Forum

Wasze szkolne wybryki i wspomnienia z dzieciństwa

Forum mieszane

Poprzednia 4 / 5 Następna

matid25

#61 ·

Transcription

Asperger to jest jakiś rodzaj autyzmu, czy coś takiego, nie do końca się wczytywałem w to, no i ta koleżanka właśnie też, jak można było coś jej tam właśnie kazać, to mówiła, powtarzała na przykład, bo kiedyś była taka sytuacja, że coś tam, była taka sytuacja, że coś tam pan od historii zapytał, co spowodowało, już nie pamiętam, coś tam, a ja jej powiedziałem cichu, że to spowodowała klątwa i ta na całgu, że to spowodowała klątwa, no i cóż, potem był 40-minutowy wykład i w ogóle, a ona zamiast sobie jeszcze wziąć to serce, no to jeszcze siedziała po prostu i się temu nauczycielowi śmiała w twarz, no a on był właśnie taki, że jak się śmiał, czy coś, jak on opieprzał, czy się orwało go, to on po prostu wpadał w podwójne, jak to się mówi. No i dzięki koleżance mieliśmy lekcję historii z głowy.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

lukasz1993258

#62 ·

Transcription

no to pięknie no to naprawdę pięknie no z tym kolegą właśnie co on był chory na prawdopodobnie ten autyzm chociaż tam no nie wiem nie pamiętam czy to było dokładnie to czy nie też była raz taka sytuacja ale to było wtedy kiedy mieliśmy raz zastępstwo no i no wiadomo że tam jakaś pani przyszła tam coś nie wiem no bo to było takie luźne zastępstwo już nie pamiętam za co ale generalnie była taka sytuacja że ktoś szepnął temu kolece do ucha żeby powiedział malutka pszczółka że tak powiem nie zacytuję tego wprost no i tak tak siedzimy siedzimy i tak kolega jeden mówi tak malutka pszczółka a ten kolega na cały głos wszyscy w śmiech pominę fakt że potem był apel no i oczywiście co niektórzy musieli wyjść na środek w tym też ja

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

matid25

#63 ·

Transcription

Nie, no to u nas to aż tak źle nie było, albo na przykład była taka akcja, że ta koleżanka telefonu nie wyciszała, po prostu miała telefon cały czas po prostu z dźwiękami w ogóle i nieraz żeśmy dzwonili do niej na lekcji, a ona się z tego cieszyła i mówi, to do mnie ktoś zadzwonił, i że taka ucieszona, że ktoś do niej dzwoni. I w końcu pani zabrała jej ten telefon i wyłączyła na lekcję i powiedziała, że dopiero odda jej po lekcji, bo to się po prostu nie da. Ale właśnie bardzo często po prostu wybierało się przez kieszeń numer z pamięci i się do niej dzwoniło, ona się cieszyła, a nauczyciele się wkurzali, a tak naprawdę ona nie miała naszych numerów w ogóle jakoś pozapisywanych. Więc nawet raz była taka sytuacja. Także pani nauczycielka chciała odzwonić na ten numer, kto to dzwoni, dlatego że my mieliśmy wszystko powyciszane, więc tak naprawdę pani nie była w stanie ustalić skąd kto to dzwoni, bo były telefony po prostu u nas powyciszane. Ja nawet wibracje wyłączyłem, tylko po prostu był dźwięk, a telefon se leżał bezpiecznie w kieszeni. A raz zapomniałem wyłączyć wibracji, no to po prostu byłem pewien, że nauczycielka oddzwoni i rzeczywiście oddzwoniła, tylko że po prostu ja się rozłączyłem i wyłączyłem telefon. I było, że tam abonent jest niedostępny.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

lukasz1993258

#64 ·

Transcription

Nie, no to pięknie, pięknie Mati, pięknie. U nas chyba takich jaj nie było, jeżeli chodzi o telefony komórkowe. Bo w tych czasach, kiedy byliśmy w szkole, rzadko kto miał z nas telefon komórkowy. Ja na przykład nie miałem telefonu komórkowego wtedy, w piątej klasie szkoły podstawowej. I ten kolega też nie miał telefonu komórkowego. Ale za to ja kiedyś wywinąłem taki numer. Że miałem uwagę do dzienniczka. A generalnie poszło o to, że była lekcja matematyki. No i był sprawdzian. No i wszyscy napisali ten sprawdzian. Ja też napisałem, ale ktoś jeszcze pisał, chyba jedna osoba. No i tak taka cisza, no bo sprawdzian, no to trzeba się skupić. I taka cisza, cisza, cisza, cisza. A ja wpadłem na pewien genialny pomysł. I na całą klasę krzyknąłem. O! I skaczę. Wszyscy w śmiech. No i cóż. Że tak powiem. Miałem potem rozmowę z wychowawczynią. I oczywiście uwaga do dzienniczka. A ja tylko potem powiedziałem. Jak dobrze pamiętam, o co pani chodzi. Przecież chciałem, żeby było śmiesznie, bo to taka cisza jak w nie wiem gdzie. No i to mnie nie poratowało. Także tak to wyglądało. Tak sobie teraz właśnie o tym przypomniałem. Powiem szczerze, że trochę tych czasów brakuje czasami. Są takie momenty, kiedy by człowiek chciał do tych czasów wrócić jednak. No bo fajnie było. W końcu się było jeszcze jakby nie patrzeć.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

matid25

#65 ·

Ja w gimnazjum byłem 2001/2004. Telefon miałem już bo w laskach był problem jeżeli chodziło o kontakt do domu. I taki numery się robiło. U nas połowa klasy w gimnazjum miała telefony.
Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

lukasz1993258

#66 ·

to umnie dopiero w gimnazjum kolega miał pierwszy tel, i to był zjimens
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

matid25

#67 ·

Ja miałem motorolę t 22 88
Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

johnson

#68 ·

1 likes
Transcription

no to co ja mogę powiedzieć jesteśmy sobie na przerwie stoję z naszym byłym chryńkiem tam w pewnym miejscu w podstawówce całe szczęście trochę wzmocnili jedną część stoimy przy parapecie który był z taką szafą i w środku był grzejnik zaczęliśmy nawalać w niego dodatkowo chryniu odwalał dźwięki coś pomiędzy kwiczeniem świni i miałkiem ktoś nas już potem zaczął uciszać dobra spadamy do szatni zamknęliśmy drzwi ja tam nagrywałem chyba na komórkę no i cóż chryniu zaczyna znowu jedziemy idzie idzie wali w tą ścianę a raczej kopie chyba był jakiś lekki trzask no dobra skończyliśmy patrzymy no cóż skoro w laskach był i szczególnie w podstawówce był stosowany karton gips no to była całkiem no można powiedzieć prosto powiem zajebista dziura mówię o tylko żeby ktoś tutaj nas nie podejrzewał no dobra całe szczęście się upiekło ok jest sobie na przykład zbiórka w jednej grupie to chyba było moje któreś moje gimnazjum tylko teraz już które to wam nie powiem nie jestem pewien siedzimy tam w wychowawczyni nie wiem czy dzwoniła czy dzwonił telefon ona nie mogła coś tam się coś tam po prostu pogadać nie mogła się jakby z kimś połączyć cały czas halo coś tam halo oczywiście myślałem skoro za bardzo nie kojarzy angielskiego czy tego to może nie powinienem tego zrozumieć

johnson

#69 ·

1 likes
Transcription

jestem w lepszej sytuacji no to tego i w pewnym momencie mówiłem to po cichu oczywiście było to w miarę słyszalne telefon mówi fuck off wszyscy oczywiście w śmiech cała świetlica no niestety problem był taki że to zrozumiała no cóż co się okazało za chyba to albo inny wybryk ale za któreś z tych okazało się musiałem przeczytać całą Ewangelię co tak naprawdę chyba zrobiłem może jedną dwie strony i ona po prostu stała do końca roku stała po prostu na półce i teraz nie wiem tutaj czy czy czy to było za to czy co innego wychowawca nasz Tadziu uczy tam tłumaczy koledze coś ja tam siedzę z kimś jeszcze sobie tego zacząłem po cichu powoli recytować trzynastą księgę mówię mówię mówię mówię to co tego dochodzę do pewnego momentu nagle słyszę cisza ups no i oczywiście okazało się że no cóż człowiek wiedział o czym mówić to coś tam jest tak że tu się znowu coś dostało to co mówię że tu się znowu coś dostało no i z takich jeszcze z takiego to co mi się podobało to powiem tak to co mi się podobało Ewelina przypomnij sobie trzecią liceum i i wycieczkę na Litwę to co się podwalało niekoniecznie tylko my jeszcze co nie wiem czy zdążę więc zapodam sobie nie wiem czy zdążę więc zapdam sobie zapdam sobie Podam sobie to w następnym odcinku.

johnson

#70 ·

Transcription

No jak widać mnie wywaliło więc następny. Zrobiliśmy raban na religii w gimnazjum, co potem trochę z jednej strony no mi było głupio, że tak od zaczęliśmy robić, bo no cóż, po moim zdaniem bardziej w porządku ksiądz i tak dalej, ale zauważył, że my nie chcemy religii i raczej chcielibyśmy, chcielibyśmy po prostu przejść bardziej na etykę. No i skończyło się to tak, że zaczął po prostu już nie było za bardzo aż tak religijnie, przyniósł jakąś książkę i czytał. Ja całe szczęście po prostu uwielbiałem religię, no dobrze, że czytał książkę, nawet było ciekawie, ale lubiłem to już później tym bardziej przez to, że mogłem się przespać. Zasypiałem, okej, było wszystko w miarę normalnie, lekcja się skończyła, przerwa, okej, no ale cóż, zasnąłem. Wszystko fajnie, pięknie, nagle czuję jakieś walnięcie w ramię. Mówię, o co chodzi, no ale dobra, już nie mogłem przez to zasnąć. Co się okazało? Ponoć teraz tak aż tego nie robię, ale przez parę ileś tam lat zacząłem jechać po prostu jak piła na... Na całą klasę, jak zasnąłem. No cóż, musiał ksiądz mnie obudzić. No więc, jak na teraz, to w zasadzie to se... A, no cóż, maniak ze mnie trochę tabaczny, oczywiście, mówiłem, że kolejny, dogram to w następnym, no i chyba to będzie ostatnie to, co sobie przypomnę.

johnson

#71 ·

Transcription

A więc tak, jest sobie lekcja matmy w liceum, a że nauczycielka też niewidoma, no to cóż, zrobimy po cichu. Miałem przy sobie Red Bulla miętowego, mówię, a dobra, lubię, fajnie się po tym człowiek czuję. Lekko wstrząśnięte, łeb pod biurko, no i oczywiście sobie trzeba było zapodać. Dobra, nic tam się nie dzieje, mi wszystko fajnie, w porządeczku. Słyszałem, ponoć już chyba ktoś tam się podśmiewał lekko, ale to chyba nie za dużo i tak naprawdę nie byłoby łatwo do wysłyszenia. Okej, zrobione. Nagle ktoś tu jakieś podejrzenia już zapachu, czy jakimś syropem, czy perfumami i tak na, ja tak mówię, ty żeby tylko to po prostu. Wszystko nie wyszło. Jakiś taki zarytek, trzeba było głupa udać, no ale całe szczęście, udało się, nic się nie stało. No, podobał mi się też, no cóż, znowu, cóż za chrynka powiem, podobały mi się odwały na angielskim, przez to, że no cóż, w liceum miało się nauczyciela jakiego się miało, więc można było robić sobie w zasadzie co się chce. Więc, więc, więc...

johnson

#72 ·

Transcription

Więc skoro tak można było robić, no to cóż, ja tam sobie zawsze siedziałem, bo tak naprawdę nie musiałem w ogóle pisać i za byle co można było u niego piątki dostać. No ale dobra, ja tam sobie siedziałem, robiłem swoje na necie i słuchałem jakiejś muzyki z Winampa. No a cóż, chryniu, trochę chciał się popisać, włączył sobie Need for Speeda, no i na głośnikach, prawie że na całą parę, zaczęła się Need for Speedowa zadyma. Policja ścigała, wszystko po prostu się działo, panie Krzysztofie, proszę wyłączyć czy sciszyć jakoś tak, ten mu powtarza, chryniu, ma to wszystko głęboko w dupie i po prostu tak się dzieje. Aż tak nie w jakichś swoich wybryków ostrych. No, nie miałem, no ale cóż, stało się jak się stało. No, trudno mnie było, niestety był większy problem, gdy chciałem sobie porobić takie rzeczy, no, facet od geografii, widać, lubił się lampić w ekran, więc prawie wiedział, wiedział, że, wiedział prawie wszystko, a już się przełączałem na inne okna. No więc tu się nie udało, no, fakt, i tak człowiek w porządku. No, ale, no, ale właśnie tu już się nie udało. Co do jeszcze owińskowych, owińskowych tych, gdzieś tam chyba było, za oknem tam jest coś takiego jak kwadrat, czy nie wiem, może się coś zmieniło, ale wiem, że wtedy jak w czwartej klasie tam byłem, jest, było coś takiego jak kwadrat.

johnson

#73 ·

Transcription

No i tam sobie się coś dzieje. Dokładnie nie wiem, co tam w ogóle było. Już nie pamiętam. Stoję sobie, czy tam siedzimy se z kimś. Okej, miałem chyba butelkę już pustą po coli, tak mi się zdaje. No i okej. Poszedłem do kibla nalać wody do niej. Dobra, lekko przykręciłem. Mówię, okej, wyrzucamy to. Poleciała. Jebnięcie było niezłe, nie powiem. No, wystrzał dość ciekawy. Dobra, woda sobie tam musiała się rozlać. Butelka sobie upadła. W pewnym momencie nagle przychodzi wychowawca. Ale jakiś taki spokojny, chyba w miarę. No, nie powiem. Gdyby nie może lekko, prawdopodobnie gdybym lekko się obrócił w prawo i to wystarczyło naprawdę niedużo, podejrzewam, że ktoś by nieźle w łeb dostał pełną butelką. No, jakieś parę metrów od jakiegoś krzesła upadło, a ktoś tam siedział. Więc, no, było blisko, żeby... Dosłownie. Dostał, no, prosto w łeb całą butelką lecącą. Lekko przykręconą, żeby potem woda mogła się, no, i tak wylać. Także było blisko, nie wiadomo czego, więc... No, mam nadzieję, że nie doszłoby do wzywania pogotowia, chociaż jak z pierwszego piętra, no, wszystko by było możliwe. Wybryk, nie wybryk. Myślałem, że też będzie wszystko w porządku. Nic się nie stanie. Mówię, a nie chce mi się wyłączać płyty, a leciał sobie jeden kawałek PEI. Mówię, dobra, ja polecę do kibla, nic tu nie będzie. Tego. No, dobra, wróciłem. Radio odłączyłem.

johnson

#74 ·

Transcription

Nagle widzę właśnie radio odłączone całkowicie z kontaktu. Nie no. I co się okazało? No niestety, nie pamiętam na tej płycie dokładnie jakie tam były piosenki, ale skończyła się jedna. I następną akurat na to wychowaca trafił, włączyła się piosenka, chyba to ma tytuł Życie Kurewskie i niestety wszedł po prostu w tą piosenkę. A ja myślałem sobie, że spokojnie, nic się nie stanie. No, nic się nie stanie, nic się nie stało, oczywiście. I tutaj też był jakiś problem, chyba to może i tu, to może przez to było z tą Ewangelią, ale nie chcę już teraz kłamać, bo no. Już nie wracałem za bardzo łepetyną do tego, więc już się nie pamięta, co, jaką karą miało być. No i tak, to co sobie przypominam, coś może by się jeszcze znalazło, ale to, raczej podejrzewam, jak dla mnie jakiś wybrykaczem za bardzo nie byłem chyba, nie miałem za dużo takich rzeczy. Na razie tyle, zobaczymy.

daszekmdn

#75 ·

Transcription

Takie mi się głupawe teraz przypomniało, jak to kiedyś kumpel z naprzeciwka miał radio w pokoju, była przerwa, na tramwaju te drzwi były rozsuwane, nie były zamykane u nas. Kto wchodził do Owinsk w ostatnich latach, to na pewno wiedział, co chodzi z tramwajem, dla postronnych wyjaśnień. Mieliśmy korytarz i były tam takie rozsuwane drzwi. No i ten korytarz był bardzo wąski i stąd się chyba wzięła nazwa tramwaj, przynajmniej tak ja to pamiętam. No i w każdym razie przeszliśmy sobie na przerwę do pokoju na nieregalu, bo to niby nie było wolno, ale w sumie niektórzy wychowawcy to tam spoko, róbta co chcę. No i może nie aż tak, ale wiadomo. No i z kumplemi stwierdziliśmy, że trzeba zrobić coś głupiego, no i wjechaliśmy tam do tego pokoju, gdzie wziąłem radio. Przełączyliśmy się na falę średnią z MW. No a u nas, niestety, na tym zakresie prawie nic nie było słychać, samo buczenie, a jak było już wpięte coś pod gniazdko, to radio to już kompletnie bez pomocy. brzęczenie i w zasadzie tyle. No bo... z prądu po prostu. Wzięliśmy, uznaliśmy na największy warkot brum i wszystko razem, rozwaliliśmy głośność na fulla i co, już poszliśmy. I później... bo już było koniec przerwy oczywiście. Później słyszeliśmy, że tam wychowawca chyba leciał, ale my już byliśmy na schodach. No, w każdym razie, później padło pytanie, kto to radio wypalił na fullakie, to Wy? A my nic nie wiemy, proszę Pana.

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

daszekmdn

#76 ·

Transcription

No to kolejny post i kolejna historyjka, jakby się tamtego kogoś nie chciało słyszeć, bo to były totalnie głupie głupoty. Mieszkę z krasów przedszkola. Otóż czas obiadu, zupa wjechała na rejon, tylko ja tak nie bardzo tej zupy chciałem jeść, bo pływało tam niedogotowane mięso. To, że jest to okropne, to swoją drogą, to, że jeszcze kiedyś w kumpel wkręcił mi, że to są mózgi, tylko teraz wiemy tam, czy świn, czy krów, czy kurczaków, chyba kurczaków, to drugie. No i tej zupy jeść nie chciałem, a żeby dostać drugie, no to ja byłem trochę tego zjeść. I się wykłócałem z przedszkolankami, jak to ja, że ja tego jeść nie będę. No i cóż, na moim stanąć nie mogło, to wziąłem sobie ten talerzyk z zupą, zestawiłem na niższy taboret, tak żeby talerzykowi się nic nie stało, w sensie zestawiłem go ze stałym na taboret. I cyk, z całym impetem zwaliłem to na podłogę, zupa się rozlała, wszystko tego. I mówię, to za karę, sprzątajcie sobie teraz, jak nie chcieliście mi dać drugiego dania. Tak, walczyłem o swoje. Brawo.

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

daszekmdn

#77 ·

1 likes
Transcription

No to trzecia, w sumie chyba najgłupsza z tych wszystkich sytuacji, o których mówiłem, ale mam nadzieję, że nikt nie z moich kumpli za to, że to opowiem, nie zabije, jeżeli kiedyś na to wpadnie, bo w sumie nie była ona zbytnio z moim udziałem. Otóż mój znajomek miał telefon dotykowy, całkowicie ucedlony, ekran prawie nie reagował, bo w ogóle telefon nie uczynił się włączać nawet. No w każdym razie, typowa cegła, koniec, nic już się tu nie dało za bardzo zrobić. No i jak to cegła, to stwierdzili żeńskie cegłą po rzucaniu. Jeden stał na dole, pod oknem naszego pokoju, drugi siedział w oknie. No i tak se rzucali, z okna na ziemię, z ziemi do pokoju. W sumie fajnie to furwało, podobność, ale zabawa skończyła się w momencie, kiedy kumpel niewidomy, właśnie wyrzucił ten telefon, nie zdając sobie sprawy, że pod oknem przechodziła pani dyrektor i rozmowa była.

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

daszekmdn

#78 ·

1 likes
Transcription

Albo słynne przeklinanie poprzez krótkofalówki, tak żeby nikt nie słyszał po cichu, ale żebyśmy słyszeli. W momencie jednym niestety na patokiu się nauczyciel, który usłyszał co jeden z drugim gada i konfiskata.

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

markus1234

#79 ·

Transcription

Co do wyboryków i wspomnień z dzieciństwa, to mi się przypomniał na razie jeden. To było w mojej drugiej klasie gimnazjum, w ostatni dzień przed feriami 2014 roku. Bo to było tak, że sytuacja się działa na długiej przerwie. No i w trakcie tej długiej przerwy, jeden z moich kolegów szkolnych, widzący, dodam, zobaczył, że mam głośniki. No i powiedział, żebym mu pożyczył, bo chciał coś tam z telefonu, popuszczać muzykę, czy coś takiego. No okej, zgodziłem się, pożyczyłem, było okej. Wszystko ładnie. Ale jakie piosenki to było? Zapuszczał to, ojejku, jakieś takie wulgarne, brzydkie, w ogóle. I też czynał głośność na prawie cały regulator. No ale okej, oddał mi te głośniki, bo się przerwa skończyła. Jest sobie lekcja plastyki, nauczyciela to by nie było, znaczy nauczycielki właściwie. No i ten kolega do mnie, proszę, pożycz mi głośniki. No ja mówię, po co? No to on, że chce popuścić muzykę. Ja tak niechętnie, ale mu pożyczyłem. No i dalej było tak, że... A jeszcze mówił, że ten głośnik w jego telefonie jest słaby, a moje są lepsze. No okej, pożyczyłem mu. Ale znowu zaczął dopuszczać coś wewnętrznego.

markus1234

#80 ·

Transcription

Kontynuując, no i znowu zaczął ten kolega puszczać te piosenki brzydkie, no i po pewnym momencie nauczycielka wchodzi i mówi, aha to Marek tak puszcza muzykę, no Marku, no to ja mówię, że to nie ja, tylko kolega, no ale któraś koleżanka mówi, no to oddajcie mu te głośniki, w sensie mi, no i mnie oddali, ale nie wiem czy tam nauczycielka, nie wiem czy ten kolega coś dostał za puszczanie takiej brzydkiej muzyki, nie pamiętam, ale no w każdym razie taka sytuacja była z mojej szkoły, to dodam, że to była szkoła dla widzących, ja byłem jedyny w klasie niewidomy.

Poprzednia 4 / 5 Następna