Życie codzienne niewidomych

Rodzicem być.

Założony przez tomecki 236 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 11 z 12

#201

To, że do jednej czy dwóch osób się dopiepszyli nie znaczy, że do każdego. Takie sytuacje mogą się zdarzyć też w śród pełnosprawnych.
-- (teletubis):
Ja się tak zastanawiam czemu jest tak że Jednym niewidomym dziecko dadzą, A inni tak jak Gabi mają problemy. Przeciesz z tego co słyszałam od osób widzących one też przy pierwszym dziecku kożystają ze szkoły rodzenia i pomocy rodziny.

--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#202

Owszem, jednak niestety wśród niewidomych takie rzeczy zdarzają się znacznie częściej. Wynika to niestety z tego, że większość ludzi postrzega niewidomych jako praktycznie niesamodzielnych.

#203

ja z samym prowadzeniem ciąży przez ginekologa nie miałam problemu. nigdy nie spotkałam się z niechęcią, albo z przykrymi komentarzami.

#204

O to chyba jeszcze pytania nie było. Tomecki, gdy zacznie się wychodzenie na spacerki, place zabaw, parki itp. jak macie zamiar sobie poradzić? Macie jakiś wymyślony patent, jak ogarnąć dwoje?

#205 2 polubienia

Nie jest to jakoś skomplikowane. W wakacje dość często opiekowałam się moją gwiazdą i jej koleżanką. Jeśli dzieci bawią się razem to w zasadzie tak, jakby pilnowało się jednego, bo nie trzeba być w dwóch miejscach na raz.
A jeszcze jak trafimy na taki moment, gdzie plac zabaw jest niemal opustoszały, co czasem się zdarza, to już w ogóle jest spoko, bo jesteśmy w stanie obie pociechy usłyszeć. Trudniej się robi, gdy na placu jest pełno dzieciarni. Jeśli mamy np. takie dzieciaki do 4 lat to nie ma wyjścia jak łazić za nimi, jeśli nie chce się być zdanym na innych rodziców, no, ale znowu pojawia się problem, gdy każde chce się bawić gdzie indziej.
"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("

#206 13 polubień

Witajcie,
Ja również jestem rodzicem i to z dość długim stażem, bo moja córa za parę dni kończy 14 lat.
Na pewno w wielu kwestiach było mi łatwiej, bo moja żona widzi, ale nie było też tak, że tylko ona zajmowała się wszystkim a ja niczym.
Zanim jednak urodziła się Daria też wychodziłem z założenia, że ja się do posiadania dzieci nie nadaję i choć te mnie zawsze lubiły, to takim dzieciakami zajmowałem się tylko na chwilę.
Zanim jednak doszło do szczęśliwego rozwiązania dostałem przysłowiową szkołę życia, ponieważ okazało się, że ciąża jest zagrożona i żona musiała większość ciąży leżeć.

Musiałem robić wszystko, czego nie robiłem wcale, albo robiłem od czasu do czasu.
Po urodzeniu się Darii też nie do końca wierzyłem, że ja mogę się nią poprawnie zająć i takie tam, ale na szczęście moja żona goniła mnie do wszystkiego, do czego mogła.
Gdy Daria miała jakieś 4 lata zmieniliśmy miejsce zamieszkania i całego otoczenia miałem nauczyć się od zera.
Dzięki temu znam wszystkie zakamarki, dziwne przejścia o placah zabaw nie wspomnę.
To takie challenge'e były. A teraz pójdziemy tu i pokażemy tacie niwą drogę, a może tata się zgubi a jak się zgubi, to czy się znajdzie.
I to ja oganiałem place zabaw, z przedszkola wyjście zajmowało nam jakieś półtorej godziny, bo karuzela, zjeżdżalnia itp.
Z rysowaniem też było fajnie, bo Daria brała moją rękę, tłumaczyła jaki kolor ma kredka i co można ją narysować.
Do dziś nie ogarniam pomocy w odrabianiu lekcji.
A teraz? Za chwilę Daria skończy 14 lat i usłyszałem jakiś czas temu od niej taki komplement, że jestem jej BFF.
Trochę mam problem, jak chcę coś na niej wymóc, ponieważ wychowywałem ją w relacji partnerskiej, ale cóż nie można mieć wszystkiego.
I na koniec do tych, którzy się boją, lub mają inne obawy. Człowiek sam niema po jęcia o tym, ile jest w stanie zrobić, pokonać do puki nie musi.
Tylko ktoś nie spełna rozumu się nie boi.

#207 1 polubienie

Z dwójką jest po prostu jeszcze ciekawiej.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#208

Co to jest bff?
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#209

Chyba best friend for ever. :-)
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano."
Cormac McCarthy, "Droga"

#210

A dzięki!
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#212

Zapytaj mnie coś jeszcze, też Ci rzucę linkiem :P
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#213 1 polubienie

Jak ci minął dzień?

#215

Trafiony zatopiony.

#216

hehehe
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#218

A ja mam kilka rozkmin jeszcze:

1. Skąd wiecie,
że dzieciątko ma zaczerwienione okolice pieluszkowe?
I że tak jest faktycznie?
Pytanie o tyle zasadne,
że znam pewną 4letnią panienkę,
która doskonale potrafi symulować,
że ją tam boli.
I czy bezwzrokowo da się określić stan faktyczny tego?


2. Jak czyścicie czyściliście maluchom nos?
Przy aspiratorze ustnym wiadomo, kiedy przestać odsysać,
bo to czuć.
A przy tych innych rodzajach?
One mają zbiorniki przezroczyste,
i osoba widząca widzi po prostu,
że już nic do nich nie wpada.
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#219

MOja rodzicielka się zastanawiała kiedyś co się dzieje, gdy np. dziecku wpadnie coś do oka.
Jej zdaniem osoba niewidoma nie jest w stanie sobie z tym poradzić, bo przede wszystkim tego nie zauważy, a nawet jak już ogarnie co się stało, to nie będzie w stanie tego wyciągnąć.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#220

MOżna by próbować językiem.