No i tu wchodzimy w dyskusję o wyższości świąt jednych nad drugimi. Jeden twierdzi, że VO to mistrzostwo inny uparcie utrzymuje, że CSR puki co nie ma sobie równych. W przypadku Iphone albo godzisz się na to, co oferuje producent albo do widzenia. Nie ma żadnej możliwości stworzenia jakiejkolwiek alternatywy, a jak wiadomo, brak konkurencji to dość dobra droga do zlania tematu dokładnie, bo skoro nie ma po co ulepszać to i na cholerę to robić? CSR dysponuje chociażby możliwością tworzenia makr, przyporządkowywania gestów do klikania w konkretne przyciski, personalizacji menu, wyboru niezależnego syntezatora od systemu, dzielenie się z innymi skryptami, schematami gestów, tematami dźwiękowymi itd. Zapewne większości użytkowników nie jest to potrzebne, ale w przypadku Iphone nie masz nawet takiej możliwości gdybyś chciał.
Zostaje jeszcze kwestia monopolu samego Apple. Wiadomo nie od dziś, że korporacjom nie zawsze na rękę jest to samo, co użytkownikowi. Jeśli Google zablokuje możliwość wrzucania do sklepu aplikacji jakiemuś developerowi ze względu chociażby na poglądy to teoretycznie ten człowiek może pisać aplikacje i rozpowszechniać je inną drogą. Jeśli Apple kiedyś wpadnie na pomysł, że np. ludzi otwarcie potępiających coś np. możliwość zawierania małżeństw przez pary homoseksualne odetnie od możliwości publikacji aplikacji to niezależnie od tego, że któraś z nich będzie dla nas świetna, zostaniemy jej pozbawieni. Z resztą powodów może być bardzo wiele włącznie z tym, że ktoś nie zechce podzielić się patentem z korporacją, bo Apple wolałoby taką funkcjonalność mieć zarezerwowaną dla siebie. Tak po za wszystkim to, co sprawdza się w warunkach amerykańskich, niekoniecznie musi sprawdzić się w Polsce. Taka niby głupia sprawa, ale kwestia udostępnienia nfc do płatności zbliżeniowych. Mamy polskiego operatora tychże BLIK. Na Andku można płacić zbliżeniowo BLIKiem, o ile wiem, na Iphonach nie. Od wszystkiego, co płacisz Apple bierze sobie ułamek dla siebie. Wolisz dać to firmie z Polski? A pocałuj kogo chcesz w co chcesz. Nie ma, a jak się nie podoba to do widzenia.