Ola- zależy od tego jaki tatułarz sobie robisz i gdzie. Ja sobie nie zrobię, bo i tak tego nie zobaczę, więc nie widzę takiej potrzeby. Gdybym widział to kto wie? Może już bym miał nie jeden. Przed przebijaniem ucha i kolczykiem też mnie straszono, że to takie bolesne, a jednak to przetrwałem. Po raz pierwszy miałem przebijane w szkole w opcji total hartcore przez ok 15 min zwykłym kolczykiem jettem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Miałyśmy z siostrą plan, żeby jakiś symboliczny sobie zrobić, ale nie wiem czy nie jestem za stara na takie ekstrawagancje.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Ale jak go wyczuwasz? Przecież tego nie da się dotknąć? Twoje ciało, ale ja nigdy nie chciałam mieć tatuażu, nawet jakiegoś z henną, bo po co, jak tego się nie da WGL dotknąć, bo się tego nie wyczuwa.
Otóż mam tatułaż i jestem z niego wściekle dumna. Owszem jest nawet trochę wypukły. Nie mam pojęcia dlaczego, myslę, że zależy to od tego, ile tuszu użyje tatułażysta. Moja dziara przedstawia jaszczurkę. Jest to właściwie czarny kontur jaszczurki, z czarnymi oczkami i pomarańczowym szlaczkiem biegnącym od międzyocza aż do końcówki moooocno zakręconego ogonka. Nie zgodzę się, że to jest jak ugryzienie komara. Ja bym to porównała raczej do uczucia, jakby ktoś ci rysował skórę potwornie ostrym ołówkiem.