Forum

Od czego zacząć? Jedzenie dla maksymalnie początkujących

W kuchni

1 / 5 Next

Zuzler

#1 ·

Edited 2 likes
Wiem, że były już podobne wątki, ale 1. dawno nikt tam nic nie pisze, 2. ostatecznie zrobiło się w nich mydło, sidło i powidło, nie tylko kwestie realnie związane z tematem.

W tym wątku proponuję zebrać trochę przepisów dla tych, którzy dopiero zaczynają zabawę z kuchnią. Chodzi więc o rzeczy maksymalnie proste, do których zrobienia wystarczą przede wszystkim przybory łatwe w obsłudze i takie, które znajdują się w każdej, niekoniecznie dostępnej dla niewidomych kuchni. Wyobraźmy sobie taką niewidomą Zosię, albo żeby nie było stereotypowo, Wojtka. Pewnego dnia Zosia lub Wojtek myśli sobie "kurczę, fajnie byłoby coś zacząć robić samodzielnie do jedzenia. Tylko co, przecież rodzina nigdy nie dopuszczała mnie do kuchni, zawsze jedzenie widzę już zrobione i podane na talerzu." Albo myśli sobie "kurczę, no wiem co to jest garnek, nawet właściwie nie boję się gorącego, tylko co ja mam zrobić, żeby wyszło, żeby nie było trzeba tego wyrzucić?"
A zatem, proszę państwa, Zosia i Wojtek proszą o porady, na tyle szczegółowe, ale i proste, żeby mogli, wyposażeni w sprawdzoną i pewną wiedzę, po prostu spróbować coś z dużą szansą powodzenia w zwykłej, niedostosowanej kuchni, bez kupowania czegokolwiek, w miarę możliwości bez proszenia kogoś o pomoc przyrządzić. Ewentualnych Wojtków i Zosie proszę równolegle o zabieranie głosu i dopytywanie o cokolwiek, co wzbudzi niepewność. Nie wiesz ile to jest szczypta, jak i czy w ogóle użyć miarki albo jak się dobrze miesza? To jest miejsce na takie pytania.

Krzycha

#2 ·

1 likes
Sałatka na bazie zupek błyskawicznych.„“ To było moje pierwsze, w pełni samodzielne danie. Czasem z sentymentu do niego wracam. Jak ktoś będzie zainteresowany, mogę opisać.

Paulinux

#3 ·

Dawaj!
Happy hacking

Krzycha

#4 ·

Edited
Nie pamiętam jakie ta pierwsza miała proporcje, dlatego podam w jakich robię teraz.

Uwaga, nie odcedzamy warzyw.

3 zupki błyskawiczne, kiedyś używałam Vifon, ale od jakiegoś czasu doszczętnie spiermandolinili makaron i teraz żadnego konkretnego nie polecam.
Makaron wybebeszyć z opakowań, pokruszyć na drobne kawałeczki i wsypać do głębokiej miski. Ja ogólnie do sałatek biorę sobie zawsze plastykową, taką jak do ciasta, bo w takiej najwygodniej mi się miesza i mniejsze prawdopodobieństwo, że porozrzucam dookoła. Zauważyłam też, że kiedy mieszam widelcem idzie to płynniej i łatwiej jest mi kontrolować, czy nic nie wypada.
2 dosyć spore ogórki, nie ma większego znaczenia jakie, gruntowe czy te długie bio . Ważne, żeby w dotyku nie były takie miękkie, rozlazłe. Obrać, dosyć drobno pokroić, albo można też zetrzeć na tej stronie tarki z większymi otworami i nie odcedzać, tylko władować do miski razem z tym sokiem i wszystko dokładnie wymieszać. Ja do obierania używam tej obieraczki z poprzecznym ostrzem na górze. Nie wiem, jak się fachowo takie nazywają. Najwygodniej mi się szczególnie takie długie warzywa nią obiera i jeszcze nigdy się nie skaleczyłam.
2 spore pomidory, też nie polecam żadnych konkretnych. Ważne żeby były soczyste. Obrać, drobno pokroić albo zetrzeć na tej samej stronie tarki i wraz z sokiem wpakować do miski i dokładnie wszystko wymieszać. . Dla łatwiejszego obierania można pomidora sparzyć, czyli włożyć do większego kubka, albo głębokiej miseczki, tak, żeby nie wystawał poza krawędź i wlać tam wrzątek i potrzymać go około minuty. a wówczas skórka odlezie praktycznie sama bez użycia noża czy obieraczki.
2 pęczki rzodkiewek, i jak powyżej kroimy na drobno albo ścieramy na tej samej stronie tarki, ładujemy do miski razem z sokiem i wszystko mieszamy. Kiedy decydujemy się na tarkę w przypadku rzodkiewek soku jest o wiele więcej, więc wtedy będzie można dodać trochę mniej majonezu.
Potem przez jakiś czas, w zależności od tego ile było soku, od kilkunastu do kilkudziesięciu minut trzeba obserwować zawartość miski, do momentu, w którym zorientujemy się, że makaron zmiękł. Mieszając, albo najlepiej smakując sprawdzamy, ile wypił soku. Jeżeli stwierdzimy, że sok nie pływa, bierzemy się za robienie sosu.
Kilka łyżek stołowych majonezu, w zależności od tego ile ktoś sosu w sałatce lubi. Do tego dwie łyżeczki koncentratu pomidorowego. Mnie najlepiej sprawdza się z firmy Dawtona, bo ma rzadszą konsystencję a zanadto gęstych nie polecam. Dokładnie wymieszać przez około dwie minuty i można dodawać przyprawy. Zwolennicy takich sałatek polecają przyprawę z zupki, ale jeżeli ktoś nie lubi, albo uważa za niezbyt zdrową, można wybrać coś innego, według własnego uznania. Ja akurat lubię i wychodzę z założeniaże przy obecnym stanie środowiska nie wiele mi to zaszkodzi, więc dodaję i zazwyczaj jest to złoty kurczak.
Po Odpowiednim przyprawieniu mieszamy sos przez kilka minut i dodajemy go do sałatki. Ponownie całość dokładnie mieszamy, wkładamy na jakieś dwie godziny do lodówki, czekamy aż wszystko się przegryzie i można jeść.
Oczywiście warzywa mogą być różne. Niektórzy wolą paprykę albo kukurydzę. Ważne, żeby wybierać te soczyste, bo inaczej makaron nie będzie miał jak zmięknąć. Można też dosypać trochę jakichś smakowych listków, na przykład bazylii, jeżeli ktoś ma akurat taką doniczkową.
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że generalnie stać przy garach nie lubię, a jeżeli już się na to decyduje, to wybieram potrawy łatwe i szybkie w przygotowaniu. Nie czytam też żadnych przepisów, a ten jest pierwszym i pewnie ostatnim w moim życiu, więc nawet nie wiem, jak poprawnie według wzoru powinien wyglądać.
Zatem jeżeli coś jest nie tak albo ktoś ma jakieś pytania odnośnie tego wykwintnego dania, walcie śmiało.

MarOlk

#5 ·

1 likes
Kurka wodna. Z moim tłumaczeniem różnych rzeczy może być różnie. Ale niech to. Na easy żarcie proponuję jajka po wiedeńsku. Minimalna ilość roboty, ale jednak wymaga parę ruchów, a i wygląda to zacnie i w połączeniu ze świeżą bułką lub grzanką i filiżanką kawy nawet smakuje jakby luksusowo :D. To po prostu jajka na miękko ugotowane w naczyniu. Ne trzeba się babrać z obieraniem. No to tak. Potrzebujemy dwa, trzy jajka, zależy ile kto potrafi spałaszować, masło, tak łyżeczkę, góra dwie, szczypta soli, pieprzu... Szczypta to szczypta, każdy ma swoją definicję. Ile solicie jajko, tyle dajecie. Teraz bierzemy szklankę, taką grubszą. Najlepiej niską w typie "każdy ją ma, bo z Ikei". Następnie bierzemy rondel. Do rondla wkładamy szklankę i dolewamy do rondla, nie do szklanki tyle wody, by rzeczone szklane naczynie wystawało na kilka centymetrów. Lepiej jest to robić teraz, kiedy woda jest zimna. Ok. Następnie wyjmujemy szklankę. Jej wnętrze obficie smarujemy masłem. Dno, ścianki. Nie boimy się tego robić palcyma :P. Wbijamy następnie wyjęte wcześniej z lodówki i umyte jajka. Jajko chwytamy jakby poziomo, obtłukujemy po obwodzie i nad szklanką dwoma rękami jakby je rozpaławiamy i chlup... białko i żółtko elegancko nam wpływają do naczynia. Trzeba to robić z wyczuciem, bo nie chcemy przecież gryźć skorupek. Jajek nie mieszamy, broń Boże. Mają się zrobić w takim stanie w jakim je wbiliśmy. Na to sól i pieprz. Teraz, albo wcześniej by było szybciej włączamy gaz, prąd, indukcję czy kto co tam ma pod tym rondlem z wodą. Doprowadzamy ją do wrzenia, ale nie jak w parowozie, tylko by sobie spokojnie mrygała. Chwytamy szklankę za krawędź i wstawiamy do gotującej się wody. Nie możemy dopuścić by woda wlała się do szklanki, bo to zepsuje całe danie. Gdy woda sobie radośnie bulba, czekamy dokładnie 8 minut. Następnie wyłączamy wodę i tak samo wyciągamy szklankę. Uwaga, gorące może być, ale bez przesady. To tylko 100 stopni, a tak naprawdę mniej. Możemy, po postawieniu szklanki na blacie lekko boki wytrzeć by nie były tak mokre. I gotowe. Jajko ugotowane na miękko, masło się ładnie połączyło ze ściętym białkiem, żółtko mięciutkie i płynne. Możemy teraz sobie je rozbełtać łyżeczką i zajadać. Można moczyć grzankę. Taka mała rzecz, a cieszy i wygląda fotogenicznie.:D

Julitka

#6 ·

Pominęłaś chociażby sposób obierania pomidorów, tj. wykrawania gniazd. No i wydaje mi się, że na początek pomidorki koktajlowe łatwiejsze.
-- (Krzycha):
Nie pamiętam jakie ta pierwsza miała proporcje, dlatego podam w jakich robię teraz.

Uwaga, nie odcedzamy warzyw.

3 zupki błyskawiczne, kiedyś używałam Vifon, ale od jakiegoś czasu doszczętnie spiermandolinili makaron i teraz żadnego konkretnego nie polecam.
Makaron wybebeszyć z opakowań, pokruszyć na drobne kawałeczki i wsypać do głębokiej miski. Ja ogólnie do sałatek biorę sobie zawsze plastykową, taką jak do ciasta, bo w takiej najwygodniej mi się miesza i mniejsze prawdopodobieństwo, że porozrzucam dookoła. Zauważyłam też, że kiedy mieszam widelcem idzie to płynniej i łatwiej jest mi kontrolować, czy nic nie wypada.
2 dosyć spore ogórki, nie ma większego znaczenia jakie, gruntowe czy te długie bio . Ważne, żeby w dotyku nie były takie miękkie, rozlazłe. Obrać, dosyć drobno pokroić, albo można też zetrzeć na tej stronie tarki z większymi otworami i nie odcedzać, tylko władować do miski razem z tym sokiem i wszystko dokładnie wymieszać. Ja do obierania używam tej obieraczki z poprzecznym ostrzem na górze. Nie wiem, jak się fachowo takie nazywają. Najwygodniej mi się szczególnie takie długie warzywa nią obiera i jeszcze nigdy się nie skaleczyłam.
2 spore pomidory, też nie polecam żadnych konkretnych. Ważne żeby były soczyste. Obrać, drobno pokroić albo zetrzeć na tej samej stronie tarki i wraz z sokiem wpakować do miski i dokładnie wszystko wymieszać. . Dla łatwiejszego obierania można pomidora sparzyć, czyli włożyć do większego kubka, albo głębokiej miseczki, tak, żeby nie wystawał poza krawędź i wlać tam wrzątek i potrzymać go około minuty. a wówczas skórka odlezie praktycznie sama bez użycia noża czy obieraczki.
2 pęczki rzodkiewek, i jak powyżej kroimy na drobno albo ścieramy na tej samej stronie tarki, ładujemy do miski razem z sokiem i wszystko mieszamy. Kiedy decydujemy się na tarkę w przypadku rzodkiewek soku jest o wiele więcej, więc wtedy będzie można dodać trochę mniej majonezu.
Potem przez jakiś czas, w zależności od tego ile było soku, od kilkunastu do kilkudziesięciu minut trzeba obserwować zawartość miski, do momentu, w którym zorientujemy się, że makaron zmiękł. Mieszając, albo najlepiej smakując sprawdzamy, ile wypił soku. Jeżeli stwierdzimy, że sok nie pływa, bierzemy się za robienie sosu.
Kilka łyżek stołowych majonezu, w zależności od tego ile ktoś sosu w sałatce lubi. Do tego dwie łyżeczki koncentratu pomidorowego. Mnie najlepiej sprawdza się z firmy Dawtona, bo ma rzadszą konsystencję a zanadto gęstych nie polecam. Dokładnie wymieszać przez około dwie minuty i można dodawać przyprawy. Zwolennicy takich sałatek polecają przyprawę z zupki, ale jeżeli ktoś nie lubi, albo uważa za niezbyt zdrową, można wybrać coś innego, według własnego uznania. Ja akurat lubię i wychodzę z założeniaże przy obecnym stanie środowiska nie wiele mi to zaszkodzi, więc dodaję i zazwyczaj jest to złoty kurczak.
Po Odpowiednim przyprawieniu mieszamy sos przez kilka minut i dodajemy go do sałatki. Ponownie całość dokładnie mieszamy, wkładamy na jakieś dwie godziny do lodówki, czekamy aż wszystko się przegryzie i można jeść.
Oczywiście warzywa mogą być różne. Niektórzy wolą paprykę albo kukurydzę. Ważne, żeby wybierać te soczyste, bo inaczej makaron nie będzie miał jak zmięknąć. Można też dosypać trochę jakichś smakowych listków, na przykład bazylii, jeżeli ktoś ma akurat taką doniczkową.
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że generalnie stać przy garach nie lubię, a jeżeli już się na to decyduje, to wybieram potrawy łatwe i szybkie w przygotowaniu. Nie czytam też żadnych przepisów, a ten jest pierwszym i pewnie ostatnim w moim życiu, więc nawet nie wiem, jak poprawnie według wzoru powinien wyglądać.
Zatem jeżeli coś jest nie tak albo ktoś ma jakieś pytania odnośnie tego wykwintnego dania, walcie śmiało.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Krzycha

#7 ·

A faktycznie. Zapomniałam. Nie wykrawałam gniazd. Okrawałam dookoła na ile się dało. Zresztą nie wszystkie pomidory je mają. Koktajlowych nigdy nie dodawałam ze względu na problem z zdejmowaniem skórki, ale jak ktoś lubi, albo mu to nie przeszkadza, czemu nie.

MarOlk

#8 ·

1 likes
Z koktajlowych się przecież nie ściąga skórki. Raz, jedyny raz w życiu, kiedy chciałem ciotce pomóc w kuchni, dostałem michę koktajlowych do obrania.O co chodzi? Zapytałem. Robota głupiego, a po obraniu robi się breja.Tak, że skórka na koktajlowych jest jak najbardziej pożądana.

Krzycha

#9 ·

To też jak dla mnie nienadają się do sałatki, bo ja w sałatkach żadnych skór nie lubię mieć, ale jak kto woli.

MarOlk

#10 ·

Jak kto woli. Koktajlowe mają z reguły najcieńszą skórkę.

Krzycha

#11 ·

Oj niekoniecznie. W zeszłym roku próbowałam hodować na balkonie i owszem, urosły nawet ładne i smaczne, ale skórę miały bydlęcą, także nie wiem od czego to zależy.

Krzycha

#12 ·

W ogóle tych małych pomidorków jest mnóstwo: papryczkowe, czereśniowe, daktylowe, truskawkowe i jeszcze pewnie jakieś,a z tego, co pamiętam, to różnią się właśnie między innymi grubością skórki.

Julitka

#13 ·

Także dla początkujących koktajlowe fajne, bo wystarczy przekroić na pół i jest ładnie i efektownie. :)
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Krzycha

#14 ·

Ale dla porządku gniazda jak wykrawać też może ktoś opisać, bo ja nie umiem.

Nivellen

#15 ·

koktajlowe pomidorki nie mają gniazd, zjada się całe przecież.

Krzycha

#16 ·

Edited
W moim przepisie była mowa o pomidorach dużych, więc taki opis też może się komuś przydać.

MarOlk

#17 ·

1 likes
Kuchnia to nie apteka, więc małe, a nawet większe odstępstwa od oryginału zazwyczaj nie szkodzą.

MarOlk

#18 ·

4 likes
Ok. Do rzeczy. Ma być prosto, będzie prosto. Szybki obiad mięsno - warzywny. Zaleta: tylko dwa produkty (produkty, a nie składniki, o czym dalej). Wada: trzeba się udać do Biedronki. Biedronki, nie Lidla czy innej Żabki. Kupujemy dokładnie te dwa produkty: wędzona ćwiartka z kurczaka i warzywa na patelnię po grecku. Po grecku moim zdaniem i smakiem są najlepsze. Zawierają między innymi ćwiartki ziemniaków, marchewkę , kapustę i jeszcze kilka innych. Wędzona ćwiartka z kurczaka jest na chłodniach, tam gezie kiełbasy, wędliny i inne parówki. Mieszanka na patelnie, wiadomo, w zamrażarkach. Rozpakowujemy opakowanie z kurczakiem. Najczęściej zawiera dwie całe nogi z kurczaka, albo jedną dużą. Nie pomylić z wędzoną piersią, która też tam leży, ale jest bardziej sucha i droższa. Następnie zabawiamy się w drapieżnika, a mianowicie drapieżnie, swoimi, czystymy, zaznaczam, szponami i paluchami wydrapujemy całe mięso od kości. Nawet fragmenty skóry można dać, choć niekoniecznie. Rwiemy to na drobne ragmenty wielkości winogrona czy czegoś podobnego, ewentualnie kroimy. Mięso ma tendencje na rozwalania się w długie włókna, też może być. Ważne by dokładnie obedrzeć gnata. Kości i skórę, albo wyrzucamy, albo dajemy psu. Bierzemy patelnię z przykrywką. Wlewamy na nią łyżkę oliwy, oleju lub masła klarowanego. Oliwa daje najlepszy smak w tym przpadku. Po rozgrzaniu wrzucamy kurczaka i drewnianą łyżką rozsuwamy po całej patelni. Dajemy mu się delikatnie obsmażyć. Z racji, że jest on już gotowy do jedzenia nie przypalamy go zbyt mocno. Ot, tyle by nabrał temperatury, a z patelni unosił się apetyczny zapach. Następnie otwieramy paczkę warzyw na patelnię, wyjmujemy i odkładamy saszetkę z przyprawami. Ta seria, bodajże "Mroźna kraina" w warzywach na patelnię ppo... jakiemuś tam ma wewnątrz własną przyprawę. Wsypujemy zawartość na kurczaka, mieszamy lekko drewnianą łyżką. Następnie przykrywamy i dajemy się całości rozmrażać i gotować. Po kilku minutach zdejmujemy pokrywkę. Dotykamy lekko powierzchnię dania. Jeżeli jest już ciepłe i miękkie, to dobrze. Mieszamy ostrożnie całośćwachlując łyżką od spodu patelni do góry. Ważne by się przemieszało. Smażymy następnie na tej patelni jeszcze parę minut, aż warzywa zmiękną. Ostatnie dwie minuty przed końcem to czas na dodanie przyprawy. Rozdzieramy papierową saszetkę i posypujemy danie. Unosząca się z patelni para może sprawić że przyprawa się będzie lepić do rąk lub opakowania. Należy to robić szybko, albo dla ulatwienia można wcześniej wysypać proszek na spodek, a wsypywać ze spodka. Poczujemy miły zapach z nutami czosnku i mięty. Mieszamy, smażymy jeszcze chwilę i gotowe. Można nakładać.

MarOlk

#19 ·

Trzymamy pomidora gniazdem do góry. Przecinamy pomidora na pół przez środek gniazda w taki sposób, by w każdej połówce było gdzieś jego połowa. Następnie kładziemy pomidora przecięciem na wierzch. Nożem nacinamy pod kątem tą połowę gniazda z jednej i z drugiej strony, tak jakby tworząc literę V. Potem wyjmujemy połówkę gniazda i gotowe. Tak samo z drugą połówką pomidora.-- (Krzycha):
Ale dla porządku gniazda jak wykrawać też może ktoś opisać, bo ja nie umiem.

--

Pitef

#20 ·

1 likes
Kupujemy sobie takie placki do tortilli gotowe, rozgrzewamy Opiekacz do chleba, ten otwierany jak laptop, i kładziemy na to ten placek tak, aby góra i dół były co kolwiek symetrycznie przy ewentualnym zamknięciu sprzętu. Podsmarzamy sobie pokrojoną w drobne kawałki pierś z kurczaka - można wcześniej sobie po swojemu przyprawić. Na placek dajemy sos czosnkowy - najlepiej własnej roboty. Może też być ketchup. Kroimy sobie wszelkie warzywa kanapkowe, kładziemy ser topiony ten do tostów, z tego co wiem, zwykły żółty także się nada - nie wiem, bo nie lubię. Kroimy pomidorki, ogurki, żodkiewkę, sałatę można dać jakoś tak poszarpaną, i co ważne, prażona ceba. Po poukładaniu na odwal się zamykamy opiekacz, ale nie do końca, po prostu kładziemy górną część na dolnej tak, aby swobodnie sobie leżała na dolnej, i czekamy jakieś tam 4/ 5 min. Polecam, smaczniutkie fest, chociaż lubi się to to rozwalać.
Sygnatura? A co to jest i do czego :D
1 / 5 Next