3 likes
To o czym napisze nie będzie prawdopodobnie żadnym zaskoczeniem, ale uznałem, że uchylę rąbka naszych doświadczeń, jako że często osoby niewidome nie mają szans poznać problematyki od tej nieco bardziej reprezentacyjnej strony. A Ci, którzy mieli, może zechcą dodać coś od siebie.
Jako Zarząd Fundacji dość często pojawiamy się w sytuacjach bardzo oficjalnych / formalnych: na targach, spotkaniach, konferencjach, uroczystych zawarciach umów. To wiąże się dla nas z wieloma trudnościami i ciekawymi obserwacjami.
Po pierwsze, nikt nie spodziewa się od osób niewidomych odpowiedniego stroju. I obserwowaliśmy to w wielu wydaniach, od wyraźnego zaznaczania nam, że taki strój w naszym przypadku nie jest konieczny, po wręcz dezaprobatę z powodu ubrania go.
Tak samo bywało, że osoby, z którymi się spotykaliśmy, same nie ubrały się odpowiednio do rangi wydarzenia. Jeśli podpisuje się z kimś umowę, potem głupio wrzucić zdjęcia, na których jest się w garniturze, a druga strona w jeansach.
Po drugie, oczekiwanie przysłowiowego opiekuna jest wprost proporcjonalne do zbliżenia wydarzenia do naszego środowiska.
Dosłownie, najczęściej pytanie, kto z nami przyjedzie albo kto się nami opiekuje słyszeliśmy na wydarzeniach związanych z tematami tyflo. Tym czasem kiedy druga strona nie ma żadnego doświadczenia z osobami widzącymi, często było dla niej zupełnie naturalne, że niewidomi przyjadą sami. Tak bardzo, że potrafiono nam polecić znalezienie białego samochodu. :D
Po trzecie, to samo dotyczy infantylizacji.
Kiedy występujemy jako Zarząd Fundacji, tykanie, pytanie o przyczynę braku wzroku, kto nam pomaga i tak dalej prawie zawsze pada ze strony rodziców osób niewidomych.
Pamiętam wydarzenie, na którym pierwszego dnia spotykaliśmy się z przedstawicielami urzędów. Były to bardzo merytoryczne, profesjonalne rozmowy.
Drugiego dnia jednak na tym samym wydarzeniu pojawili się rodzice niepełnosprawnych... I w tym momencie, właśnie w tym momencie potraktowano nas jak znacznie młodszych, nawet z uwagą, że, zacytuję, "No ale dobrze, że chociaż macie jakieś zajęcie".
Oczywiście są to tylko nasze obserwacje i może ktoś ma inne.
Pytania, uwagi, własne doświadczenia bardzo mile widziane. :)
Jako Zarząd Fundacji dość często pojawiamy się w sytuacjach bardzo oficjalnych / formalnych: na targach, spotkaniach, konferencjach, uroczystych zawarciach umów. To wiąże się dla nas z wieloma trudnościami i ciekawymi obserwacjami.
Po pierwsze, nikt nie spodziewa się od osób niewidomych odpowiedniego stroju. I obserwowaliśmy to w wielu wydaniach, od wyraźnego zaznaczania nam, że taki strój w naszym przypadku nie jest konieczny, po wręcz dezaprobatę z powodu ubrania go.
Tak samo bywało, że osoby, z którymi się spotykaliśmy, same nie ubrały się odpowiednio do rangi wydarzenia. Jeśli podpisuje się z kimś umowę, potem głupio wrzucić zdjęcia, na których jest się w garniturze, a druga strona w jeansach.
Po drugie, oczekiwanie przysłowiowego opiekuna jest wprost proporcjonalne do zbliżenia wydarzenia do naszego środowiska.
Dosłownie, najczęściej pytanie, kto z nami przyjedzie albo kto się nami opiekuje słyszeliśmy na wydarzeniach związanych z tematami tyflo. Tym czasem kiedy druga strona nie ma żadnego doświadczenia z osobami widzącymi, często było dla niej zupełnie naturalne, że niewidomi przyjadą sami. Tak bardzo, że potrafiono nam polecić znalezienie białego samochodu. :D
Po trzecie, to samo dotyczy infantylizacji.
Kiedy występujemy jako Zarząd Fundacji, tykanie, pytanie o przyczynę braku wzroku, kto nam pomaga i tak dalej prawie zawsze pada ze strony rodziców osób niewidomych.
Pamiętam wydarzenie, na którym pierwszego dnia spotykaliśmy się z przedstawicielami urzędów. Były to bardzo merytoryczne, profesjonalne rozmowy.
Drugiego dnia jednak na tym samym wydarzeniu pojawili się rodzice niepełnosprawnych... I w tym momencie, właśnie w tym momencie potraktowano nas jak znacznie młodszych, nawet z uwagą, że, zacytuję, "No ale dobrze, że chociaż macie jakieś zajęcie".
Oczywiście są to tylko nasze obserwacje i może ktoś ma inne.
Pytania, uwagi, własne doświadczenia bardzo mile widziane. :)