Życie codzienne niewidomych

Rodzicem być.

Założony przez tomecki 236 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 9 z 12

#161

To się chyba i tak sprawdza metodą "na palucha". :)
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#162 1 polubienie

Z tym czuciem to różnie bywa. Generalnie często nawet nie trzeba nic nigdzie wkładać, bo z zewnątrz ta pielucha też jest większa. Te granulki od przejmowania płynów dość solidnie się powiększają.

#163 1 polubienie

@Tomecki, dokładnie, z zewnątrz jest to dobrze wyczuwalne, a jak pielucha jest już konkretnie pełna to robi się naprawdę duuuuża.
"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("

#164

Pytanie do Was, niewidomi rodzice:
Jak wychodzicie ze swymi pociechami na spacer?
Jak dziecko umie chodzić, to pół biedy, ale jak radzicie sobie z wózkowiczami?
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#165 1 polubienie

Najpierw wychodziliśmy we trójkę, czyli mąż, córcia i ja i to trwało sobie czas jakiś, później dorobiłam się husty i nosidła. Córcia jeszcze nie siedziała, więc pierwsze było motanie w hustę, później doszło nosidło.
Wydaje mi się, że na obecną chwilę jest to jedyna alternatywa dla wózka, żeby niewidomy rodzic mógł wyjść z niemowlakiem na spacer, no ja nie poważyłabym się wyjść sama z wózkiem.
"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("

#166 1 polubienie

U nas tak samo, ale bez motywu widzącego męża. :d Znam parę, która chodziła z wózkiem ciągniętym za sobą. Nie próbowaliśmy.

#167

A czy ktoś z niewidomych potrafi obcinać maleństwom paznokcie? Ja bym chyba obawiała się ich skaleczyć, bo rączka, w porównaniu z moją, wydaje mi się mikroskopina, nie wspominając o samym paznokciu.

#168 1 polubienie

Dorka pilniczkiem daje radę, ale raczej pod narkozą tj w czasie snu.

#169 1 polubienie

Ja też piłuję paznokietki i uważam, że to dla nich nawet lepiej, a dziecko nie protestuje. Moje pierwsze szybko się przyzwyczaiło, drugie w trakcie :D Choć tej 5-letniej spokojnie mogę już taką maszynką do paznokci obcinać. 8-tygodniowemu synowi nie odważyłabym się rzeczywiście z nożyczkami czy czymś ostrym obcinać.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#170

Offtop został usunięty. Przepraszam niniejszym za opóźnienie. Przy okazji uprzejmie proszę o rozsądne zamieszczanie wpisów, zwłaszcza tych, które mogą wywołać kontrowersje.
Na prawdę będzie lepiej dla wszystkich gdy będziemy się trzymać tematu zwłaszcza w tak poważnych sprawach.

#171

Co prawda nie mam jeszcze doświadczenia z własnymi dziećmi,, jednak najpierw przez x lat pomagając dzieciom w Domu dziecka,, a od 2019r pracując jako wychowawca w Domu Dziecka,, myślę sobie, że opieka dzieckiem, czy to swoim, czy czyimś po niewidomemu, nie jest czymś niewykonalnym. Z dziećmi, na dyżurze wychodzę na podwórko, staram się zajmować im czas jak najbardziej w sposób ciekawy, i zdaję sobie sprawę z tego, że może czasami moim podopiecznym brakuje na moich zmianach, „płaskodruku”, jednak ani razu wciągu 3 lat, żadne z dzieci nie przyszło do mnie z pretensją, że ono chciało by coś porysować, czy malować.
Tak sobie myślę, że bardzo szkoda, że fora eltenowe, raczej tylko niewidomi a nie widzący, bo myślę sobie, że na pytania o proces adopcyjny przez niewidomych rodziców dziecka (także niewidomego), najlepiej mogłaby odpowiedzieć osoba która tym po prostu zajmuje się na co dzień.
Jeśli w swoim „wąziutkim” środowisku tak gaworzymy o tym, jak to jest, jak przebiega, i z czym się to wiąże, że ktoś komuś udziela zgody formalnej na wychowywanie dziecka, to jedynie możemy/cie sobie pogdybać, że to tak, a może inaczej.
Bez kompetencji zawodowych, wypracowanych latami, nie ma mowy o praktyce adopcyjnej, a tylko co najwyżej możemy mówić o teorii adopcji.


#172

@Majkmik Ale nikt nie każe pytać tylko tu; jest Facebook, grupa NNBR, Trzecie Oko i Rodzice Dzieci Niewidomych, czy jakoś tak i tam można zapytać, jeżeli potrzebujemy opinii także osób widzących, ew. ludzi z branży.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#173

Tak Julitko, jest wszystko: cała przestrzeń internetowa, a jednak rozkminy Jakie są zasady ośrodków adopcyjnych? Co dzieje się dzieje z adopcjami"? padło tu, dlatego zauważyć śmiałem że szkoda że tu nie ma nikogo z branży. Bo gdyby był i by zauważył wątek, to może by się ujawnił. Także nie miałem nic złego na myśli pisząc swoją poprzednią myśl.

#174

@Majkmik Nie no, jasne, ja też po prostu tamtą dyskusję potraktowałam jako taką konwersację między kilkoma znajomymi, jakich wiele, a przecież nie w każdej głos może zabrać fachowiec.
Tak sobie gdybamy, porównujemy doświadczenia, wysnuwamy dziwne wnioski, jak to wśród ludzi. :p
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#175


witajcie , ja się strasznie obawiam , bo już za trzy miesiące zostane poraz kolejny mamusią i boję się , że mi odbierą dziecko , gdyż przy wipisie mojego pierwszego dziecka moja mama w szpitalu musiała podpisać taki dokumęt , w którym się zobowiązuje , żeby mi pomuc , podejrzewam , że gdyby moja mama tego nie zrobiła nie dali by mi dziecka , ponieważ jestem niewidoma , robie w tej chwili wszystko , żeby mi nie zabrali tego dziecka , bo niestety wrazie godziny w nie ma kto podpisać tego dokumętu , sprawdzam jakie kolwiek prawo zabraniające osobą niepełno sprawnym wychowywania własnego dziecka , niestety , do tej pory nic nie znalazłam , nawet będę kontaktowała się z prawnikiem i nie poddam się

#176

Takowego prawa nie ma, jednak z drugiej strony prawa do zostawienia nas w spokoju chyba również nie ma. Obawiam się, że najważniejsza tu zawsze jest ta pewność siebie. Trzeba im w jakiś sposób udowodnić, że dajesz sobie świetnie radę, a w ogóle prosze mnie w spokoju zostawić, bo będę gryźć!

#177


ja jutro mam rozmowe tel. z prawnikiem chce się zabezpieczyć w tej sprawie wrazie godziny w. dziś udało mi się porozmawiać z siostrą zakonną z domu samotnej matki i mamy się spotkać , chce mi pomóc, w tej sprawie

#178

Pytanie, moim zdaniem, powinno być zadane trochę inaczej. A mianowicie, czy jest jakieś prawo, które w jakiejś sytuacji nakazuje lekarzowi zabranie dziecka i jeśli tak, to jak jest ono sformowane. Zakładam, że takie prawo jest, żeby zabezpieczyć dziecko w sytuacji kiedy mamusia jest pod wpływem alkoholu lub narkotyków, bo takie sytuacje się zdarzają, natomiast pytanie czy z tego samego przepisu można wywnioskować, że osoba niewidoma też jest w jakimś stopniu zagrożeniem dla dziecka czy coś w ten deseń. Wszystko moim zdaniem zależy od konstrukcji tego przepisu i dosłowności lub ogólności w jaki został on napisany, bo dopiero później można ten przepis interpretować.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

#179

Przepisy to jedno, są oczywiście istotne, ale ich opanowanie nie zapewni gwarancji pozostawienia dziecka przy matce. Należy nauczyć się opieki nad noworodkiem, żeby personel szpitala nie miał wątpliwości, że rodzic potrafi zajmować się dzieckiem.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.

#180 1 polubienie

O ile wiem, to koleżanka ma nieciekawą sytuację, skoro jedno już jej zabrali, a do tego sama pisze, że zamierza się zwrócić o pomoc do domu samotnej matki. Co za tym idzie, jeśli się uprą, że stwarza zagrożenie, mają już czym się wytrzeć. Może rodzić w innym szpitalu na początek? Tam, gdzie już ktoś ma dobre doświadczenia jako niewidoma matka, a najlepiej kilka takich osób.