Pewnie dużo też zależy na kogo się trafi. Miałam na studiach wykłady z kobietą, która pracuje w pomocy społecznej i sama mówiła, że gdy lata temu rozpoczynała pracę, to sporo dzieci odebrała rodzinom, bo - jak sama mówiła - wtedy wydawało się jej, że tak trzeba, że nie ma innego wyjścia i dopiero po pewnym czasie doszła do wniosku, że nie jest to jedyne rozwiązanie, lecz jest ostateczne, a po drodze są inne środki zaradcze, które trzeba wykorzystać.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
W dużej mierze to ode mnie jako rodzica zależy jakie będą dzieci i dzieci to nie bachory, bo człowiek jest dobry, bo go Pan Bóg stworzył. Postawa dziecka zależy w dużej mierze od tego jaką mam z nim relacje i czego Go nauczę.
No z tymi bachorami to uważałabym raczej, nie jest to miłe określenie.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Paulina Buczyńska, mimoże apsolutnie nie popieram tego co mówisz to dziękuję ci za twoją nadwyraz szczerą opinię. Zawsze lepsze to niż zrobić sobie przypadkiem dziecko, a później tego żałować i podejmować złe decyzje świadomie bardziej, lub mniej. Dziecko to nie przedmiot, nie piepszona zabawka. To nie jakiś tam robot, czy plastikowa lalka. Ma duszę jak wy, czuje i rozumie. Patrzy na was i kalkuluje, więc za nim zdecydujesz się mieć swoje własne- przemyśl to dokładnie czy jesteś- właśnie odpowiednią osobą na to stanowisko. Przemyśl to na prawdę dokładnie, bo czasem ciężka jest cena jaką płaci dziecko, za twoją głupotę, twój brak rodzicielstwa.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Cytat jakiś taki znajomy, obstawiam Karambę albo Liroya, ale raczej tego pierwszego.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Paulina, pojechałaś ostro, trochę delikatniej na drugi raz. A mój chrześniak za chwilkę będzie miał 2latka, wszędzie go pełno :D Z chrześnicą łatwiej, bo 4latka, to już się dogadać można. Jak widzi, że gdzieś idę, to za rękę mnie bierze i mówi, że mnie zaprowadzi :D Wydaje mi się, że dzieciaki jakoś wyczówają, że mamy jakąś dysfunkcję i nie mają z tym problemu, Kiedyś 3letnia Basia narysowała coś kretką. Po wyjaśnieniu, że mam chore oczka i że nie zobaczę, próbowała mi z ciastoliny obrazek zrobić. Słodkie :D
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Nie- tego drugiego. - Liroy - Ciemna strona rodzicielstwa. Tego pierwszego nie słucham i raczej nie znam jego tekstów. --Cytat (Kat): Cytat jakiś taki znajomy, obstawiam Karambę albo Liroya, ale raczej tego pierwszego.
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Co do wszelkich kłótni rodzeństw- ta tendencja nasila się głównie u nastolatków, chociaż znałem przypadki, gdzie dzieci od małego średnio się dogadywały. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej takie kłótnie są na linji siostra brat. W wieku dorosłym, albo się to unormuje do bardzo dobrego kontaktu, albo do całkowitego zerwania kontaktu obu stron.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Dzieci raczej bez powodu nie płaczą, a dla niemowląt płacz to jedyna dostępna forma komunikacji, więc ten... Bez komentarza pozostawię. Co do kilkulatków, no cóż... One nie potrafią jeszcze okazywać emocji w taki sposób jak dorośli, więc eksponują je jak potrafią, poza tym nie spotkałam jeszcze dorosłego, którego niekorzystna dla niego decyzja bądź inna sytuacja nie doprowadziłaby do łez chociaż raz w życiu, więc skoro dorosły może się popłakać z bezradności to dziecko również, a zadaniem nas - tych dorosłych - jest nauczenie dziecka rozumieć negatywne emocje i umieć sobie z nimi poradzić.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
A ja jeszcze dodam, że hormony w ciąży, a zwłaszcza tóż po porodzie są w stanie zdziałać rzeczy niesamowite. Przy czym ani ja, ani moja Dorka tak do końca w to nie wierzyliśmy, w dodatku uważam się za osobę nie podlegającą jakoś zbytnio emocjom, a jednak... Własne dziecko potrafi zmienić myślenie w stopniu niesamowitym!
Dzieci mają po prostu nieco zaszyfrowany kod, a naszym zadaniem jest go rozpracowywać, co da efekt w postaci komfortu obu stron. No, do pewnego momentu płacze i krzyki to jedyna możliwość komunikacji dziecka z dorosłymi. No i, jak by nie było, kiedyś każdy z nas dziś tu piszących, był takim dzieciątkiem malutkim. Ja podobno wyłam i piszczałam straasznie :D
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Pełna zgoda- co ciekawe mój bratanek praktycznie w ogóle nie płakał. Gdy go np- coś bolało to tylko mówił w charakterystyczny sposób- a. Po za tym- jeśli sobie wychowasz, że dziecko będzie płakać tylko dlatego że nie chcesz mu kupić nowej zabawki to twój problem. To faktycznie można nazwać płaczem bez powodu. Niemowlęta raczej bez powodu nie płaczą. Z każdym dzieckiem trzeba rozmawiać- wiele rozmawiać. --Cytat (sanklip): Dzieci mają po prostu nieco zaszyfrowany kod, a naszym zadaniem jest go rozpracowywać, co da efekt w postaci komfortu obu stron. No, do pewnego momentu płacze i krzyki to jedyna możliwość komunikacji dziecka z dorosłymi. No i, jak by nie było, kiedyś każdy z nas dziś tu piszących, był takim dzieciątkiem malutkim. Ja podobno wyłam i piszczałam straasznie :D
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Tomecki, bardzo mnie zaciekawiła kwestia hormonów, którą poruszyłeś kilka postów temu. Mógłbyś to rozwinąć i podać parę przykładów na to, w jaki sposób hormony zmieniają myślenie i jak to może nam pomóc w tym byciu rodzicem z dysfunkcją wzroku?
"Dziś robota nie jest w cenie, dzisiaj liczy się myślenie."
Ano na przykłąd jeszcze jakieś pół minuty przed porodem Dorka była mega zmęczona i nie wyobrażała sobie, że jeszcze będzie w stanie po wszystkim zrobić cokolwiek. Gdy tylko pojawiło się dziecko, nagle okazało się, że tony węgla może nie przerzuci, ale zająć się dzieckiem przez czas dłuższy, jak najbardziej.