Życie codzienne niewidomych

Rodzicem być.

Założony przez tomecki 236 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 8 z 12

#141

Nie. Raczej mówiło się, że nasza wada nie jest genetyczna, ale oczywiście dopuszczaliśmy taką możliwość. Domyślam się jednak, że pytanie należy rozumieć szerzej tj. czy w razie takiej wiedzy zdecydowalibyśmy się na dziecko. Trudno powiedzieć, ale możliwe, że tak.

#142

Rozumiem, tak, pytanie dotyczyło właśnie tej kwestii.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.

#143

Julitka, jacy farciarze, brajla będą musieli uczyć, bo nikt dziecka nie nauczy;D
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#144

Chodzi mi o to, że nie będą zmuszeni do uczenia dziecka alfabetu, którego siłą rzeczy nie znają i poznać nie mogą.
--Cytat (balteam):
Julitka, jacy farciarze, brajla będą musieli uczyć, bo nikt dziecka nie nauczy;D

--Koniec cytatu
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#145

no wiem, wiem hehe.
Chociaż też tak źle z tym nie jest u niewidomych, bo takich rzeczy sporo uczą w żłobku, przeszkolu, szkole, mówię o kolorach, literach i wszystkim wzrokowym.
no i niektórzy niewidomi znają literki czarnodrukowe i bawią się z dzieźmi wypukłymi.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#146

Niestety z własnego doświadczenia wiem, że najwięcej w tej materii uczą jednak rodzice.
--Cytat (balteam):
no wiem, wiem hehe.
Chociaż też tak źle z tym nie jest u niewidomych, bo takich rzeczy sporo uczą w żłobku, przeszkolu, szkole, mówię o kolorach, literach i wszystkim wzrokowym.
no i niektórzy niewidomi znają literki czarnodrukowe i bawią się z dzieźmi wypukłymi.

--Koniec cytatu
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#147 1 polubienie

I tu muszę zgodzić się z Julitką, choć rzeczwiście znając czarnodrukowe litery może być łatwiej. Moja córka ma takie puzzle piankowe z literami, więc mogłam jej pokazać i wyjaśnić jak dana litera się nazywa. Za jakiś czas myślę o kupieniu tablicy magnetycznej z literami i to też będzie fajna forma do zapoznania dziecka z alfabetem.
"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("

#148

No ja się zgodzę, że trudniej, ale Monika niech się wypowiada, z tego co wiem to sobie radzi właśnie przez literki wypukłe, kolory też zna, więc zabawkami dostępnymi też dla niewidomych nadrabia, czyli dźwiękowymi.
Problem pewnie jest większy u niewidomych, którzy mają dziecko z problemami jakimiś w nauce, bo czytać dziecka nie nauczymy za bardzo, ale jakoś je wspierać też można przecież. No i ewentualnie jakieś prace domowe razem z rówieśnikami, nie wiem na ile teraz jeszcze to jest realne, bo raczej każdy sam robi;P
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#149

Kochani, a czy rodziny były przy Was w tych pierwszych dniach?
Nie chodzi mi o wsparcie w sensie generalnym, tylko o stały kontakt i pomoc przy dziecku, np. zamieszkanie na kilka dni/tygodni.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#150 1 polubienie

Moim zdaniem w dzisiejszych czasach nauka kolorów, to absolutnie żaden problem. Moje dziecko nauczyło się ich bardzo szybko z youtube, gdzie jest takie mnóstwo filmików edukacyjnych, z kolorami, literami, liczbami, owocami, warzywami, że naprawdę brak wzroku u rodziców nie jest problemem i nie, już od razu mówię, moje dziecko nie wisi godzinami na telefonie i nie, nie daję jej telefonu, żeby mieć od niej spokój. To, że trawa jest zielona, niebo może być niebieskie, śnieg biały, mleko białe wiem już od dawna, dla swojej wygody zawsze uczyłam się takich rzeczy na pamięć, więc z tym też nie ma problemu. Przede wszystkim jednak uważam, że zarówno pisać, jak i czytać czy rozpoznawać kolory wiele dzieci uczy się w szkole i nie dam się przekonać, że to za późno. Większość chodzi jeszcze do przedszkola czy żłobka, ma dziadków czy przyjaciół rodziny. Czasem mi się wydaje, że Ci, którzy widzą w wielu rzeczach problem, jeśli chodzi o niewidomych rodziców zakładają, że będą oni odizolowani, z dzieckiem, które będą uczyć wszystkiego do jego 80-dziesiątki gdzieś na pustyni. Może i dziecko będzie czytało wolniej, może i nie poćwiczy pisania w domu, ale 1. znam mnóstwo widzących rodziców, którzy nigdy nie pomagają dzieciomw odrabianiu zadań domowych, 2. do 18-nastki raczej nauczy się pisać i czytać.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#151 1 polubienie

Papierku, być może umknął Ci fragment, w którym pisałam o tych, którzy się boją, lub mało wierzą w siebie. Napisałam tam, że uważam, że jeśli ktoś tylko się obawia, bo nie miał doświadczenia, albo mało wierzy w siebie, to o ile jest osobą normalnie myślącą, to zdaje sobie sprawę, co nim/nią kieruje i jeśli naprawdę chce mieć potomstwo pokona tego typu bariery poprzez pytanie, dowiadywanie się, obserwowanie i tak dalej. Uważam, że 80% niewidomych rodziców, zanim zdecydowało się na dziecko, miało swoje obawy i niepokoje, co uważam za zupełnie normalne, a jednak jakoś sobie z nimi poradzili i są dobrymi, troskliwymi i kochającymi rodzicami. Jeśli jednak ktoś stanowczo uważa, że sobie nie poradzi, albo się nie nadaje i nie chce mieć dzieci, to jego prawo i niech się tego trzyma. Bo oczywiście są osoby, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa naprawdę byliby dobrymi rodzicami, ale z im tylko znanych powodów, nikt się o tym nigdy nie przekona.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#152 1 polubienie


Julitko, nie wiem czy to w tym wątku pisał Tomecki, ale ja miałam podobną sytuację, do Dorki, tj. próbowałam karmić piersią, ale Ella nie chciała ssać i bardzo szybko pielęgniarka uznała, że "na razie" lepiej będzie podać jej mleko modyfikowane, żeby nie była głodna. Gdybym miała ten rozum, co teraz, chyba bardziej bym o to zawalczyła. Ale byłam po cesarce, którą ciężko przeszłam, to było moje pierwsze dziecko i wierzyłam pielęgniarkom. Dzisiaj wiem, że to im było "najlepiej" podać dziecku mleko modyfikowane. Oczywiście, że jeśli dziecko ma do wyboru sutek, z którego musi się nauczyć pić, a jest niecierpliwe, albo butelkę, z której praktycznie samo leci, wybierze butelkę. Udało mi się wywalczyć tyle, że odciągałam mleko laktatorem i podawałam jej własne przez smoczek. Nie miałam jednak siły na tę zabawę dłużej, niż 4 miesiące i choć żałuję, od 4 miesiąca Ella piła już mleko modyfikowane.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#153 1 polubienie

Czemu Julitko uważasz, że niewidomi siłą rzeczy nie znają alfabetu i poznać nie mogą? Może to jakiś problem nowej generacji, ale sporo moich znajomych zna cały alfabet, pisze, krzywo, koślawo, ale rozpoznawalnie i rozpoznaje bez problemu litery tłoczone czy wypukłe, więc trochę więcej optymizmu :D
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#154

Chodzi mi raczej o to, że nie poznają go w takim stopniu, jak osoby widzące.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#155

ja nie znam alfabetu
po co mi sygnatura?

#156

Podziękuj Laskom Papierku. A tak serio to to jest faktycznie ból naszej generacji.

#157

laskom? Laski próbowały mnie chociaż podpisu nauczyć. :P
po co mi sygnatura?

#158 1 polubienie

Pojawiło sie słowo klucz: próbowały :P xd

#159

Ja z następującym pytaniem: jakie macie sposoby, żeby zweryfikować, czy pielucha jest jeszcze czysta, czy już do zmiany? Nawiasem mówiąc, zdarzało mi się rozmawiać z widzącymi, którzy wątpią w jakiekolwiek możliwości / umiejętności niewidomych w zakresie przewijania dzieci.
"Dziś robota nie jest w cenie, dzisiaj liczy się myślenie."

#160

Nie jestem rodzicem, ale wydaję mi się, że to przecież po prostu czuć.