Akurat co do pieczontki, to myślę, ża na niektórych dokumentach to normalne, że nie przyjmują, z tym, że no, rzeczywiście, problem mają ci, co nie umieją.
Tak, mniejwięcej rozumiem, że niektorzy nie akceptują pieczątki, no bo w końcu ktoś moją pieczątkę też może wziąć i sfałszować podpis... Ale niebardzo widzę inne wyjście (no może nauczyć się całego podpisu, ale to przerąbane)...
No niestety. Ludzie o długich nazwiskach mają jeszcze gorzej jeśli chodzio cały podpis. Ja zazwyczaj stawiam parafkę albo po prostu ostatnio nawet częściej się posługuję inicjałami.
Uf, a ja się martwiłm, że wszyscy niewidomi "się podpisują" pełnym naziwskiem i imieniem i piszą listy na tabliczkach i wgl, a ja jedyna taka "behind". :)
@Julitka no wiesz. Kiedyś próbowałem się nauczyć tego nieszczęsnego dzienisowicza pisać, ale zawsze ten podpis był nie czytelny, i krzywy. Zostałem przy inicjałach.
U mnie sprawa jest na szczęście dość prosta. Umiem się podpisać, ponoć nawet bardzo czytelnie, nie wiem, nie ocenię. Ale, bądźmy szczerzy. Dawid Pieper to tylko 11 liter, gdybym nazywał się dłużej, nie wiem, jak to by było. Ale ostatnio spotkałem się z zaskoczeniem, gdy odbierałem dowód osobisty. Pani w urzędzie podkreśliła, że podpis ma być bardzo czytelny i odręczny. Ok, ja i tak nie mam żadnej pieczątki, a mój podpis przyjęła jako wyraźny. No ale gdybym nie umiał wyraźnie się podpisać, mam wrażenie, że do porozumienia bym z nią nie doszedł. Ale o wiele bardziej irytują mnie sytuacje, gdy o podpis prosi się przewodnika. Spotykałem się ze zdarzeniami, gdy, nawet podpisując coś ważnego, jak umowę, jak jestem z rodzicami prosi się ich o podpis. Przyczyna, dla której nauczyłem się chodzić załatwiać rzeczy formalne samemu. Z całym szacunkiem, po pierwsze to dla mnie dyskryminujące, że primo, o podpis nawet nie spytają, secundo, w świetle prawa jestem pełnoletni, więc chyba wypada mój podpis przyjąć jako wiążący. A po drugie, poco im podpis rodzica na umowie często personalnej? Zdarza się, że jak gdzieś idę, nawetpodpisać coś w związku z projektem Infinity, pytają czy przyszedłem z opiekunem. Bardzo mnie ta reakcja dziwi. I z wiązku z nią od kilku miesięcy, zgodnie z prawdą z resztą, moja odpowiedź niezmiennie brzmi: nie, przyszedłem tu sam. Wybaczcie może dość roszczeniowy charakter wpisu, ale ja tego nie rozumiem często. Szczytem głupoty było, jak przed kilkoma tygodniami dyrekcja szkoły chciała, by rodzica wzywać do szkoły do pokwitowania potwierdzenia, że zapoznałem się z zasadami pisania matury przez niewidomego. Z całym szacunkiem, to chyba moja sprawa, nie rodzica.
Taaaaa, roszczeniowy charakter. A tóż wcześniej mówi o tym, że nieee wieee jak by byyyyyło, jakbyś się nazywał dłóżej. Jakbyś się nazywał dłóżej, to byśteż się nauczył, a potem po prostu dłużej tłumaczył, że to pewnie nic takiego. Takie gadanie. Moja przyjaciółka nazywa się dłużej i umie, mimo, że na początku mówiła, że mniej wyraźnie
Też by mnie to wkurzało, jakby pytali o to, czy jestem z kimś. Szczerze mówiąc, to ciekawa jestem, jak będzie np. w przypadku matury. ALe jak wczoraj byłam na tym nauczycielskim zebraniu, co co pół roku odbyć się musi, to podpisałam się normalnie i nikt się jakoś wybitnie nie zdziwił. Po prostu psycholog zapytała, czy mogę
Wiesz, jak masz to szczęście, że umiesz podpisać się czytelnie, no to faktycznie masz o co się denerwować. Moj podpis nie jest czytelny. Jakoś tak wychodzi, choć się go przecież uczyłam, zresztą to nie jest całe imię i nazwisko. I dlatego mnie nie przeszkadza, jak ktoś podpisuje papiery. Ale jeżeli (Oby!) nauczę się czytelneo podpisu, to też będę pewnie tak reagować.
Problem z opiekunami jest globalny, recepta chodzić i załatwiać sam, kiedyś zdarzyło się, że asystentka dentystki pytała mojej matki o moje dane a było to gdy miałem 27 lat. Także macie motywację dodatkową.
umiem się podpisywać, ale nigdy nie podpisuję się identycznie, także jest to problem. w dowodzie mam, że podpis niemożliwy, bo nigdzie nie jest taki sam, ale tak, to dokumenty różne podpiszę, a w banku stawiam parafkę, więc jakoś sobie radzę. chociaż nie ukrywam, że denerwuje mnie to całe podpisywanie, bo nazwisko mam długie. :)
O Boże! Ludzie! To ja jestem jakaś lewa. Wszyscy łącznie obniżyliście moje poczucie własnej wartości, :D hhhhahah.
Wszyscy się umiecie, jakkolwiek, ale podpisać. A mnie nikt nigdy nie nauczył literek, buu, natomiast.
Ja podpisuję się, właśnie kciukiem. Kupuje sobie to takie, pudełeczko z tuszem, w każdym sklepie papierniczym, maczam kciuka. Pyk. Podpis gotowy. Dziwię się, że u Ninki nigdzie tego nie chcą. Ja się tak podpisuje w zusie, w bankach, wszędzie, wszędzie i jeszcze nigdy nie odmówili, że nie mogłam postawić paluszka. Odcisku palca ci nikt nie podrobi.
Kasiu. Nie jesteś sama. ja swojego Dzienisowicza też nie potrafię czytelnie umieścić na papierze. Raz w życiu, nie wiem jakim cudem mi się to w miarę udało.
E, ja też podpisuję się nieczytelnie. Mnie tu poczucie własnej wartości nawet skoczyło w górę, bo się pocieszyłam, że niewszyscy są tacy mega i wow. :) A z tym tuszem z papierniczego to nie wpadłam na pomysł, muszę to wypróbować, tak jako alternatywę dla moich bazgrołów. U mnie każdy podpis powoduje traumę, więc... :)
Odnośnie podpisu poczytajćie sobie. Wcale nie musimy się podpisywać czytelnie. Przy następnej takiej sytuacji należy się powołać na art. 78 KC w rozumieniu którego: Podpis nie musi być czytelny. Za ważny podpis uważa się nie tylko podpis imieniem i nazwiskiem lub podpis samym nazwiskiem, lecz także – i najczęściej – skrót podpisu („podpis nieczytelny”), którego wystawca zwykle używa przy podpisywaniu dokumentów i który jest „godłem” jego podpisu. Dla zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. (Wyrok SA w Szczecinie, sygn : I ACa 480/12)
Cytaj: Czy własnoręczny podpis musi być czytelny?
Niekoniecznie. Sądy są raczej zgodne co do tego, że podpis wcale nie musi być czytelny, ale powinien umożliwić identyfikację autora podpisu. Powinno być możliwe porównanie i ustalenie czy podpis rzeczywiście złożyła osoba podpisana. Powinien zawierć pewne indywidualne i powtarzalne cechy charakterystyczne dla danej osoby. Ważny podpis może być zatem podpisem nieczytelnym, może być też tak zwanym „skrótem podpisu”, jeżeli dana osoba takiej formy zazwyczaj używa do podpisywania dokumentów i ten skrót stał się niejako „godłem podpisu”.
Podpis w rozumieniu art. 78 KC nie musi być czytelny. Za ważny podpis uważa się nie tylko podpis imieniem i nazwiskiem lub podpis samym nazwiskiem, lecz także – i najczęściej – skrót podpisu („podpis nieczytelny”), którego wystawca zwykle używa przy podpisywaniu dokumentów i który jest „godłem” jego podpisu. Dla zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. (Wyrok SA w Szczecinie, sygn : I ACa 480/12)