Cześć. Szukam jakiegoś w miarę prostego przepisu na grzyby ewentualnie jakiegoś dania z grzybami. Chodzi mi o taki przepis, żeby po niewidomemu można było łatwo zrobić. Ciekawe chętnie wypróbuję, bo uwielbiam grzyby.
Gotowałam, choć raczej rzadko to robię, ale osobiście obgotowałabym grzyby przez jakieś 10 minut, a później wrzuciłabym na patelnię i podsmażyła na maśle z odrobiną cebulki. To, jeśli o świeże chodzi. Natomiast, gdybym zabrała się za suszone, to najpierw namoczyłabym je w wodzie, a później postąpiłabym analogicznie jak wyżej, jedynie obgotowywanie bym już pominęła. Problem z grzybami jest taki, że skubane mocno tracą na objętości w trakcie obróbki termicznej. Niby wstawiasz całą patelnię, a finalnie zostaje ci ledwie garstka.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
no właśnie to wszystko zależy od grzyba bo pieczkarki to tylko umyć i tyle na patelnie czy do gotowania a leśne grzyby to grzyb grzybowi nie równy w obrubce termicznej
Tylko leśne, choć gdy to są kurki, to podobno, ale podkreślam, podobno nie trzeba. -- (Zuzler): Ale że grzyby leśne czy pieczarki też? --
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Nie, ja się pytam Iwkan, o które jej chodziło, bo jeśli o pieczarki, to wiem jak zrobić prosty i zadżebisty sos. Z leśnych też by pewnie wyszedł, ale nie próbowałam.
Chodziło mi raczej o grzyby leśne. Bo pieczarki to są proste. Suszone to wiem, że trzeba namoczyć. Tylko nie gotowałam ich nigdy, dlatego pytam, a jeszcze jakby mi ktoś podrzucił jakiś przepis na proste danie z grzybami, to byłabym wdzięczna.
Proste danie? Gotujesz kartofle, grzyby podsmażasz z cebulką j.w., do tego dodajesz śmietanki i chwilę wszystko razem gotujesz (tylko pilnuj, żeby Ci się śmietanka nie zważyła, trzeba rozrobić) i tyle.
Mój sos jest podobny, ale trochę inaczej się za niego zabieramy. Na początek same pokruszone/pocięte pieczarki dajemy do garnka. Żadnego tłuszczu, żadnej wody - nic. One sobie same ładnie odparują, nie potrzebują przez kilka minut żadnej podkładki. Czekamy te parę minut właśnie, czyli tyle, żeby mniej więcej równomiernie wszystkie się nieco skurczyły i dodajemy tłuszcz (fajnie masło lub nawet smalec, olej troszkę mniej smacznie wyjdzie), sól, pieprz i cebulę. Jak cebula będzie już podsmażona, taka zmięknięta, zalewamy to wodą i przykrywamy - niech się dusi. Jak się ładnie podusi przynajmniej kilkanaście minut, zagęszczamy sos i dodajemy słodkiej śmietany. I nie żałujemy, spokojnie można dać całe opakowanie. Jeszcze chwilę można pogotować i smacznego, najlepiej z tłuczonymi ziemniakami. Drugi wariant to dolanie tej śmietanki gdy sos się wciąż dusi, żeby to się jeszcze fajniej wymieszało smakami. A więc mój przepis jest prawie jak ten Julity. Tylko nie wiem, o co Wam wszystkim chodzi z tym ważeniem się śmietany. Gdy używam słodkiej, nigdy w życiu nic mi się nie zważa.
Słodka śmietana się nie zważy, ale już ta kwaśna - owszem, często nawet się jej to zdarza, ale można tego uniknąć, wystarczy ją zahartować np. odrobiną sosu, czy zupy. -- (Zuzler): Mój sos jest podobny, ale trochę inaczej się za niego zabieramy. Na początek same pokruszone/pocięte pieczarki dajemy do garnka. Żadnego tłuszczu, żadnej wody - nic. One sobie same ładnie odparują, nie potrzebują przez kilka minut żadnej podkładki. Czekamy te parę minut właśnie, czyli tyle, żeby mniej więcej równomiernie wszystkie się nieco skurczyły i dodajemy tłuszcz (fajnie masło lub nawet smalec, olej troszkę mniej smacznie wyjdzie), sól, pieprz i cebulę. Jak cebula będzie już podsmażona, taka zmięknięta, zalewamy to wodą i przykrywamy - niech się dusi. Jak się ładnie podusi przynajmniej kilkanaście minut, zagęszczamy sos i dodajemy słodkiej śmietany. I nie żałujemy, spokojnie można dać całe opakowanie. Jeszcze chwilę można pogotować i smacznego, najlepiej z tłuczonymi ziemniakami. Drugi wariant to dolanie tej śmietanki gdy sos się wciąż dusi, żeby to się jeszcze fajniej wymieszało smakami. A więc mój przepis jest prawie jak ten Julity. Tylko nie wiem, o co Wam wszystkim chodzi z tym ważeniem się śmietany. Gdy używam słodkiej, nigdy w życiu nic mi się nie zważa. --
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("