Na blogu zamieściłem wpis z prośbą o pytania dotyczące tego, jak to jest być niewidomymi rodzicami. W komentarzach padłą sugestia stworzenia podobnego wątku, co niniejszym czynię. Mamy dziesięciomiesięczną córeczkę, nota bene również niewidomą i, było nie było, jakieś doświadczenie rodzicielskie nam rośnie. O ile wiem, często niewidome pary bardzo się zastanawiają czy to w ogóle możliwe, jak to ogarnąć i takie tam. Nasza Martynka, pomimo raczej niewielkiej pomocy ze strony widzących ma się dobrze, nie choruje, rozwija się jak trzeba i generalnie wychodzi na to, że jak do tej pory test z mamienia i tacenia przechodzimy raczej dobrze. Nie jesteśmy tutaj jedynymi niewidomymi rodzicami dlatego proponuję dyskusję na forum a propos wszelkich pytań, problemów, wątpliwości itd.
Raczkować umie, ale nie chce / boi się. Chodzić, jeszcze nie chodzi, ale czasem, jak jej się chce to stoi trzymana za rączki, chociaż sama nie wstaje. W ogóle z tym to ponoć u niewidomych dzieci jest ciężko. Do nas przychodzi pani z Tęczy i któegoś dnia stwierdziła, że przez trzydzieści lat pracy, tylko raz widziała niewidome dziecko, które raczkowało i chodziło wg. szablonu.
Dlatego właśnie o to pytałam. Tzn. powody były 2: Jeden już wymieniony, ale chciałabym poznać też doświadczenia rodziców, których dzieciaki już to umieją - jak się tego nauczyły i jak rodzice kontrolują je w tym nowym stadium. Cóż, to jeszcze przed Wami. Good luck, bo wtedy to się zacznie (wiem z autopsji)! :d A powiedz proszę, jak z karmieniem? Była karmiona piersią?
PS. Jeżeli pozwolisz, to mała będzie dla mnie wdzięcznym obiektem obserwacji, ponieważ osobiście interesuję się przyswajaniem języka przez osoby niewidome, co z lingwistycznego na nasze oznacza po prostu proces nauki mowy. Chodzi mi o różnice względem dzieci widzących. Ale to taki offtop. :)
Mam kupla bardzo słabowidzącego. Zostawiła go żona z małym dzieckiem. Aktualnie chłopiec ma 9 lat i ma się zupełnie dobrze. Rozwija się prawidłowo, ma takie zainteresowania jak jego ruwieśnicy, nie choruje i jest generalnie grzeczny, jednak gdy był młodszy był totalnym rozrabiakom i wszędzie go było pełno. Czasem wykorzystywał to, że tata nie widzi i robił mu na złość, ale sam widziałem jak kilka razy się przeliczył i za swoje zachowanie został ukarany. Mój przyjaciel totalnie niewidomy ma rocznego synka i z nim też wszystko w porządku. I co to znaczy, że mowa dzieci niewidomych inaczej się rozwija niż u normalnych?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Mogę przytoczyć Ci wiele przykładów. Generalnie dzieci niewidome najpierw uczą się słów, których używają wyłącznie w konkretnym, danym kontekście. Ze względu na ich niepełnosprawność nauka pojęć abstrakcyjnych, a także odnoszenia konkretnego słowa (np. pies) do różnych obiektów/istot żywych następuje później niż w przypadku dzieci widzących. Co więcej, dzieci niewidome bardziej koncentrują się na akcjach i czynnościach, dotyczących ich samych, w przeciwieństwie do ich rówieśników. Na poziomie morfologii, składni i innych czynników występują także pewne różnice. Jeżeli chcesz, to przypomnę sobie odnalezione przez siebie informacje na ten temat lub prześlę Ci niewielki research paper, który zrobiłam w tamtym roku. Nie jest on bardzo szczegółowy, ale wiele rzeczy jest w nim opisane. Jest on oczywiście po angielsku. Nie sądzę jednak, by była to rozmowa na ten wątek.
Owszem, ale po pierwsze... Ty nie jesteś wszyscy, a po drugie nie oznacza to, że byłeś w tym wypadku dzieckiem szablonowym. Możesz wpisać sobie w Google The L1/first language Acquisition of Blind/Visually impaired children i znajdziesz je, a mój Research Paper Ci wyślę.
Generalnie z dokarmianiem trzeba cholernie uważać, bo bardzo szybko dziecko może stwierdzić, że nie będzie się wysilać i czeka na butlę, a tu niestety trzeba było, bo za mało jadłą no i tak to się rozwaliło.
This site uses cookies to enhance your experience.