Życie codzienne niewidomych

Rodzicem być.

Założony przez tomecki 236 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 2 z 12

#21 1 polubienie

A jak radzicie sobie z przewijaniem i ubieraniem?
Spokojnie daje się ubrać,
czy raczej ucieka?
Mam chrześniaka - 20miesięcy
i staram się na tyle,
na ile pozwala mi czas i możliwości opiekować się nim.
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#22 1 polubienie

Próbuje jakby uciekać, chociaż jest to bardziej próba wykonywania ulubionej czynności tj. bujanie się na czworakach w przód i w tył. Można sobie z tym poradzić jak najbardziej, ale czasem duuużo razy próbuje w czasie jednego przewijania. Najgorzej jest przy dużej potrzebie, bo łatwo moze się ubrudzić, a wtedy to już grubsza sprawa.

#23

A no właśnie, bujanie. Jak macie zamiar poradzić sobie z oduczaniem jej niewidomkowych zwyczajów typu kiwanie?

#24

Jeszce nie wiadomo ile tego i czy w ogóle będzie. W tym wieku bujanie jest jak najbardziej ok.
Jedna z teorii na temat kiwania mówi, ze to jest taki ersac ruchu. Niewidomi przeważnie znacznie mniej biegają, skaczą i generalnie ruchowo szaleją, a energia jest i trzeba to rozładować. Myślimy nad zabawkami, które pomogą to jakoś rozładować. Różne mini trampolinki, piłki, skoczki i inne takie coby Martynka mogła mieć ruch i nie musieć się nienaturalnie kiwać.

#25

skoczki? A TO JAKI JEST RODZAJ ZABAWKY?

#26

Można też pomyśleć o koniku na biegunach. Fajny jest też taki jakby klockowy labirynt 3D, gdzie klocki są na takich drutach i na nich jeżdżą. Ja np. mnustwo czasu potrafiłam spędzić w wanience napełnionej fasolą... :)
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#27

wau klockowy labirint eeextraaaaaa szkoda ze tylko dla dziecy:D

#28

Tzn. to nie jest do końca labirynt - jest taka konstrukcja z grubych drutów metalowych i na tych drutach są "nadziane" klocki drewniane lub plastikowe w różnych kształtach, które mogą jeździć po tych drutach w różnych kierunkach (nie tylko w poziomie), w zależności od układu drutów. Zabawka stara jak świat - miałam ją, jak byłam mała.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#29

waaaaaau ja sie chce przeniesc do jakiegos pokoju dzieciecegooooooo.
no normalnie bym sie chetnie pobawilam.

#30

Też kiedyś miałem coś podobnego. ;) Faktycznie zająć potrafi.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#31 1 polubienie

Taka refleksja offtopowa... Bycie rodzicem ma jedną fajną zaletę: bezkarnie można się samemu pobawić i poczytać książki dla dzieci i nikt się z tego nie będzie śmiał

#32

eeee zuzler ta twoja reakcja o beskarnosci bawienia sie to faajne:D

#33 1 polubienie

Jeszcze niełatwa kwestia - maluch wkłada wszystko do buzi. Sądzę, że dla rodziców niewidomych to nie lada wyzwanie..
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#34

A ja też mam pytanie jeszcze jedno. Wiem jak tę kwestię rozwiązywali inni niewidomi albo jak ja bym to spróbowała zrobić. Ale Wy jak ją bierzecie na spacery? W sensie jakiś wózek, nosidło czy co?...

#35

wau zuzler ciekawe pytanie zadalas, ja bym na ot niewpadlam, ale interesuje mnie to.

#36 1 polubienie

Jeśli jesteśmy sami to nosidło. Z kimś, wózek.
Co do wkładania do buzi, jeszce nie chodzi, a teren wokół niej jesteśmy w stanie oczyścić z rzeczy do tego nieprzystosowanych.

#37

Ale jak to wygląda, w sensie jak z tym wózkiem dajecie radę i ze sobą?

#38

Czy to ten ktoś jeszcze prowadzi?

#39

Z kimś tj. widzącym. Wtedy ten ktoś jest koniem pociągowym. :d

#40

Oczywiśćie tylko wtedy, gdy ten ktoś będzie tego chciał. Jeśli nie to nosidło.