie ona, to wiara by po prostu nie przetrwała.
Człowiek potrzebuje rytuałów różnych, modlitw itd., bo tak jest...
Po pierwsze, tak jest wygodniej, a po drugie, kiedy się ludzie wspólnie modlą, co też na pewno ludzi łączy i jednoczy, jest po prostu lepiej,
bo trudniej by było, gdyby np. była jakaś zbiorowa modlitwa i nagle wszyscy wymawiają różne słowa, to by się nie dało tak zrobić,
ale mimo tego, że właśnie te takie zbiorowe modlitwy i wspólne modlitwy są potrzebne, to jednak najważniejsza jest taka,
moim zdaniem,
modlitwa prywatna, modlitwa właśnie własnymi słowami, pełna świadomość tego, że modlimy się z własnej woli i dlatego, że my tego potrzebujemy, że my chcemy się modlić,
że to jest dobrowolne, nikt nas nie zmusza, my po prostu chcemy, ani my nie zmuszamy siebie, ani nikt inny nas nie zmusza.
Coś jeszcze miałam powiedzieć o wypowiedzi Lwicy, ale nie pamiętam.
O spowiedzi też, nie, nie o spowiedzi, ale o spowiedzi też w sumie.
Nie Piotrze, nie wszyscy chrześcijanie spowiadają się przed księżmi, to tylko katolicy.
Nie wiem jak prawosławni, bo ja szczerze mówiąc niewiele wiem o prawosławnych, ale to też są chrześcijanie, tak?
Jest mnóstwo odłamów chrześcijaństwa.
I wielu chrześcijan nie spowiada się przed księżmi.
Ja w ogóle, dla mnie to jest coś niepojętego, spowiadać się przed księdzem, przed człowiekiem.
Ja uważam, że nie potrzebuję pośrednika pomiędzy Bogiem a człowiekiem, że skoro Bóg mnie stworzył, dał mi rozum i pozwolił mi siebie poznać,
to ja nie potrzebuję księdza, który by mi, jakiegokolwiek człowieka w ogóle nie potrzebuje, żeby Bóg mi wybaczył grzechy.
Bo jeśli ja chcę się wyspowiadać albo wyznać Bogu swoje grzechy i prosić Go o wybaczenie, to mogę zrobić to sama, bez pomocy innego człowieka, nikt mnie przynajmniej nie będzie rozpraszał.
Mogę, ja wiem, w spowiedzi myślę, że chodzi, tej takiej katolickiej, myślę, że chodzi o to, bo ja nie jestem katoliczką, ale myślę, że chodzi o to, żeby...
...em...
...em...
...em...
...samo przyznanie się przed drugim człowiekiem jest trudne.
Wiecie, ja nie wiem, u mnie, kiedy jeszcze chodziłam do kościoła, byłam katoliczką i, może niezbyt przykładną, ale jednak,
i, znaczy to akurat kwestia spowiedzi nigdy mi się nie podobała i jakby starałam się jej unikać i unikałam zresztą, spowiadałam się sama w czasie modlitwy, właśnie mówiłam o swoich grzechach, rozmyślałam nad nimi
...i...
...i...
...i to była taka moja swojej, moja, jeszcze raz powiem i w sumie nadal ona tak wygląda, jeśli się chce, mam coś na sumieniu i czuję, że muszę sobie o tym porozmawiać z Bogiem.
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i...
...i jest jednak trudne.
...i...
...i...
...i...
...i...
my po prostu mu powiedzieć te nasze grzechy
i mamy mu jako człowiekowi
powiedzieć. I to jest
przyznając się,
myślę, że
spowiedź dla wielu jest
trudna właśnie dlatego, że
muszą wyznać ludzie grzechy
księdzu, obcemu człowiekowi.
I to też
może mieć
takie działanie pozytywne, ale moim
zdaniem
nie na tym przyznać.
Jeśli ja chcę się przyznać do
czegoś przed Bogiem, to nie muszę
się przyznawać przed człowiekiem.
I nie potrzebuję właśnie
pośrednika.
Bo
ksiądz nie jest lepszy ode mnie.
W tym, w naszej wierze.
Może więcej wie,
może więcej się naczytał,
skończył jakieś super studia,
których ja nigdy nie skończę i nawet nigdy bym
nie chciała skończyć. Jako kobieta
to bym nawet nie mogła.
Może,
nie wiem, no może po prostu
częściej się modli niż ja
ma ten swój brewiarz
i chociaż ja się staram w miarę
no ale
nie wiem, no różnie może być,
ale nie jest ode mnie lepszy.
Bo
ja wierzę, że
no, że nie ma
duszy lepszej i gorszej.
Znaczy, są, bo
to się okaże na
o, że to, to
jaki ktoś był, czy był lepszy,
czy był dobry,
czy w swojej wierze, czy zły w swojej wierze,
okaże się dopiero na sądzie ostatecznym
i to tylko Bóg może sądzić, kto jest,
kto jaki jest, a nie człowiek.
I żadnemu, żaden człowiek nie ma do tego prawa.
Wiadomo, że można sobie napominać
tam na temat wiary i tak dalej,
wyrażać swoje poglądy,
tak jak my tutaj teraz robimy, ale żaden człowiek
nie ma prawa powiedzieć, że ktoś jest
lepszy w wierze od
drugiej osoby. Moim zdaniem,
takie jest moje zdanie, że tylko Bóg o tym wie
i to tylko do Boga należy,
a nie do ludzi.
I ocenianie tutaj,
czy twierdzenie, że ktoś jest lepszy,
może więcej wie, ale
nie wiem, czy jest lepszy.
Nie wiem, jakie ma serce, tylko Bóg to wie.
W sensie, no mózg, ale no.
W kolejnym wpisie, jak sobie przypomnę.