podróże, spacery

Pies a laska

Założony przez Julitka 68 wpisów ostatni wpis 1 rok temu Strona 3 z 4

#41

Transkrypcja

Cześć, odpowiadam troszkę z opóźnieniem, zostałem wyzwany tutaj do odpowiedzi przez Julitkę, co prawda to już mija ponad dwa tygodnie, wszystko jest to spowodowane tym, że nie za bardzo się znam na LTE i na tych powiadomieniach, więc nawet nie wiem, że taki wpis został utworzony. Co do tego, czy z laską, czy bez, oczywiście, że z laską i to bezwzględnie, z kilku powodów, jeden z najważniejszych to to, że oczywiście pies jest istotą żywą i w każdej chwili, tak jak my, może mu się coś złego przytrafić. Czyli na przykład może sobie skaleczyć łapę. Może gdzieś tą łapę mieć przyskrzynioną przez jakieś drzwi w sklepie, czy w tramwaju, czy w pociągu. Może w tramwaju, czy w autobusie ktoś mu łapkę gdzieś niechcący przydepnąć. I wtedy mamy poważny problem, nie mając żadnej laski przy sobie. Czy na przykład pies może się poczuć źle, bo dostanie jakieś... jakieś niestrawności. Czasami coś chwyci nawet na trawniku i my sobie nawet z tego nie zdajemy sprawy, a potem może na przykład mieć jakieś wymioty, czy biegunkę, czy jakieś inne sensacje. Więc dlatego powinniśmy mieć białą laskę przy sobie. A druga sprawa, kiedy idziemy w zatłoczonych miejscach. Lepiej mieć białą laskę, ponieważ... Lepiej mieć białą laskę, ponieważ... ona jest takim widomym znakiem, że jesteśmy niewidomi i jest to, nie ukrywajmy, bardziej oczywisty znak dla ludzi niż pies przewodnik. I jeżeli idziemy w tłumie z psem, a z reguły idziemy, przynajmniej część z nas chodzi dość szybko z psem. No to gdy czasem, a zdarza się, to zderzymy się z kimś, tak bark w bark, albo nie daj Boże, może ktoś się przewróci, no to ta laska ewidentnie nas chroni przed jakąś agresywną reakcją ze strony tej osoby poszkodowanej. Co jeszcze? No i... Na przykład w takich miejscach jak plaża, czy jakiś park, to naprawdę to zatłoczenie jest dość duże i warto z tej laski skorzystać. Trzecia rzecz, to oczywiście chodzenie w mieście i przechodzenie na światłach. Tutaj powinniśmy laski używać za każdym razem. Za każdym razem, to jest dla kierowców znak, który wszyscy rozpoznają. A z psami jest niestety różnie i bywały naprawdę poważne wypadki, więc nie radzę tutaj hojraczyć i robić bohatera z siebie i gdzieś tam chować laski gdzieś do kieszeni i tylko zdawać się na psa. Kolejna rzecz, to taka, że laska jest przedłużeniem naszej ręki. Czyli jakby laską macamy tak samo jak ręką. I możemy w ten sposób na przykład zorientować się, no bo pies nam tego nie przekaże, nie powie nam dlaczego gdzieś zatrzymał. I co jest naprzeciwko nas. Jaki to jest rodzaj przeszkody. Więc w tym momencie, nawet jeżeli mamy laskę schowaną, to możemy ją po prostu rozłożyć i szybko tą laską zlokalizować. Co się dzieje, żeby nasza świadomość sytuacyjna wzrosła. I taka to jest rzecz, jeżeli chodzi o białą laskę. Jeśli chodzi o rodzaj laski. To najlepiej, żeby to była laska sygnalizacyjna. Taka składana z siedmiu części. Wtedy ona jest króciutka. Można ją schować nawet sobie w tylną kieszeń dżinsów. Albo do torebki. Albo w kieszeń kurtki. I bez problemu ona się bardzo szybko, ładnie rozkłada. Tak jak i składa. Więc korzystanie z niej jest bardzo łatwe. Bardzo fajne i przyjemne. Także ja zdecydowanie namawiam wszystkich do tego, żeby jednak tą białą laskę przy sobie mieć.

Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.

#42

Transkrypcja

Jeszcze kilka słów, komentarza co do chodzenia z psem i z laską. A zwłaszcza o tej początkowej fazie, kiedy dostajemy psa. Jeśli to jest nasz pierwszy pies przewodnik, to niestety będziemy mieli z tym bardzo duży problem, żeby odzwyczaić się od laski i zaufać psu. To jest naprawdę wielki problem i wielkie wyzwanie, kiedy całe życie chodzimy z białą laską. Ona nam gwarantuje bezpieczeństwo. Mamy do niej stuprocentowe zaufanie, a poza białą laską tylko do przewodnika w postaci osoby widzącej. I teraz nagle mamy wziąć szorki do lewej ręki i po prostu zdać się na psu. Ja moje pierwsze wrażenie takie, jeśli chodzi o start z pierwszym psem przewodnikiem, to porównałbym do odebrania małemu dziecku łyżki. Jest takie zjawisko, że jak małe dziecko zaczyna stawać na nogi i zaczyna chodzić, to kiedy mu odbierzemy jakiś przedmiot z ręki, ono upada. I ja troszkę się tak czułem, że kiedy dreser mówił, żeby tą laskę schować, miałem wrażenie, że nie jestem w stanie zrobić ani kroku dalej. To znaczy, nie byłem w stanie uwierzyć psu, że on może mi to bezpieczeństwo zagwarantować, że ja nigdzie nie wpadnę, że on ominie przeszkodę i razem ze mną, i że bezpiecznie potrafi mnie poprowadzić. To było bardzo trudne. Oczywiście już z kolejnym psem nie ma takich wrażeń, ale z pierwszym psem na pewno to odczujecie, bo jest to coś, co człowieka absolutnie determinuje. Taka myśl, no przecież to jest zwierzę, przecież to tak naprawdę trudno powiedzieć, żeby myślało takie stworzenie. Więc jak on mnie tutaj ma teraz prowadzić po mieście, po lesie, po jakichś galeriach handlowych, przecież ja na pewno gdzieś wpadnę, albo nie wiem, spadnę ze schodów, czy gdzieś wejdę w jakieś regały. Okazuje się, że nic podobnego, że nic się takiego nie dzieje, ale obawa na początku jest bardzo duża. Więc rzeczywiście trzeba chodzić tak, jak ktoś tutaj słusznie powiedział. Najpierw troszkę po znanym terenie i tę laskę gdzieś sobie odłożyć do kieszeni, nagradzać psa smakołykami, a jednocześnie samemu się przyzwyczajać do psa i powoli zacząć mu ufać. W przypadku pierwszego psa przewodnika jest to niezwykle istotny, ten właśnie etap. Bo już kolejny pies, to mamy ten brak zaufania już za sobą. Już wiemy po prostu, że nic nam nie grozi i że taki pies naprawdę może nas tutaj uchronić i bezpiecznie nas prowadzić. Także to taka tutaj uwaga.

Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.

#43

Transkrypcja

Jeszcze chciałem coś dodać na temat nagradzania psa karmu, czy też smakołykami, bo tutaj taka miała miejsce dyskusja, taka debata miejscami niezbyt przyjemna, no ale też tak bywa czasami. Otóż na całym świecie jest podobnie i tutaj nikt chyba na razie nie zamierza tego zmieniać. To znaczy karma to jest jedno, smakołyki na bazie karmy zrobione i to używa się jeśli chodzi o tresurę psa. Oprócz tego oczywiście lekkie bądź mocniejsze szarpnięcia smyczą, a w przypadku psów raz dominujących, czy też takich właśnie agresywnych, no to też wchodzi w grę oczywiście obroża elektryczna, żeby po prostu ten proces tresury zwyczajnie przyspieszyć. Bo gdybyśmy się tylko zdali na te tak zwane techniki behawioralne, to byśmy takiego psa, przewodnika, no niestety chyba szkolili kilka lat. I tutaj w tym jest rzecz. Labradora oczywiście... W ogóle Retrievera, bo tam jeszcze są Flaty i Goldeny, szkolimy przede wszystkim przez podawanie mu smakołyków w nagrodę za dobrze wykonane zadanie. Ale oczywiście też czasami są szarpnięcia, bo one zwyczajnie muszą być. To potem nam gwarantuje też... Bezpieczeństwo, ponieważ jeżeli taki pies w trakcie treningu wielokrotnie nam wchodzi, znaczy treserowi wchodzi na jezdnię, no to trzeba go skarcić też, tak? I tutaj jeżeli jest taka sytuacja, która zagraża naszemu życiu, no to ten pies musi być skarcony. Nie? Skarcony nie tylko słownie, ale po prostu przez szarpnięcie. I później taki pies raczej będzie unikał takich sytuacji jak właśnie bezmyślne wchodzenie na jezdnię, czy w jakiś innych sytuacjach. Także... To jest... Karma jest tutaj podstawą i smakołyki. No a czasami można psu też oczywiście dać... Pamiętam, że treser na samym początku, kiedy psa otrzymałem, to namawiał mnie, żeby też na przykład pokroić jakąś parówkę i dać po kawałeczku. No żeby taką łapóweczkę zastosować i pies się wtedy bardziej do nas tutaj przyzwyczaja szybciej, tak? Szybciej się przyzwyczaja, przekonuje. Oczywiście trzeba go też wygłaskać, trzeba dużo do niego mówić. I oczywiście takim bardzo pozytywnym tonem. No dużo by opowiadać, ale to jest na inny wątek, prawda?

Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.

#44 1 polubienie

Hej, ja od siedmiu lat jestem z piękną oldenką Izunią. Mieszkam w edinburghu więc niestety nie znam realiów w Polsce, hihi ale mam psa;-)

#45

Akurat u nas od zawsze uczono, że jak masz psa laska w zasadzie niebędzie Ci potrzebna, ale jeśli się będziesz czuć lepiej - możesz mieć w plecaku, ale nie w ręce. bo to psa "zniechęca" do pracy. chociaż;-) jak ma się takie pracoholika jak moja Izka to raczej zniechęcenie jej nie grozi;p za to żebranina o nagródki i owszem. ;-)

#46

@Midek A dlaczego ma zniechęcać?
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#47 Edytowano

@Julitka, nie jestem Midek, ale odpowiem ci co mi m.in. Midek mówił. Pies, który pracuje z tobą i laską, mniej się do tego przykłada, niż jak idziesz z nim bez laski. Nie wiem czy w praktyce jest jakaś różnica, ja niespecjalnie zauważyłem, ale różne osoby mi taką teorię przedstawiały.
Tak czy tak, staram się chodzić coraz więcej bez laski, wygodniej i nie jest mi potrzebna do niczego szczególnego.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#48

A to ciekawe, szliśmy z dziewczyną i psem, znaczy no, kolegą jeszcze jednym i psem na smyczy (przewodnikiem) i jak dziewczę miało laskę na wierzchu to ciągle pies się na Nią oglądał, czy na pewno jest i czy nic się Jej nie dzeje i czy dobrze Jej się idzie :D

#50 1 polubienie

Jak chcecie wpaść pod samochód to nie używajcie laski. Poza tym jeśli pies z powodu przeszkody się zatrzyma to będziecie rękami macać co tam się znajduje? Laska sygnalizacyjna w kieszeni i wyciągamy ją gdy przechodzimy przez ulicę, parking, itd. W Polsce jest zbyt mało psów przewodników i często kierowcy nie mają pojęcia, że osoba trzymająca psa za szorki jest niewidoma. Jeśli pies zatrzyma się i mimo naszych próźb nie idzie dalej, wyciągamy laskę i badamy teren.
Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.

#51

No i co ci ta laska w kieszeni daje przy wpadaniu pod samochód, bo nie rozumiem.
Wszyscy co piszą o nie chodzeniu z laską, domyślnie mają ją w kieszeni albo w plecaku, przynajmniej wszyscy ci, z którymi rozmawiam na grupach i prywatnie.
Ja mam w kieszeni, ale równie dobrze mogę mieć i w plecaku, tam z boku, też ręką sięgniesz, a tych przeszkó aż tyle nie ma żeby wyciągać ją co chwilę, zwłaszcza na w miarę regularnej trasie.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#52

Przepraszam czy ty coś wypiłeś, że nie rozumiesz co napisałem? hehehehe. Sygnalizacyjną laskę masz w kieszeni i wyciągasz ją na każdym przejściu lub parkingu. To jest takie niezrozumiałe?
Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.

#53

no, tak jest jak się czasami odpisuje w locie.
Teraz kierowcy mają obowiązek zwalniaćprzed każdym przejściem, o i mimo, że mamy mało psów, jestm zdziwiony, bo i tak sporo ludzi je rozpoznaje, ale podpytam z ciekawości widzących ludzi co o tym myślą, tak czy tak na znanej trasie, albo na prostej nawet nowej, laski brać nie będę, a precyzyjniej, wyjmować jej przed przejściem, bo w kieszeni lub plecaku będzie na sto procent.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#54 2 polubienia

Ja się zgadzam z Piecbergiem, choć nie z jego stylem wypowiedzi, żeby nie było. Piecberg, sam się zachowujesz, jakbyś coś wypił. Albo jakbyś długo nie pił. :p
Tym niemniej uważam, że jednak poleganie wyłącznie na psie nie jest dobre. Gdybym miała przewodnika, starałabym się nauczyć go pracowac ze mną i z laską.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#55

Nigdy, przenigdy całkowite poleganie na psie nie jest dobre. Pamiętajmy, że to tylko pies, nie człowiek i zawsze mu może coś strzelić do głowy i nieważne jak by był wyuczony. To jest zwierze.
Bo to Polska, nie elegancja Francja. https://www.youtube.com/watch?v=7_OFT0Irn-I

#56 Edytowano

Ale znowu mówimy chyba o dwóch różnych rzeczach, jak idziesz z psem, to i tak polegasz na nim, jeśli nie, to wróć do laski, bo co z tego, że ją w ręku trzymasz, jak nią nic nie sprawdzasz,więc jeśli psu coś odbije to czy masz ją w ręku czy nie, to dużo nie zmienia.
A jeśli pies będzie się trochę nie słuchał, bo np. zobaczy innego psa, to smyczą go przywołasz do porządku.
Jedyny sensowny argument do używania laski to niejasne przepisy i mniejsza rozpoznawalność psa oraz po prostu kogoś preferencje.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#57

Ale jak pies Ci stanie, względnie Ci się wyrwie, a to się zdarza, to musisz mieć laskę w błyskawicznym pogotowiu. Przykład z życia, swoją drogą.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#58

No, ale nikt nie mówi, żeby laski nie mieć w plecaku albo w kieszeni, w kilku krajach na pewno z 95% ludzi chodzi bez laski, ale ma ją w plecaku albo w kieszeni.
Czy odnosi się to tego, że nigdy nie możemy całkowicie ufać psu?
No, mamy uszy i nogi.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#59

Gdy pies wyrwie Ci się na peronie, niewiele Ci dadzą.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#60 1 polubienie

Baltim ludziom brakuje wyobraźni, więc na znanej trasie mogą czekać na ciebie różne niespodzianki. Nie ma znaczenia, trasa znana czy nie, na przejściach wyciągasz kija i w ten sposób chronisz siebie i psa. Kilku niewidomych w Polsce zostało poturbowanych przez samochód bo kierowcom nie przyszło do głowy, że pies na szorkach to pies przewodnik.
Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.