Moja mama niedawno mi dopiero opowiedziała, że w przedszkolu została zawezwana do wychowawczyń, bo uderzyłam koleżankę. :) Ale panie broniły mnie, nie jej, bo ona mi chciała zabrać zabawkę, a ja jej nie chciałam oddać i się broniłam. Ja tego nie pamiętam i był to chyba jedyny raz, gdy kogoś w ten sposób uderzyłam. :)
jeśli chodzi o szkolne wybryki to u mnie się działo. W podstawówce histori uczyła nas taka starsza nauczycielka, która kiedy chciała nas uspokoić to uderzała w biurko wrzeszcząc spokój dodać tu trzeba że bidulka była przygłucha. Więc postanowiliśmy zrobić hecę ja przyniosłam takie ptaszki w klatce które reagowały na dźwięk i wówczas się uruchamiały. Włożyliśmy zdobycz pod biurko a biedna pani całą lekcję tłukła w biurko wrzeszcząc do cholery będzie cisza!
Ja w podstawówce bardzo często tłukłam się z koleżankami, kiedyś rozwaliłam nos jednej koleżance przez przypadek, innym razem tę samą koleżankę przeciągnęłam za włosy przez pokój, a ta dziewczyna była szczuplejsza ode mnie. Z kolei ona zostawiała ślady paznokci na moich rękach
To ja chciałam zwalniać wychowawczynie, albo inaczej powedziałam, że jak mój tato przyjedzie to wszystkie anie zwolni. Nie ukrywam, że był dywanik u dyrektorki.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
I dobrze, kłamstwo ma krótkie nogi. -- (daszekmdn): Sytuacja jeszcze z przedszkola opowiadana wielokrotnie. Na obiad zawsze była tam zupa i mięso. Nie chciałem akurat tego dnia jeść zupy, a powiedziano, że dostaniemy drugie, jak ją zjemy. Mimo mojego sprzeciwu nie otrzymałem 2 dania, więc postanowiłem ukarać panie przedszkolanki, po prostu się zemścić. Zupa stała sobie spokojnie na stole, a ja przeniosłem ten talerz na krzesło, bo akurat jemu krzywda się stać nie miała, i machnąłem ręką zrzucając go na podłogę. Zupa rozlała się po klasie, a ja: "Nie chcieliście dać mi drugiego, to macie karę! Teraz sobie to sprzątajcie."
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
A z internatowych, zdarzyło nam się w nocy wywarzyć drzwi. :-D Znaczy ja chciałam je otworzyć, a Iza nie chciała mnie wpuścić do pokoju. Efektem tego, że pociągnęłyśmy w tym samym czasie każda w inną stronę było to, że wypadły z górnych zawiasów. :D
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.