Kiedy ślepy staje się naprawdę ślepy czyli sposób na zimową aurę.
Wróć do W drodze#21 Paulinux
Noo, ja niestety ostatnio zmieniłam na rolla i żałuję
#22 MarOlk
Wiesz, rolka rolce nierówna. Są takie duże kule, średnie rolki i obrotowe ceramiczne, które są takie tyci tyci.
#23 MarOlk
I chyba w takich warunkach warto również bardziej korzystać z nawigacji, nawet opunktować znane trasy, na których w sprzyjających okolicznościach nawigacji nigdy nie odpalamy.
#24 EugeniuszPompiusz
Moim zdaniem, chociaż mówię z perspektywy człowieka ze statyczną końcówką i możliwie nie składaną laską, niestety, żaden roller się nie nada.
na sam śnieg też nie ma jedynej opcji, bo przecież świeżutki mokrutki można metodą na sapera, ale nie przy minus 10 czy minus 14 w nocy, gdzie staje się on mimo wszystko bardziej zespoloną materią.
Jedyne w czym śnieg troszkę paradoksalnie pomaga to tłumi podłoże, przez co mogę nieco efektywniej pracować kierunkowością odbić i echolokacji. ale znowóż, nie ma czym za bardzo nawet puknąć, żeby ten potencjał, mówię głównie o przestrzeniach typu pasaże, ciagłe budynki etc. wykorzystać.
Ograniczam wyjścia, korzystam bardziej niż to mi się podoba z życzliwości sąsiadów czy przechodniów.
Ostatnio to nawet śmietnik przeoczyłem, bo przecież miał na sobie wielką, tłumiącą wszystko czapę białego badziewia, tym samym wykazywał z odległości sygnaturę bliższą omijanym z zasady samochodom niż charakterystyczną dla śmietników.
Powstrzymując zaś rozwój dramy.: Nie rozumiem w ogóle jakby punktu zapalnego, nikt nie biadoli, tymbardziej nie szuka dziury w całym ni guza, śnieg zaś jest, i będzie trza sobie radzić, a wątku z wymianą doświadczeń na ten temat nie ma.
#25 MarOlk
Mam przy siostrze Czeszce ceramiczną końcówkę obrotową, która ma 24 mm, więc jest w sam raz. i jak dla mnie można jej używać jak statycznej. W śnieg też włazi dość nieźle jak na kulkę.
#26 MarOlk
Aa... i zgłaszam patent na pług śnieżny mocowany do psa przewodnika :D
#27 zywek
Właśnie ja się tak zastanawiałęm, jak przewodnik sobie radzi w warunkach śnieżnych.
#28 MarOlk
Psu to chyba wsio ryba, tylko w łapy zimno.
#29 zywek
No a przejścia itd. po czym rozpoznaje?
#30 MarOlk
Jezdnie to raczej mimo wszystko rzadkość by były równo przykryte śniegiem. Owszem, jest breja, bo są solą sypane, ale pasy pewnie jakoś widać, bo całość samochody rozjeżdżają.
#31 balteam
Jak pies przewodnik się nauczy, to podobno na ogół daje radę, ale na początku jest zdezorientowany, przynajmniej niektóre są.
#32 misiek
Tak samo.
-- (MarOlk):
Mam przy siostrze Czeszce ceramiczną końcówkę obrotową, która ma 24 mm, więc jest w sam raz. i jak dla mnie można jej używać jak statycznej. W śnieg też włazi dość nieźle jak na kulkę.
--
#33 misiek
Niestety, ale z tego co mi wiadomo Huskie, Kałkazy i Malamuty nie nadają się na przewodników.
-- (MarOlk):
Aa... i zgłaszam patent na pług śnieżny mocowany do psa przewodnika :D
--
#34 Paulinux
przy siostrze Czeszce ceramiczna końcówka.
Jak to pięknie dykcyjnie wyszło :D
#35 papierek
Powiem tak, dla psa główny problem to sul, co w łapy wchodzi pewnie. I to dla każeo, więc pewnie i rzewodnika
#36 MarOlk
Może chociaż na wierzchowce dadzą się wytresować :P
-- (misiek):
Niestety, ale z tego co mi wiadomo Huskie, Kałkazy i Malamuty nie nadają się na przewodników.
-- (MarOlk):
Aa... i zgłaszam patent na pług śnieżny mocowany do psa przewodnika :D
--
--
#37 misiek
A tu to raczej żadna z wymienionych ras problemów nie powinna robić. Sam jeździłem na Kałkazie za szczeniaka, ale mnie to od zawsze kochały wszystkie psy, nawet te teoretycznie najgorsze bydlaki. Jamniki i Yorki się nie liczą.
#38 Elanor
Końcówkę sobie do laski kupiłam. Taki wielki dysk. Nieźle to po śniegu jedzie i zawsze coś tam ułatwia. Przynajmniej mnie.
Na znanych trasach puszczam przodem psa i każę mu prowadzić. To pies pasterski, więc dobrze odnajduje się w terenie i w większości przypadków dokądś dochodzimy. :)
Do tego opaska echolokacyjna, żeby nie walnąć w coś niespodziewanego i jedziemy. A jak się zgubimy, to nie ma rady, trzeba ludzi pytać.
#39 grzegorzm
Ostatnio zgubiłem się w drodze do śmietnika, a w zasadzie to się nie zgubiłem. Wylazłem o piątej rano wywalić śmieci, żywej duszy oczywiście brak, więc jak wyszedłem i zobaczyłem, że wszyściutko za sypane, krawężników nie widać to zostawiłem te śmieci z boku chodnika, następnie za dzwoniłem po jakimś czasie do Pani, która sprząta na blokach, żeby jak coś je wyniosła, żeby nie było, że ktoś od tak śmieci przed blok wystawia.
#40 MarOlk
Melduję uroczyście, że mimo postępu nauki i techniki śnieg to nadal białe guano utrudniające życie XD