Cześć Podobny wątek był na Klango. Myślę, że i tu przyda się nam humor. Opiszmy śmieszne sytuacje związane z tym, że jesteśmy niewidomi, albo słabowidzący. Pamiętam, że miałam takie, ale nie mogę ich sobie teraz przypomnieć.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Często mam takie sytuacje, że ludzie a zwłaszcza małe dzieci pokazują mi coś przed oczami np- na telefonach. Do dziecka tylko się uśmiechnę i powiem, że fajne.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ja mam dokładnie to samo. Od paru lat w rodzinie mam bratanica, która też potrafi mi coś pokazać na telefonie i mówi żebym to zobaczył a ja wtedy się uśmiecham i mówię, że fajne.
no ja to mam podobnie ale ja wtedy tłumaczę że ja tego niestety nie zobaczę chociaż bym chciała ale często bywało tak że niektórzy ludzie biorą osobę niewidomą na ręce i no niosą w dane miejsce
Zapomniałem napisać coś w tym wątku? Już nadrabiam. :) Nie mogę teraz na wiele wpaść, ale jedno pamiętam dobrze, do dziś się z tego podśmiewam. Szliśmy gdzieś z kilkoma osobami widzącymi. No więc w zaistniałej sytuacji nie korzystałem z laski, a z usług przewodniczych koleżanki. Po drodze minęliśmy jakiegoś człowieka, najwyraźniej nieco podchmielonego, bo usłyszałem z jego ust następującą radę: Nie trzymaj jej tak! Ona Ci naprawdę nie ucieknie. Do końca dnia chciało mi się z tego śmiać. :) Pozdrawiam, DP
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Łojej. To co chce napisać, to po wakacjach stał się hit sezonu. Słuchajcie. Ci, którzy tego jeszcze nie znacie, pampersa, wiadro, czy nocnik, bo nie wiem jak zareagujecie.
W sierpniu, z tatą pojechaliśmy do Bielska białej. Do znajomego, który nie widzi i dodatkowo jeździ na wózku. Przyjechała tam też dziewczyna tego znajomego, a także moja niewidoma koleżanka, znana tu pod nickiem anorcia.
Sytuacja przedstawia się tak. Wracaliśmy bodajże z Szyndzielni, pojechaliśmy tam po świerzutkie oscypki i masełko. Kiedy wybieraliśmy się na spacer, zawsze autobusami wracaliśmy naszą grupą i mieliśmy swój sposób ładowania się do owegopojazdu. Najpierw wchodziła dziewczyna z moim przyjacielem na wózku. Potem tata wprowadzał Anorcię, a następnie mnie. Wybierał miejsca podwujne, żebyśmy siedziały obok siebie.
A tego dnia, o którym piszę, było potwornie gorąco. Na autobus jakoś nieznośnie długo czekaliśmy. I w końcu przyjechał. Tata najpierw wprowadził Anorcię, a potem mnie. Jak wymacałam miejsce, t klapłam sobie tak niezdarnie, z pufnięciem w stylu: Ufffff jak gorrąco. Nagle czuję, że Anorcia siedząca pod oknem, jakoś tak bardzij się do okna przysuwa. Myślę sobie: Choleeera no co też ona najlepszego robi? To, że tak sobie usiadłam, trochę po królewsku nie znaczy, że mało mi miejsca.
Mamy z Anorcią taki znak, że kiedy chcemy coś do siebie powiedzieć w miejscu publicnym, typu właśnie autobus, to chwytamy się za kolano, co ma być oznaczeniem, zaraz nachylę się do twojego ucha i ci co dyskretnie powiem.
No więc tak właśnie zrobiłam. Chwytam ów, Anorcię, nawet za udo, powyżej kolana, nachylam się do jej ucha i mówię:
Kochanie! Co ty robisz? Jeżeli ja się mieszcze jeszcze na jednym siedzeniu to chyba drze, prawda? Nie przesuwaj się!
A w odpowiedzi, słyszę? O zgrozo, obcy, perlisty śmiech. To nie była Anorcia. Ale owa kobieta nic mi nie odpowiedziała. Do końca trasy paliły mi się policzki ze wstydu! I modliłam się, żeby ta baba wysiadła. A jak to zrobiła, to miałam dziwne wrażenie, że jakoś ocierała się pośladkami o moje kolana. To chyba przez to, kochanie, które u mnie i Anorci na porządku dziennym funkcjonuje
Nie wiem czy to podpada pod ten wątek, ale... Chyba tak. Dzisiaj, przed kilkoma godzinami jechałem pociągiem do Gdyni. Po moim wejściu do owego pociągu i próbie dostania się do przedziału... - Uwaga! Ludzie! Przesuńcie się! Zróbcie miejsce! Ludzie! Uwaga, niewidomy! - rozdarła się jakaś kobieta. Może tego tak nie słychać po samym tekście, ale intonację miała taką, jakbym wszedł z karabinem czy czymś takim. No chyba, że myślała, że laska ma tryb laserowy czy coś takiego. Przyznam, reakcja bardzo mnie zaskoczyła, nie wiem, skąd ta panika.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Mnie ostatnioo chcieli wynieśc z pociągu, a jak powiedziałem, ze jeździłem wiele razy i umiem sam wysiąść,znaczy trochę delikatniej, to zaraz wielkie oburzenie, że przecież chciało się pomóć, ze jestem niewdzięcznikiem i tkie inne rzeczy.
no to teraz ja. To może nie było takie śmieszne, ale wczoraj dowiedziałem się, że jest światło trochę czerwone. Znaczy taki kolor światła. Więc było tak, idę sobie, mam przechodźić przez ulicę, dopada mnie dwuch kolesi, przeprowadzają trochę na siłę, ale już nie było czasu mówić im, że nie tak i td. Jedno światło przeszliśmy, drógie idziemy a jeden z tych goci mówi. Jest trochę czerwone, ale nic nie jedzie więc my Pana zaprowadzimy.
Jeden kolega podobno kiedyś stał na przejściu i pytał, jaki kolor? Nic. No to jeszcze raz. Przepraszam, jakiego koloru jest światło? Yyyyyy, biały? xd. Ostatnio ja grałam ze znajomymi w coś w rodzaju państwa miasta, no i śmiałyśmy się z dziewczynami, jak na pytania o kolory na jakąś literę odpowiadałam szybciej od widzących.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Sytuacja z dzisiejszego dnia. Rzecz dzieje się na basenie. W raz z kumplem spotkaliśmy parę tak ok- 50. Kobieta do niego- co jest pana koledze? Kumpel- on nie widzi. Kobieta- od urodzenia? Nic nie odpowiedzieliśmy. Facet- to kolega bardzo odważny, że zdecydował się pójść na basen. Nic nie odpowiedzieliśmy i odpłyneliśmy dalej. W szatni znowu spotkaliśmy tą samą parkę. Facet- Pan ubierze kolegę. Jak pan może pozwolić, rzeby sam się tak męczył skoro nie widzi. Lol.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.