Literatura

Książki, do których za żadne skarby nie powrócicie.

Założony przez Kasia 108 wpisów ostatni wpis 2 lata temu Strona 4 z 6

#61 1 polubienie

Czytamy teraz w pracy niezły kretynizm i bezbłędny komentarz lektorki: "dlaczego w tych książkach nie może być normalnego życia? Umówiliśmy się z twoim starym na seks i oboje zasnęliśmy. To jest prawdziwe życie".

#62

O rety! Grunt to dobre wzorce literackie. :)
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#63

Ooo, Elanor, co masz na myśli mówiąc, że moralnie okropny ten "Zmierzch"? Ja w tym zawsze widziałam czytadło dla nastoletnich panienek i tyle

#64 1 polubienie

Kurcze, nie mam niestety pod ręką, żeby zacytować parę fragmentów, ale kilka rzeczy mnie naprawdę zszokowało. I fakt, nie w momencie, gdy byłam nastolatką, tylko dopiero teraz. Podejrzewam też, że autorka tego z premedytacją nie zrobiła, tylko, że - co jeszcze gorsze - ona uważa, że to jest ok.
I nie, nie mam wcale na myśli słynnej sceny, w której panna Swan próbuje żucić się z klifu. Swoją drogą czytałam gdzieś, że jakieś nastolatki się tym mocno zainspirowały i uznały, że fajnie będzie też tak zrobić, ale to już jest kretynizm do entej potęgi i tego nie komentuję. Ostatecznie, po lekturze "Cierpień młodego Vertera", też wielu młodym ludziom odbijało.
Jednak, wbrew pozorom, tego czepiam się stosunkowo najmniej. W wielkim skrócie i niestety chwilowo bez wskazania konkretnych cytatów... Na przykład relacja, a właściwie, jak się okazuje po urodzeniu małego mutanta, brak relacji pomiędzy Bellą i Jacobem. To, w jaki sposób Bella traktuje rodziców. To, jak praktycznie od samego początku wyraża się o nie będących Cullenami znajomych ze szkoły. Och, sporo, sporo totalnie wypaczonych wzorców. I nie mówię, żeby na każdym kroku serwować nastolatkom umoralniające opowiastki. Ale nawet czytadło dla nastolatek, może, a wręcz powinno wnosić jakieś wartości, uważane powszechnie za pozytywne. Jak się przeanalizuje historię Belli Swan, trudno się takowych doszukać. Pod grubą warstwą lukru, znajdujemy ciastko, na którym zęby można sobie połamać.

#65

Och, to ja całkiem nie dawno poznałam cykl, którego z przemedytacją nie dokończyłam i też uważam, że jest niemoralny. Na szczęście nie pamiętam ani autorki, ani imienia główniej bohaterki. W każdym razie kiedy triumwirat zawarli wiedźma, anioł i demon, i gdy Archanioł Rafał został nazwany skur....em, to stwierdziłam, że autorka nie ma za grosz szacunku do ludzi, do Boga, do tego, co wyznają ludzie i nie jest warta czytania.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#66

W takim razie Komornika Gołkowskiego omijaj szerokim łukiem. :)

#67

I cykl inkwizytorski Piekary raczej też ;)

#68

Cykl inkfizytorski jak dla mnie był... nudny. No, nie podpasował mi i tyle, jakkolwiek zagadnienie alternatywnych rzeczywistości i różnych wariacji na ten temat leży w zakresie moich zainteresowań. Ale jakieś to takie było, że się zniechęciłam.

#69

No nie no, dla mnie był super wtedy, kiedy się za niego wzięłam, ale zrezygnowałam z czytania go, bo gdzieś mnie drażniła idea świata, w którym Jezus zszedł z krzyża i zemścił się na tych, którzy chcieli jego śmierci. No... Jakoś tak nie, mimo wszystko.

#70

Dobrze, że o tym piszecie. Nawet się za to nie zabiorę.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#71

No właśnie. Już pomijam fakt, że to jakieś bez sensu było. Mogło nie dojść do ukrzyżowania, wiele rzeczy mogło się zdarzyć, ale to... Jakoś nie bardzo.

#72

Teologicznie - całkiem bez sensu, bo Chrystus przyszedł na Ziemię, żeby ludzi zbawić, a nie żeby wymordować "niedobrych". Logicznie też bez sensu, bo po co miałby się dać ukrzyżować, skoro planował wielką zemste. Wiem, że to fantasy, ale jednak w fantasy też obowiązuje jakaś logika. Wow! Właśnie zauważyłam, że NVDA Espeak czyta "logika" z odpowiednim akcentem na "lo".
Miarą miłości jest miłość bez miary

#73

@Tygrysica
Dokładnie. Czasami, jak mnie nachodzi na dość śmiałe rozważania, przeczytałabym chętnie o alternatywnej rzeczywistości, w której do ukrzyżowania Chrystusa z jakichś przyczyn nie doszło. Nie wiem, Piłat się rozmyślił, albo co? Ale to, zdaje się, nie na ten wątek.

#74

Zgadam się z tobą, Elanor.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#75

Nooo... Taka książeczka to by było coś ciekawego, nie powiem. Jak coś takiego mi kiedyś w rączki wpadnie, to poinformuję.

#76

A ja wpiszę tu nieco przewrotnie, bo myślałem, że do Harrego P. nie wrócę za Chiny ludowe, a jednak stało się, z resztą chyba głównie dzięki wpisom Eltenowiczów, bo tu jakoś dużo tego. TAkim ostatnim gwoździem do trumny była ostatnia produkcja Elanor no i jakoś tak...

#77

@Tomecki
Warto, tak po latach, z dorosłym już spojrzeniem. A jak się ma już w pewnym sensie ugruntowaną wiedzę o literaturze, zwłaszcza brytyjskiej, to się w ogóle robi ciekawie. Ja tam nawet ślady "Dziwnych losów Jane Eyre" znalazłam. xd

#78 1 polubienie

Z literatury brytyjskiej to parę lektur szkolnych no i Świat Dysku plus może coś jeszcze, czego nie pamiętam więc klasyków to raczej nie znam i trzebba mnie na talerku różne rzeczy podawać. :d

#79

"Wszystkie nasze obietnice". Autorki nie pamiętam, w każdym razie jest to romansidło, które sobie czytałam w pociągu, co by się za nadto myśleniem nie zmęczyć. Porusza też temat bezpłodności. Ale jest tak złe, że... Tego nawet skomentowaćsię nie da! Tak łzawe, że... No... Ok, już, wystarczy. Nie czytajcie w każdym razie.

I "Byem księdzem", autora też nie pamięta. Jedna z niewelu książek,których nie dokończyłam. Są 3 części, ja przeczytłam 1,5 i... nie, nie mogę. Pierwsza jeszcze jako tako. zresztą czytałam obie książki w sporym odstępie czasu, ale druga ma na celu zrobić taką sieczkę z mózguczytelnika, że... Serio, nie polecam.
***
🇺🇦 🇵🇱

#80

"ruski miesiąc", taka nuda, że już nigdy do tego nie wrócę.
Große Operndiva?