- Panie doktorze, my z żoną bardzo nie chcemy mieć dzieci. Ale wie pan jak to jest... Trudno się powstrzymać, am pan rozumie... Ale może coś pan potrafi doradzić, jakieś sposoby, metody, żeby uniknąć ciąży... - Proszę pana. Metody zasadniczo są 3. Pierwszą jest wyjście z kobiety przed wytryskiem. Drugą, stosowanie tabletek antykoncepcyjnych. A trzecia to używanie prezerwatyw. Trzy lata później. - Panie doktorze, stosowaliśmy się z żoną do pańskich złotych rad. I, no cóż, pozwoli pan, że przedstawię panu nasze dzieci. Oto Aldona: z dziurawego kondoma. Mietek: z przeterminowanych tabletek. Oraz Walenty: za późno wyjęty.
No właśnie miałam dopisać, że ktoś, kto mi to opowiadał wymienił czworo dzieci, ale jakoś jedno mi się zapomniało... Nie jestem jednak przekonana, że to była Edyta.
Ulicą idzie pijany mężczyzna. Coś do siebie gada i to śmieje się, to macha ręką. Zaciekawiony tym zachowaniem policjant pyta: - Halo, proszę pana, co pan tam do siebie mówi? - Aa, dowćsipy ssowie ofowiadam. - Aa, i to pana tak bawi? A dlaczego pan macha ręką? - Aa wwo niechtóre juzznam.
Jest lekcja. Pani bawi się z dziećmi w zgadywanki. Dzieci zadają Pani zagadki, a Pani stara się odpowiedzieć, w miarę swych (skromnych) możliwości. Przychodzi kolej na Jasia. Jaś wstaje i pyta: - Co to jest: długi, czerwony i często staje? Pani zaczerwieniona na buzi woła: - Jasiu, jak ty możesz takie świństwa... A Jaś na to radośnie: - To autobus, proszę Pani, ale podoba mi się Pani tok myślenia!
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Nie wiem, czy takie coś może być, ale spróbuję. Przychodzi pan do swojego służącego i mówi: "Janie, zasłałem łóżko". "To chyba dobrze". Odpowiada służący. Na co pan: "Oj niebałdzo, niebałdzo".
Przy łóżku umierającej żony siedzi mąż. - Może ci coś potrzeba kochanie mówi smutnym głosem. - Chciałabym - odpowiada cichutko żona, żebyśmy kochali się ten ostatni raz. - Oj taka słaba jesteś, ale jak tak bardzo chcesz... I gość włazi do łózka, robi co żona sobie życzy, a potem przytula się i usypia ze zmęczenia. Budzi się po jakimś czasie, a żona w świetnej formie krząta się po kuchni gotując obiad. Facet zrywa się z pościeli i woła: - Kochanie, co się stało, przecież taka chora byłaś? - A to ten seks z tobą tak mi pomógł - informuje go z uśmiechem kobieta. Facet siada ciężko na stołku i smutnieje. - Co jest? Nie cieszysz się, że wyzdrowiałam? - Nie o to chodzi - mówi mąż - tylko jakbym wiedział, że mam takie możliwości, to i babcię Zosie bym uratował i wujka Zdziśka...
– Lekarz pozwolił ci tylko na jedno piwo w weekend? – Tak. – Wczoraj wróciłeś do domu pijany? – Tak. – Dlaczego? – Byłem jeszcze u ośmiu lekarzy i każdy pozwolił mi na jedno piwo.
Rozmawia dwóch kumpli: Wiesz, dla żony rzuciłem picie, palenie i karty. To musi być szczęśliwa. A gdzie tam. Co gębę otworzy, to jej się przypomina, że nie ma się do czego przypierdolić.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.