:D To jest internet bezpośrednio z modemu/routera, nie z telefonicznego, kijowego hotspota, co znacznie wpływa na komfort użytkowania owego.
A internet z puszki to sytuacja, gdzie musisz siadać... Np... na parapecie, by złapać zasięg i zdąrzyć chociaż kliknąć komuś słówko na messenger. Tak,, tak było.
-- (Zuzler): Czy to znaczy, że to jest internet wytwarzany albo dostarczany przez człowieka lub mający człowiecze cechy?
--
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Pracowita za mną noc. Migracja serwerów powoli się dokonuje. Przeczytałem trochę poradników odświeżając sobie wiedzę o Debianie, nagrzebałem się w configach ale jest na plus :).
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Rok temu wybrałem internet z T-Mobile bo na domyślnych antenach w routerze chodził najlepiej. Wczoraj pobierałem coś szwagrowi na necie z jego telefonu, Orange tak jak i ja mam mobilnie, i zaskoczenie bo wyciągał do półtora megabajta na sekundę. Wrzuciłem więc swoją kartę 500gb do routera który już od kilku miesięcy ma anteny, bo T-Mobile ostatnio wieczorami chodzi tak, że prawie w ogóle i cały czas mam stabilne 3mb. A i tak niebawem najpewniej zmiana na jeszcze inny net, ale dobrze w końcu ogarniać wszystko bez zawieszania się każdej rzeczy i ładowania po kilka minut.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Dwie rzeczy. Dzisiaj po pracy do samego wieczora, tj. do tej pory, zrobiłem 3 prania, ogarnąłem w sumie dość dokładnie całą chałupkę, odkurzyłem, starłem uprzednio kurze, oczyściłem odpływy w łazience i kuchni z rozkręcaniem tychże, naszykowałem kanaperki do roboty, wyczyściłem klawiaturę, uporządkowałem letnie/ zimowe ubrania, a w dodatku, pod łóżkiem podczas odkurzania odnalazł się mój nieśmiertelny pendrive metalowy, z takim zaokrąglonym oczkiem na breloczek czy co tam. Jak go zgubiłem, bardzo było mi go szkoda, bo żaden inny pen nie był tak niezawodny jak to. Kumpla komputery nim reanimowaliśmy/ stawialiśmy windowsa conajmniej kilkanaście razy, i wszystko szło jak po maśle, o czym można było zapomnieć wykorzystując w tym celu każdy inny pendrive.
Moja nieogarniona ludzkim rozumem potrzeba wszystkiego, co jesienne i zimowe, w tym pierników oraz rogali świętomarcińskich, została chwilowo zaspokojona. Wprawdzie zwykłym rogalem z makiem i bakaliami, ale co mak i bakalie, to mak i bakalie. Laaaast kriiiiiiiismaaaas...
ja natomiast jak mnie dopada jesienna handra, odrazu bym zabrał się za wigilijne pierogi z kapustą mojej babci. Szkoda, że nie udało mi się jej przekonać, żeby stworzyła to dzieło wyjątkowo poza ramami świąt.
Coraz bliżej do spełnienia jednego wieloletniego marzenia. :) Jutro tylko trza się wybrać na drobne zakupy kabli, przejściówek i tego całego tam tałatajstwa. A później albo poczekać na szwagra, albo jak by to tak... Zrobić se sam, tylko nic źle nie podpiąć bo się nie uda i będzie po ptokach. Więcej pewnie za jakiś czas na blogu.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Jutro wykaniam na weekend do miasta, w którym się uczyłem przez ostatnie 2 lata zobaczyć kilku dobrych znajomych i polecieć w gruby balet. Będzie mega! :D