Do babci przybłąkała się jakiś miesiąc temu mała, czarna kotka. Kuzyn nazwał ją puma, bo ponoć przypomina trochę miniaturkę pumy. Skóra i kości, wychudzona niemiłosiernie. Myślałem, że nie wyżyje, ale ją odkarmili. W sumie szwęda się tam sporo kotów, ale tylko ta kociczka jest zsocjalizowana. Reaguje na wołanie, daje się brać na ręce nie używając pazurów przy zabawie, chodzi za ludźmi i cały czas mruczy przy kontakcie z człowiekiem. Przybrała na wadze i ma apetyt. Śpi w kurniku z kurami i chyba zacznie niedługo reagować na cipcipcip, zamiast na kicikici.
Są chyba dwie rasy kotów bez sierści. Wyglądają, jakby były z zamszu. Szczerze, to nie wyobrażam sobie przytulać takiego kota, ale gdybym miała alergię i bardzo kochała koty, tak jak teraz, to pewnie bym się na takiego kota zdecydowała.
Zdarza się, że sierść kota straci miękkość, zrobi się bardziej twarda, oścista. Na rynku jest mnóstwo specyfików, głównie do spożywania, które działają korzystnie na kocią sierść. Jest też pewien sposób, który zadziała na pewno, choć trzeba kota bardzo pilnować, zeby się nie oblizywał. Otóż można sierść kiciusia wysmarować olejem kokosowym. Ten olej bardzo zmiękcza sierść nie tylko kotów, ludzi również. :D