Jadłam kiedyś w restauracji indyjskiej kulki z ziemniaków z "twarogiem" w orientalnym sosie. Samo w sobie nie brzmi jakoś egzotycznie, ale "twaróg" jest otrzymywany poprzez dodanie do mleka soku z cytryny a nie poprzez fermentację mleka.
Ślimaczki po burguncku, mięso z bizona na pizzy i jajecznica ze strusich jaj. :) Wszystko u nas w kraju. Camila przypomniała mi jeszcze ciekawą rzecz z Węgier. Z 15 lat temu byłem tam z muzyczną szkołą i dostaliśmy na talerzu babeczki. No babeczki jak babeczki, kształt jak z foremki. Ale ale: one były z ziemniaków, co się okazało dopiero po nadgryzieniu. :) Teraz to się stało bardziej popularne, wtedy to był hiciorek.
Najdziwniejsza potrawa, jaką jadłam nie jest zbyt oryginalna, bo są to cukierki. Wszystko ładnie, pięknie, zapakowane w kolorowe papierki, lecz zamiast być słodkie, jak na cukierki przystało te były słone.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.