Korzyści korzyściami, ale więcej by było osób chorych w społeczeństwie. Jak na same korzyści patrzeć mamy to wszystkie narko powinny być zalegalizowane i opodatkowane. I co z tego, że ktoś nie wie co to fentanyl? Od tej wiedzy nie zmądrzeje jeśli zechce spróbować nowego narko. Albo raczej może sobie każdy czytać co che, ale jak uważa, że jest małe ryzyko, że on się uzależni, albo, że go dotkną negatywne skutki, to i tak potestuje różne specyfiki.
Tak jasne, tylko w kwestii substancji cięższego kalibru brakuje takiego harm reduction. Pamiętam jak po dużej abstynencji też zdarzyła mi się wizja przedawkowania, bo za bardzo pomieszałam - dobrze, że chociaż sama nie zostałam... :D Dlatego trzeba mówić o dawkach, o tym, że uzależnienie fizyczne uzależnieniu nie równe, że skręt po fentanylu będzie o wiele cięższy niż po oksykodonie czy morfinie, że marihuana niszczy pamięć krótkotrwałą szczególnie miksowana z GABAergikami takimi jak np. alkohol itp. itd. Sorki, 600 mg pregaby weszło i sięrozgadałam %-D
Zostałam wpisana na listę oczekujących do programu metadonowego. 600 osób poza mną, lista dynamiczna. Już pod metadonownią spotkałam gościa co zaliczył parę programów i twierdzi, że nie widzi już w tym sensu...
Substytucja opioidowa - zamiast innych opioidów wybiera się albo metadon, albo buprenorfinę i mając zapchane receptory nie czuje się głodu i irytacji z tym związanej.
Czyli krótko mówiąc: wyjście z gówna i wejście w sraczkę. -- (camila): Substytucja opioidowa - zamiast innych opioidów wybiera się albo metadon, albo buprenorfinę i mając zapchane receptory nie czuje się głodu i irytacji z tym związanej.
Prawdę mówiąc, jak w każdej sytuacji związanej z uzależnieniem jakimkolwiek od czegokolwiek - wszelkie zmiany należałoby zacząć od... głowy - czyli nawyków, kontroli myśli, pracy nad inteligencją emocjonalną, ustalenia na nowo życiowych priorytetów, wewnętrznego zredefiniowania ogólnie pojętego pojęcia "szczęścia", uświadomienia sobie, że nałóg niszczy życie nie tylko osobie zainteresowanej i najbliższym - ale pośrednio ma wpływ także na życie tych dalszych znajomych. Oczywiście co chyba najistotniejsze - niezbędna jest również nauka życia od podstaw, co wiąże się z - rzekłbym - ponownym "zalogowaniem się" do rzeczywistości i jako dorosły nie tylko fizjologicznie człowiek - zrozumienia pojęcia odpowiedzialności i przejęcie kontroli nad swoim życiem, zrozumienie, że naprawdę to nas odróżnia od zwierząt (w tym małp), że naprawdę możemy kontrolować wszystko, co nie jest zależne od innych. Z obszernych rozmów przeprowadzonych z nie byle kim, osobie "wrąbanej" w alkohol, benzodiazepiny, opiaty, opioidy, tzw. "cukierki" - nie jest w stanie skutecznie pomóc nikt, kto wie o tym tylko z książek, publikacji naukowych, czy - tfu - telewizji. Musi to być osoba, która też była kiedyś "wrąbana", wyszła już z tego i zrozumiała, że życie bez tego jest rzeczywiście lepsze, bogadsze i przede wszystkim głębsze - nie kończy się na (mniej lub świadomym) egoizmie związanym z potrzebą "wzięcia". Tyczy się to także terapii grupowych, gdzie osoba prowadząca koniecznie musi spełniać powyższe warunki. Warto podkreśłić, że osoby "wrąbane" są skłonne manipulować otoczeniem celem osiągnięcia korzyści w postaci czy to zdobycia czegoś, bądź to "świętego spokoju", innymi słowy cichego przyzwolenia na tkwienie dalej w toksycznym stanie i nawyku. Nie ma jednak co je za to winić - w dużej mierze owe manipulacje dzieją się na poziomie podświadomym dla tych osób. Konkluzja: grunt to świadomość owych manipulacji i - choć czasem niesamowicie ciężko - zachowanie wobec nich stanowczości, zimnej krwi i braku uległości. "Wrąbany" sam musi zrozumieć, że jedyna i najprawdziwsza zmiana zaczyna się w głowie, od siebie i dla siebie. Pamiętajmy, że - choć nie koniecznie w najbliższym czasie - kiedyś, po latach mogą być nam za tę stanowczość i brak bierności wdzięczne, nawet jeżeli nigdy się o tym nie dowiemy. Dla odmiany - najgorsze co można zrobić to brak zrozumienia, mściwość i oskarżenia. Na pewno nikomu nigdy w taki sposób nie pomożemy - a badania pokazują, że brak wybaczenia i stres powodują nawet zaburzenia zdrowodne czy nawet nowotwory u osoby, która nie potrafi wybaczyć: to nigdy nie tyczy się osoby, której nie chcemy wybaczyć. Natomiast co do tzw. terapii substytucyjnych - bez uwzględnienia powyższego - mają one taką wartość, jak to określiło i zgodziło się dwóch moich przedmówców.
Polarus, tylko tego właśnie uczą odpowiednieinstytucje, uzależniony wwiększości przypadkównie mao tym bladego pojęcia. Świetnie jestto pokazane w książce "Wilk z Wall Street"
Tak, ciekawa pozycja. Choć biorąc pod uwagę głębsze przesłanie tej książki, polecam też Big Short (Wielki Szort) - czytając między wierszami ukazuje mechanizmy rządzące tym światem, a ściślej światem finansów: doskonale te pozycje się uzupełniają ale to już offtop więc może w tym temacie nie będziemy wątku kontynuować ;)