A czemu wszelkie?
No właśnie? Muzg ma problem z nauczeniem siępoprawnie korzystać z wzroku jeśli ktoś od uroddzenia był niewidomy i nagle odzyskał wzrok, ewentualnie tylko trochę widział przez bardzo krótki czas jak się nie mylę.
Ja potraktowałabym to jako nabycie nowej umiejętności przecież onabyty wzrok nie ograniczyłby mojej percepcji słuchowej czy dotykowej. Byłybo to dodatkowe możliwości.
1 likes
--Cytat (Zuzler):
Albo i nie, nie wiem ile w tym prawdy, ale słyszałam, że kolorów można nauczyć się w najwcześniejszym dzieciństwie. Jeśli naet to by się mogło udać w wypadku uzyskania wzroku w dorosłości, to jest mnóstwo rzeczy, które mogą po prostu nie pójść w procesie uczenia się.
--Koniec cytatu
Ale widieć bez kolorów lub nie widzieć wcale to i tak ogromna różnica, wiem co mówię i gdyby była możliwość nie zastanawiałbym się ani minuty, wybrałbym widzenie, nawet bez kolorów i z ograniczonym polem widzenia, życie widzącego jest zupełnie inne, jest łatwiej i przyjemniej żyć.
@Łowco no właśnie, słowo klucz, wiesz o czym mówisz, bo o ile kojarzę, to widziałeś. W takiej sytuacji absolutnie się nie dziwię nikomu, kto ten wzrok chce odzyskać.
@Łysy: No właśnie, ale tej gwarancji nikt mi nie da. Ty też jej nie dasz, bo tak Ci się tylko wydaje, a nie masz żadnego potwierdzenia na poparcie swojej tezy, poza wishful thinking. Powtarzam, czekam na historię kogoś, komu ten wzrok uruchomiono, nie widział nic, a obecnie ten wzrok do czegoś mu się przydaje. Najlepiej gdyby ktoś zrobił jakieś badania w tej sprawie, ale chociaż jedna realnie udokumentowana historia mi wystarczy.
@Łysy: No właśnie, ale tej gwarancji nikt mi nie da. Ty też jej nie dasz, bo tak Ci się tylko wydaje, a nie masz żadnego potwierdzenia na poparcie swojej tezy, poza wishful thinking. Powtarzam, czekam na historię kogoś, komu ten wzrok uruchomiono, nie widział nic, a obecnie ten wzrok do czegoś mu się przydaje. Najlepiej gdyby ktoś zrobił jakieś badania w tej sprawie, ale chociaż jedna realnie udokumentowana historia mi wystarczy.
@Balteam no właśnie... Nie chcę tu też popadać w teorie spiskowe, ale nie zastanawia Was, czemu historia jest tylko jedna i dlaczego o nikim więcej się nie mówi? Przecież coś takiego byłoby sukcesem! Dla mnie rozwiązań jest kilka:
1: Takie operacje są rzadkością, po prostu
2: Operacji było więcej, ale niewidomi od urodzenia zareagowali na uruchomienie wzroku a: przeciążeniem mózgu i skończyli w pokojach bez klamek b: W ekstremalnych przypadkach zeszli z tego świata.
1: Takie operacje są rzadkością, po prostu
2: Operacji było więcej, ale niewidomi od urodzenia zareagowali na uruchomienie wzroku a: przeciążeniem mózgu i skończyli w pokojach bez klamek b: W ekstremalnych przypadkach zeszli z tego świata.
Moim zdaniem po prostu bardzo mało było operacji na osobach, któe w ogule nie widziały i przywrucono im wzrok, inne operacje udawały się, bo coś widzieli wcześniej ci co odzyskali wzrok.
W jednej sytuacji nie chcialabym nawet podjąć próby. Gdybym wiedziała, że taka operacja może wpłynąć na ośrodki w mózgu odpowiedzialne za mój intelekt. Wolę byc ślepa, ale inteligentna niż widząca, ale głupia.
Poza tym z czystej ciekawości jako, że lubię wyzwania chciałabym zobaczyć, bo wiem, ze dzięki temu będę bardziej niezależna.
Poza tym z czystej ciekawości jako, że lubię wyzwania chciałabym zobaczyć, bo wiem, ze dzięki temu będę bardziej niezależna.
To teraz mam pytanie do tych, co baaardzo chcieliby widzieć. Czy w razie czego jesteście w stanie poświęcić cokolwiek dla wzroku? mówię o ewentualnym ryzyku operacji względnie ogromnych kosztach, bólu, spędzeniu masy czasu w szpitalu itp.
Tomecki, zależy co masz na myśli. Słuchu bym jednak nie poświęcił, ale jeśli byłaby konieczność długiej rechabilitacji to tak. Może osoby, którym wyleczono wzrok nie chcą rozgłosu?
Myślę, że to czy chcą rozgłosu czy nie to nie jest istotne, bo takie sprawy raczej nabierają same rozgłosu.
Jakiś rok temu przeczytałem wywiad z muzykiem czy wokalistą, nazwiska nie pamiętam. Facet od urodzenia miał na tyle słaby wzrok, że nie mógł prowadzić samochodu. W dorosłym życiu naprawiono co tam miał fizycznie zepsute, ale operacja nie przyniosła poprawy widzenia, bo jego mózg nadal przetwarzał bodźce wzrokowe, jakby ta wada nadal istniała.
Niestety temat wzroku to były dosłownie 2 3 zdania. A szkoda. Ciekawe, czy przeszedł jakąś rehabilitację, która się nie powiodła, albo zabrakło mu cierpliwości, albo widział na tyle dobrze, że machnął na to ręką.
W neuropsychologii jest zjawisko zwane pomijaniem stronnym. Polega to na tym, że czasem pacjenci po operacjach, udarach, mimo, że ich wzrok jest w znakomitej formie, nie zauważają jednej strony, np. czytają zdanie od połowy, nie dostrzegają obiektów, po którejś ze stron. Zwykle to mija po kilku dniach, ale czasem nie i wtedy do gry wchodzi rehabilitacja, która o ile pacjent jest zdeterminowany przynosi efekty.
Niestety temat wzroku to były dosłownie 2 3 zdania. A szkoda. Ciekawe, czy przeszedł jakąś rehabilitację, która się nie powiodła, albo zabrakło mu cierpliwości, albo widział na tyle dobrze, że machnął na to ręką.
W neuropsychologii jest zjawisko zwane pomijaniem stronnym. Polega to na tym, że czasem pacjenci po operacjach, udarach, mimo, że ich wzrok jest w znakomitej formie, nie zauważają jednej strony, np. czytają zdanie od połowy, nie dostrzegają obiektów, po którejś ze stron. Zwykle to mija po kilku dniach, ale czasem nie i wtedy do gry wchodzi rehabilitacja, która o ile pacjent jest zdeterminowany przynosi efekty.
Analizując wszystkie za i przeciw to chyba jednak nie chciałabym odzyskać wzroku, obawiam się, że mój mózg nie poradziłby sobie z taką ilością bodźców, poza tym nie wiem czy miałabym czas na długotrwałą rehabilitację. Generalnie wolę skupić się na tym co już mam, a nie na czymś, czego mieć nie mogę.
W kwestii odzyskania wzroku niby przewija się temat komórek macierzystych, ale mam wrażenie, że nie jest to zbyt skuteczna metoda, a do tego cholernie droga. Swego czasu nawet ktoś namawiał mnie na założenie zbiórki, żeby na te komórki zbierać, ale chyba szkoda mi czasu i energii, które miałabym poświęcić na coś, co i tak nie przyniesie efektu, albo są marne szanse, że przyniesie.
W kwestii odzyskania wzroku niby przewija się temat komórek macierzystych, ale mam wrażenie, że nie jest to zbyt skuteczna metoda, a do tego cholernie droga. Swego czasu nawet ktoś namawiał mnie na założenie zbiórki, żeby na te komórki zbierać, ale chyba szkoda mi czasu i energii, które miałabym poświęcić na coś, co i tak nie przyniesie efektu, albo są marne szanse, że przyniesie.
2 likes
Po prostu większości z nas aż tak niezalezy,zwłaszcza, że to małorealna opcja puki co;P
no i negatywne rzeczy z tego wyniknąć mogą też, także jakoś mnie to specjalnie nie dziwi.
no i negatywne rzeczy z tego wyniknąć mogą też, także jakoś mnie to specjalnie nie dziwi.
2 likes
W załączniku zamieszczam rozdział "Widzieć i nie widzieć" z książki Olivera Sacksa "antropolog na Marsie" rzucający trochę światła na zagadnienie odzyskania wzroku w dorosłości. Fragment ten opisuje przypadek osoby, u której taki proces był w pewnym stopniu możliwy w wyniku przeprowadzenia operacji. Konkluzje są jednak niezbyt optymistyczne, a cały proces, przynajmniej w tym przypadku, jawi się jak droga przez mękę.
Cała książka jest dostępna np. w DZDN w dziale "skanowisko".
Co do mojego zdania w temacie odzyskania wzroku, to właściwie przestałem się już nad tym zastanawiać, gdyż rozważania takie w moim przypadku są czysto abstrakcyjne, gdyż nie ma żadnych fizyczno-biologicznych podstaw ku temu by było to możliwe. Kiedyś, podobnie jak niektórzy, uznawałem, że (zakładając czysto hipotetycznie, że istnieje taka możliwość) spróbowałbym z czystej ciekawości, chęci do eksperymentowania i przeżycia swego rodzaju przygody, ale obecnie podchodzę do tego już z o wiele większym dystansem.
Cała książka jest dostępna np. w DZDN w dziale "skanowisko".
Co do mojego zdania w temacie odzyskania wzroku, to właściwie przestałem się już nad tym zastanawiać, gdyż rozważania takie w moim przypadku są czysto abstrakcyjne, gdyż nie ma żadnych fizyczno-biologicznych podstaw ku temu by było to możliwe. Kiedyś, podobnie jak niektórzy, uznawałem, że (zakładając czysto hipotetycznie, że istnieje taka możliwość) spróbowałbym z czystej ciekawości, chęci do eksperymentowania i przeżycia swego rodzaju przygody, ale obecnie podchodzę do tego już z o wiele większym dystansem.