Bogaci rodzice, bardzo zajęci robieniem pieniędzy, nie bardzo mają czas zajmować się swoim synkiem. Wynajęli dla niego guwernera — studenta. Gdy chłopiec skończył 10 lat rodzice uznali, że trzeba go uświadomić. To niewdzięczne zadanie powierzyli, rzecz jasna, guwernerowi. Ten zmieszał się nieco. — Dobrze, ale sprawa jest delikatna, chciałbym zostać z nim sam na sam w pokoju. Rodzice się zgodzili i wyszli, ale zaczęli podsłuchiwać pod drzwiami. — Pamiętasz Jasiu — mówi guwerner —jak w zeszłym miesiącu pojechaliśmy za miasto? — Jasne, że pamiętam. — A pamiętasz, co robiliśmy z tymi dziwkami, cośmy je ze sobą wzięli? — Pewnie, że pamiętam. — To wyobraź sobie Jasiu, że żuczki i motylki robią to samo.
Telewizyjna sonda reporterska na ulicach Warszawy, czasy ustroju słusznie minionego. — Ile godzin dziennie pan pracuje? — 8 godzin. — Czy odpowiadając na wezwanie partii byłby pan skłonny pracować dłużej? — Dla potrzeb partii to ja mogę pracować nawet 24 godziny na dobę... — A kim pan jest z zawodu? — Grabarzem.
Hm, miało być o komunizmie, ale chyba zaraz znowu może się stać aktualne... Czym się różni polski student od prezydenta USA? Prezydent USA ma zły stosunek do pokoju, a polski student ma zły pokój do stosunku.
Okręt wojenny patroluje w czasie wojny morze. — Panie kapitanie, torpeda na naszym kursie, już nie da się jej ominąć — melduje przerażony wachtowy. Kapitan wzywa do siebie bosmana i wtajemnicza go w sytuację. — Idź do załogi i zabaw ich jakoś. To się im należy. Niektórzy z nich zaraz zginą. Bosman wchodzi do pomieszczenia załogi i krzyczy od progu. — Chłopaki, coś wam powiem. Mam takiego kutasa, że jak rąbnę nim w stół, to się okręt rozpadnie. Odpowiada mu chóralny wybuch śmiechu. Bosman, aby rozśmieszyć ich jeszcze bardziej wyjmuje przyrodzenie i uderza nim z rozmachem w stół. Okręt przełamuje się na pół. Po jakimś czasie zdziesiątkowana załoga gromadzi się na jedynej ocalałej szalupie. Bosman melduje kapitanowi w jaki sposób rozbawił załogę. — Ty idioto, coś ty zrobił. W ostatniej chwili udało nam się ominąć torpedę!
Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich. Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana wielkość to wysokość odprawy. Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180 tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na generała Colta. - Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji. - Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt. - Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji. - Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał. - Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry pomysł - poci się szef komisji. - Mierzcie jak mówię! To rozkaz!!! - wrzeszczy generał. Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji przykłada linijkę... - Panie generale, ale gdzie są Pana jaja?? - W Wietnamie synu!
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Rozmawiają dwie koleżanki. - Słuchaj skunksa sobie kupiłam - A po co Ci skunks? - Jak on wywija języczkiem a jak łapkami sobie pomaga, normalnie minetę strzela jak mistrz. jest bossski!!! - A smród? - Na początku trochę rzygał, ale potem się przyzwyczaił... ````````
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Idzie Polak i widzi wymiotującego Murzyna opierającego się o drzewo. Podchodzi i pyta: - Co, wczoraj była imprezka? - Taaaak... - I trochę przesadziłeś? - No taaak... - Pewnie chcesz do domu? - O tak! - To chodź, podsadzę cię...
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Wpada rumun do sklepu i pyta sklepikarza: - Ma Pan widelce? - Mam. - To poproszę jeden. Po chwili wpada drugi rumun i sytuacja się powtarza. Znów kupuje jeden widelec. Za chwilę wpada trzeci rumun i pyta: - Ma Pan słomki? - Mam. - To poproszę jedną. - Panie, ja Panu dam dziesięć, ale powiedz mi Pan o co chodzi. Przed chwilą było tutaj dwóch pana kolegów i kupili po 1 widelcu. - Panie jednemu turyście się cofnęło, oni wyjedli to większe, a ja biegnę soczek ściągnąć.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Siedzi facet w teatrze i nagle czuje okropny smród. Stuka faceta siedzącego przed nim i się pyta: - Przepraszam, czy pan się zesrał? - Tak, a o co chodzi?
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Idzie Czerwony Kapturek przez las. Nagle z krzaków wypada wilk i ją gwałci. Kapturek pyta się: - Masz zaświadczenie, że nie jesteś chory na AIDS? - Pewnie! - No to możesz je podrzeć!
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Siedzą w celi: nekrofil, sadysta, pedofil, zoofil i masochista. Nagle zoofil mówi: - Ale bym se wyr*chał kotka - Ale takiego małego - dodał pedofil - A potem wyrwalibyśmy mu nóżki - dodał sadysta - A jak by się wykrwawił na śmierć, to ja go jeszcze raz - powiedział nekrofil - Miau - mruknął masochista
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy: - Panowie, zdrada, jesteśmy w odbycie - wracajmy! Całe stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod nosem: - I tak rodzą się geniusze.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Mały Żydek pyta tatę: – Do czego służą poszczególne paluszki u rąk i jak się nazywają? – Mały paluszek jest do dłubania w nosie, serdeczny do noszenia sygnetu lub obrączki, wskazujący do pokazywania w sklepie, co chcesz kupić, a kciuk do przytrzymywania tego, co bierzesz do ręki. – Nic nie mówiłeś, tatusiu, o środkowym palcu. – O tym usłyszysz, jak dorośniesz. Po paru latach synek prosi: – Tato, powiedz mi coś o środkowym palcu. Do czego on służy? – Gdy się ożenisz, gdy nadejdzie noc poślubna, gdy przebierzesz się w koszulę nocną, gdy obydwoje znajdziecie się w łóżku, wtedy ty weźmiesz do ręki szkatułkę, otworzysz ją i tym palcem właśnie zaczniesz liczyć posag.
Sygnaturka.: "That seems to point up a significant difference between Europeans and Americans. A European says: 'I can't understand this, what's wrong with me?' An American says: 'I can't understand this, what's wrong with him?'" TERRY PRATCHETT
Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu nagle z krzaków wyskakuje wilk i zaczyna ją przezywać. - Głupia cipa, głupia cipa! O jaka głupia cipa! - Jak ty możesz się do mnie tak brzydko zwracać? - obrusza się dziewczynka. - Ta? - śmieje się wilk. - A koszyczek gdzie? - O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam!
Rozmawia dwóch sąsiadów na wsi: - Słyszałeś, co Stasiek odj***ł? - No co? - Po pijaku wyskoczył z łapami do naszego drwala. - Do tego dwumetrowego gościa, który ścina drzewa jednym uderzeniem siekiery? - No tak. - Co on, porąbany?! - No, teraz tak.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Pewien sprzedawca w sklepie bardzo nie lubił Chińczyków. Pewnego dnia do sklepu wchodzi Chińczyk i mówi: - Dzień dobry. - Dzień dobry - odpowiedział wkurzony sprzedawca. - Ja chcieć kupić Pedigree Pal dla mój pies. - Nie sprzedam Ci tego Pedigree jak nie przyjdziesz z psem. - Ale Ja nie chodzić z pies w sklep. - To Ci nie sprzedam! Zły Chińczyk poszedł po psa i kupił to Pedigree. Na drugi dzień przychodzi i mówi: - Ja chcieć kupić Whiskas dla mój kot. - Nie sprzedam Ci jak nie przyjdziesz z kotem. - Ale ja nie chodzić z kot na zakupy. - To Ci nie sprzedam. Jeszcze bardziej zły Chińczyk poszedł po kota i kupił ten Whiskas. Na trzeci dzień przychodzi z papierową torebką i mówi: - Pan włożyć tu ręka. - A po co? - No pan włożyć. Sprzedawca włożył a Chińczyk do niego: - Pomacać. - No. - Ciepłe? - Ciepłe. - Miękkie? - Miękkie. - Ja chcieć kupić papier toaletowy!
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Idzie garbaty na cmentarz i spotyka ducha. Duch go pyta: - Co masz? - Garba! - To daj! - i zabrał mu garba Garbaty biegnie ucieszony pochwalić się zezowatemu. Ten sobie myśli: "Pójdę do niego to mi zabierze zeza!" Poszedł na cmentarz i spotkał ducha. - Co masz? - Zeza! - A garba masz? - Nie! Klepnął go po plecach. - No to masz!
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Do faceta siedzącego w barze podchodzi nieznajomy i pyta: - Gdybyś obudził się w lesie, skacowany, nie pamiętając, co się działo poprzedniej nocy - powiedziałbyś komuś? - Niee - odpowiada facet. - A gdybyś odkrył po obudzeniu, że masz opuszczone spodnie i wysmarowany wazeliną tyłek - powiedziałbyś komuś? - Ależ nie - odpowiada facet. Nieznajomy pyta dalej: - Gdybyś zauważył, że masz w swoim tyłku zużytą prezerwatywę - powiedziałbyś komuś? - Jasne, że nie! - odpowiada facet. - Mhm... Chcesz jechać na kemping? - pyta nieznajomy.
This site uses cookies to enhance your experience.